107. Umieranie ???… cz.1

1-świeca
 
Nasze życie jest jak płomień palącej się świecy:
zostanie zdmuchnięty lub wypali się do końca, lecz…  zgaśnie na pewno, bo
Anioł Śmierci o nikim nie zapomina…
 
 
 
 
 
 
Kiedyś… przeczytałam zdanie zaczynające się od słów:  Śmierć nie istnieje…”
Jak to ?! –  pomyślałam zdezorientowana, przecież… wszyscy umieramy… Nie rozumiałam wówczas, że… Energia nie umiera, umiera jedynie to, co się narodziło, nasze ciało się narodziło z pierwiastków ziemi, ale… my nie jesteśmy ciałem, lecz na chwilę… posiadamy ciało
 
Tak, czy inaczej… śmierć ciała zasmuca nas i przeraża, jednocześnie jednak… zmusza nas także by cieszyć się każdą chwilą…
To właśnie skończoność życia stanowi o jego wartości.
A śmierć ciała, to część życia niczym oddychanie…
 
Kiedy zbliża się czas odejścia… Energia w postaci naszych myśli i uczuć, zaczyna powoli wycofywać się z tego kilkudziesięcioletniego, a czasem… kilkuletniego związku, w jakim była złączona z ciałem fizycznym.
Niby o tym nie wiemy, ale…  jeśli nawet wiemy, to wypieramy to z siebie, pomimo, że… docierają do nas wyraźne sygnały to zwiastujące w postaci… przeczuć, intuicji, myśli… o braku ciągu dalszego…, o coraz gorszym obiegu energii w naszym ciele…, etc…
 
 
To wszystko powoduje zakłócenie naszego dobrego funkcjonowania…
Jest to czas, podczas którego bardzo często możemy jeszcze coś zrobić, aby zreperować tę naszą strukturę cielesną w celu przedłużenia jej życia…
I najczęściej – mamy możliwość dokonania wyboru: zrobienia czegoś, aby to osiągnąć, albo… pozostawienia spraw swojemu biegowi…
 
Jedni się leczą, inni zmieniają nawyki żywieniowe, harmonogram dnia, wprowadzają nową energię do swego Ja, zaczynają stosować prawidła świata antymaterii jako siłę wpływania na materię, modlą się, wołają o pomoc, wyszukują różnych lekarzy, energoterapeutów, a nawet… znachorów…
Są również i tacy, którzy nic nie robią uznając, że tak widać być musi.
 
Bez względu na to –  co, kto myśli o sobie i swoim życiu na Ziemi – każdy z nas wie, że kiedyś musi nastąpić jego kres…
Po prostu Musi, bo… naszym  właściwym Domem nie jest ciało organiczne na Ziemi, lecz ciało duchowe w Świecie Czystego Ducha.

Tu przychodzimy jedynie po to, by nauczyć się siebie, by siebie doskonalić

1.Anioł smierci na koniu

 
Umieranie ciała, to proces zaczynający się od uświadomienia sobie zaistnienia braku wizji siebie w dalszej perspektywie,  albo… słabnięcia motywacji lub zakorzenienia się negatywnych myśli, którym pozwalamy na wzrastanie w sobie niczym roślinie, albo też… przekonanie, że wypełniliśmy wszystkie zadania, które sobie niegdyś wyznaczyliśmy,  lub też odczuwanie przemożnej chęci – chęci doświadczenia innych zadań…
 
Każdy z nas jest Wszechświatem, który jest bardzo wyczulony na wszelkie energie, którym pozwalamy na pojawienie się w nim.
Bywa, że lekko wypowiedziane słowo, zamienia się w początek lawiny zdarzeń…
Bywa też, że negatywnym myśleniem i działaniem prowokujemy „zewnętrzny” świat do poczęstowania nas kęsem tego –  co sami tworzymy…
 
 
W 1997r, moja Mama dostała drugiego wylewu, podczas którego przez 3 miesiące leżała nieprzytomna.
Po miesiącu leżenia na  szpitalnym łóżku, najpierw jedna, a następnie druga nerka odmówiły posłuszeństwa i zaprzestały pracę, co spowodowało zbieranie się wody w jej organizmie.
Wyglądała strasznie. Każda część jej ciała były spuchnięta do granic możliwości, a lekarka oznajmiła, że.. „mam się przygotować na jej śmierć”
Byłam tym stwierdzeniem tak zbulwersowana, że… na chwilę „zapomniałam o dobrym wychowaniu” i dałam upust swoim emocjom w sposób dość.., hmm…, powiedzmy:  niestosowny…,  zwracając uwagę lekarce, że nie do niej należy decydowanie o czyimś życiu lub śmierci !…
 
1-Śmierć zabiera...
 
– Co byś pomyślał/pomyślała, gdyby twoja mama, babcia, siostra czy mąż lub bliski przyjaciel…,  leżąc na łożu śmierci, powiedzieli ci, że stoi  przy nich  Śmierć i że zamierza ich zaraz zabrać ?
 
W pierwszym odruchu zapewne, zgodnie z wyuczonymi wzorcami poglądów…, pomyślelibyśmy, że z naszymi bliskimi…  „coś jest nie tak” , ale… co wtedy, gdyby np. następnego dnia – oni rzeczywiście odeszli ?…
 
Moja Mama na szczęście tego dnia nie odeszła.., w zamian za to, obudziwszy się z 3 miesięcznej śpiączki, pierwszym o co zapytała było:
 
– „Gdzie jest ten pan, który siedział tu koło mnie na stołeczku ?”…
 
Jaki pan ?… pytałam zaniepokojona, zdziwiona i nieco zmieszana…
 
– „No jak to jaki ?, ten który siedział tu,  przy moim łóżku…, z takimi blond włosami do ramion…”, w tym momencie czyniąc gest ręką obrazujący długość włosów do ramion…
 
Wówczas… zadałam sobie pytanie:
Kogo widziała moja Mama ?
– Czy rzeczywiście Ktoś tam siedział ?
A jeśli tak, to kim był ów tajemniczy Ktoś ?…
 
s1-Anioł Stróż...
 
Przeglądając i przysłuchując się wypowiedziom różnych mediów…, wszyscy zmarli bez wyjątku, opowiadają podczas kontaktu z medium, że żyli już wielokrotnie i że przygotowują się właśnie do nowej inkarnacji…
Mowa jest tutaj oczywiście o reinkarnacji, o ponownym wcieleniu, o  ponownym odradzaniu się…
Reinkarnację uznaje na przykład buddyzm – filozofia, w której wyobrażenie
śmierci,  jak też sam sposób podejścia do niej, są bardzo specyficzne i dla nas ludzi zachodu i szczerze mówiąc… dość egzotyczne…  😉
Bez względu jednak na to – jak żyliśmy i umarliśmy – kończymy zawsze tak samo:  w ciszy, a nasze  nadzieje i marzenia rozbrzmiewają echem przerwanej opowieści, bo nic już nie możemy zmienić…, możemy co najwyżej żałować czegoś, co mieliśmy szansę zmienić, lecz tego nie uczyniliśmy…

Można żyć przeszłością, albo… docenić teraźniejszość, skupić się na sobie i na celu swojego istnienia, bo to – co  zadziewa się na Ziemi – jest wypadkową systemu przekonań wszystkich ludzi na niej żyjących. I problemem nie jest to, co odkryła nauka, problemem jest to, że nie trafiło to jeszcze do szerokiego grona ludzi, ponieważ…  należałoby zmienić podręczniki, historię świata i wiele, wiele innych rzeczy !…

Kolejnym pokoleniom wydaje się, że… są lepsze, że są mądrzejsze, że ich przyszłość przyniesie mniej cierpień, bo technika.., bo technologia.., bo medycyna.., itd… rozwinęły się tak, by lepiej służyć ludzkości…

Jednak…  pewne rzeczy się nie zmieniają, a historia – jak wiemy – „lubi się powtarzać”, tyle, że…  większość z nas nie żyje tak długo, by to zobaczyć…

Żywiąc w sobie błędne przekonania w postaci m.in. utożsamiania się z ciałem – nie rozumiemy, że… Energia, którą jesteśmy  „nie zapomina”, lecz że… przeszłość i ludzkie – nie zawsze piękne – sekrety… naznaczają nas na zawsze zapisując się w naszym osobistym polu, czy tego chcemy, czy nie i… żądają zadośćuczynienia, wyrównania…


Kiedyś… zadałam sobie pytanie:

– Dlaczego ?

Dlaczego podejmujemy to ciągłe ryzyko ruszając w nieznane… rodząc się w kolejnych ciałach ?

Z jakiej przyczyny odrzucamy znajome bezpieczeństwo, rodzinę i DOM, żywiąc przekonanie, że… to dobry impuls, uważając przy tym niejednokrotnie, że… to, co nas nie zabije, to nas wzmocni ?…

– Co nas kusi aby tak ryzykować ?…

Zadałam sobie również inne pytanie:

Dlaczego badamy swoje korzenie ?, przecież to tylko nazwiska, z którymi jednak… czujemy silne pokrewieństwo.

Czyżby… zakotwiczenie w przeszłości dawało nam poczucie bezpieczeństwa w teraźniejszości ?

A co jeśli… nasi Antenaci tworzący swoje rodziny niczym winorośl…  pięli  się bez celu przez wieki ?…

1-reinkarnacja

c.d.n…


 

This entry was posted on Kwiecień 9, 2019. 1 komentarz

106. Moje refleksje odnośnie zasad Gry zwanej Życiem…

1-Pocałunek ognia z wodą

Od dawien dawna….  w centrum moich zainteresowań znajdowały się zjawiska o charakterze „nadprzyrodzonym”, parapsychologicznym oraz  tzw. „magii” zadziewającej się w moim prozaicznym życiu.

Jednak, z biegiem czasu… podejmując tematy przewijającej się przez prozę życia „magii”…  zaczęłam „potykać się” o kwestie religijne,  które z jakichś… nieznanych mi przyczyn – ciągle stoją w opozycji do tego  – z czym ludzie mają do czynienia od niepamiętnych czasów…  jak np.  pojawiających się „znikąd”, można by rzec: „w magiczny sposób”…  statków przybyszy z przestrzeni kosmicznej,  których nieświadoma ludzkość  wyobrażała sobie niegdyś…  jako „bogów”.

Owe  ciągłe „potyczki”,  w tematach „religijno-magicznych”, zmusiły mnie do uważnego zapoznania się z treściami religijnymi zawartymi zarówno w „biblii”, jak również w podobnych jej tekstach religijnych, jak m.in.  „koran” czy „tora”…

W żadnym z nich jednak… nie znalazłam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w rodzaju:

  • Kim jestem ?
  • Skąd i dokąd zmierzam „
  • Jaki jest cel mojego życia ?
  • Co spotka mnie po śmierci mojego ciała ?
  • Dlaczego na Ziemi jest tak wiele „niesprawiedliwości” ?

Zmęczona tymi ciągłymi potyczkami z napastliwością wyznawców religijnych (pomimo, że sama zostałam w jednej z nich wychowana),  u których coraz częściej obserwowałam  brak szczerości  oraz brzydki zwyczaj agresywnego narzucania swoich  poglądów innym… , skoncentrowałam swą uwagę na rozwoju osobistym…

 Przyglądając się światu w skali mikro i makrokosmosu… czułam wewnętrznie, że musi istnieć jakaś… Doskonała Nadrzędna Siła, która stworzyła ten Doskonały Wszechświat wyposażając go w doskonale  działające Prawa nim rządzące…

Na swój wewnętrzny użytek nazwałam tę Siłę Duchem Światła Miłości i Prawdy, do którego mogę się zbliżyć jedynie…  poprzez własny duchowy rozwój.

a-aura

Zapoznając się z różnymi alternatywnymi materiałami i porównując je z własnymi doświadczeniami, zaciekawiona i zachęcona inspiracjami płynącymi z przekazów ludzi praktykujących ascetyczny tryb życia,  porzuciłam „jedyne prawdy religijne” i skierowałam swą uwagę na drogę medytacji, autohipnozy i transu…

I choć z początku… szło mi to bardzo niezdarnie, by nie rzec: topornie, z czasem…  moje „podróże medytacyjne” przybrały coraz bardziej spójne i połączone z sobą treści i obrazy,  budząc niezrozumiałe dla mnie na ten czas odczucia, ale też…budując we mnie powoli z-rozumienie otaczającego mnie świata i zjawisk zadziewających się zarówno w nim jak i we mnie…

Dzięki auto-hipnozie oraz głębokiemu transowi odkryłam, że każdy z nas może przypomnieć sobie swoje poprzednie wcielenia, a dodatkowo… możemy również uzyskać kontakt ze światem duchowym,  do którego każdorazowo powracamy po każdym z naszych wcieleń.   

Z biegiem czasu z-rozumiałam też,  że… wszyscy uczestniczymy nie tylko w procesie reinkarnacji – ciągłego odradzania się w ciałach fizycznych, do momentu osiągnięcia właściwego stopnia rozwoju..,  ale również nieustannie przemieszczamy się pomiędzy tym „materialnym” i „tamtym duchowym” światem…

Jednocześnie wzrastało również moje z-rozumienie odnośnie roli, jaką wykonują bardziej zaawansowane duchowo, tzw. „obce cywilizacje” wspomagając rozwój niższych form bytu, w tym również i nas, podobnie jak my – świadomie lub nie – wspomagamy rozwój udomowionych przez nas zwierząt takich m.in. jak psy czy koty… 

Stało się dla mnie bardziej prawdopodobnym to, że… ingerencja wysoce zaawansowanych cywilizacji w nasz rozwój jest znacznie bardziej wiarygodnym poglądem, niż ingerencja Stwórcy Wszechrzeczy. 

I tyle samo dziwnym, co zabawnym wydaje mi się fakt, że… ludzie błędnie uznali przybyszy z gwiazd za „bogów”, co w konsekwencji… musiało zaowocować powstaniem tyluż dziwnych, co błędnych mitów i religii…

Wszystko to, co sobie przyswoiłam i uświadomiłam, zaowocowało moim głębokim przekonaniem, że… po śmierci mojego ciała fizycznego, nie będzie miało żadnego znaczenia ani moje przekonanie religijne, ani to, w co lub w kogo wierzyłam…, w zamian za to, istotne znaczenie będzie miało: 

 – Jak żyłam ?

– Co dobrego w życiu osiągnęłam ?

– Co uczyniłam dla innych ?

1.wiekowa dłon

Bez względu na to –  co, kto myśli o sobie i swoim życiu na Ziemi – każdy w
swej głębi wie, że..  kiedyś musi nastąpić kres jego egzystencji w ciele fizycznym…, z uwagi na to, że… naszym  właściwym Domem nie jest ciało organiczne przynależne Ziemi, lecz ciało duchowe przynależne do Świata Czystego Ducha, oraz że tu przychodzimy jedynie po to, by nauczyć się siebie i by siebie doskonalić…

Z moich licznych obserwacji stanów terminalnych wynika, że… wszyscy odchodzimy tak samo:  w ciszy,  a nasze  nadzieje i marzenia niosą się cichym echem przerwanej opowieści…            
Jednak to… jakie wartości przyświecają nam w tym życiu – wywiera ogromny wpływ na to, jak z niego odchodzimy –  czy rozgoryczeni, zapomniani i wystraszeni..,  czy  odważnie, z podniesionym czołem wkraczamy w „DAL” – wspomagani życzliwą energią płynącą z serc i umysłów tych, którzy nas kochali

Uświadomiłam sobie również, że… każdemu kolejnemu pokoleniu wydaje się, że… jest lepsze od poprzedniego, że.. jego przyszłość wspierana najnowszą technologią przyniesie mniej cierpienia czy mniej niesprawiedliwości, etc…

Ale.. takie rozumowanie jest błędne, ponieważ pewne rzeczy się nie zmieniają, a jak uczy przysłowie: „historia lubi się powtarzać”, tyle że…  większość ludzi nie żyje w ciele tak długo, aby to ujrzeć na własne oczy…

Mądrzy Ludzie powiadają,  że… nie byłoby radości bez cierpienia
I choć trudno to zaakceptować, to jak dla mnie… brzmi to jak najbardziej logicznie, ponieważ jedynie doświadczone cierpienie nauczy empatii i pokory istoty pozbawione tych cech.

Wszyscy bez wyjątku, w taki czy inny sposób… doświadczamy bólu i cierpienia, bo ŻYCIE jest Grą, w którą zgodziliśmy się zagrać i nawet wówczas, gdy będziemy bardzo ostrożni – nie unikniemy trudności…  
Bo jedynie  w obliczu trudności, cierpienia i bólu… jesteśmy zdolni wznieść się ponad swe egoistyczne pragnienia i poprzez działanie rozwijać cnoty swego serca. 
I tak naprawdę… mamy jedynie dwa obowiązki w tym życiu: 
żyć z naszymi potknięciami i uczyć się na błędach, dążąc do doskonałości poprzez wzrost świadomości oraz wzrost z-rozumienia pojęć wyrażanych przez nasze uczucia

NAMASTE dziecko

Nie wszyscy mamy świadomość, że… w procesie dorastania, wykształciliśmy w sobie błędny nawyk zwracania swej uwagi jedynie na rzeczy „materialne, namacalne”, które jako takie.. mają oczywiście istotne znaczenie dla naszego tu bytowania i naszego rozwoju…

Ale… w wyniku tego błędnego nawyku,  zaprogramowaliśmy siebie na ignorowanie tego – czego nie widzimy „gołym okiem”, czyli…  przepływu energii wzbudzanej przez nasze uczucia, emocje, myśli, czy wyrażane słowa…

A przecież, wiemy już dzisiaj, że te „niewidzialne” dla oka energie.. wywierają wpływ nie tylko na nasze zachowanie, lecz także na zachowanie naszego otoczenia…

Dlatego  warto jest uważnie przyjrzeć się własnym intencjom towarzyszącym naszym wypowiedziom, ponieważ nasze myśli wyrażane poprzez słowa – niosą w sobie nasz osobisty ładunek emocjonalny, który świadomie lub nie – przekazujemy innym…

Dziś, stało się dla jasne, że wszyscy razem i każdy z osobna… wkroczyliśmy w Nowy Proces, podczas którego zaczynamy uczyć się Nowego Postrzegania przez nas Rzeczy Istności…

Można by rzec, że… budzimy się na Jej świadomy odbiór – nie tylko za sprawą naszych 5-ciu fizycznych zmysłów, lecz także – poprzez ukryty głęboko w nas 6-ty zmysł, jakim jest odczuwanie subtelne, a więc… świadome zwracanie uwagi na jakość i barwę energii odczuwanej przez nas w momencie słuchania świata rozbrzmiewającego w nas i wokół nas…

1Alicja

„Życie ma jeden cel:  zmusić cię do robienia rzeczy, na które nie masz ochoty” –  Mark Twain


Życzenia Noworoczne


Wszystkim miłym Forumowiczom Magii i Prozy Życia,
pragnę złożyć serdeczne życzenia na nadchodzący Nowy 2019 Rok…

Aby wszystko to, co było Waszym marzeniem,
to co jest i co będzie w przyszłości – nie uleciało z cichym westchnieniem, lecz… spełniło się Wam w całości !

Życzy Margo 🙂

105. Wiara i Wiedza…

1-swiadom

Wszystko, co istnieje…  jest energią w różnych formach percepcji…

Świadomość jest odwieczną siłą konstruującą Wszechświat i naszą Rzeczy Istność, bowiem Świadomość – nie jest czymś materialnym, nie jest też przypisana do konkretnego ciała – istnieje poza kategoriami czasu i przestrzeni, w przeciwieństwie do  przywiązania do nich naszego umysłu…

Na pytanie co wypełnia nasz umysł ? – z  obserwacji swego umysłu, mogę powiedzieć krótko:  śmieci w formie różnorakich programów…

Czym  są te wszystkie programy i zaadoptowane przez nas „cudze prawdy” ?

Niemal wszystkie nasze programy…, przyzwyczajenia…, wyobrażenia, „niepodważalne prawdy”, przekonania, wierzenia, etc…  tak naprawdę są jedynie śmieciami w naszym umyśle, wirusami zaśmiecającymi i przeszkadzającymi  nam w czystym odbiorze Rzeczy Istności…

Goethe pozostawił nam ciekawe przesłanie:
Zła wiedza jest w stanie zepsuć całe pokolenia„,  z drugiej jednak strony…

1-swiadomosc

Naszą – czasem „Niezachwianą Wiarę” – nabywamy w procesie udomawiania już… w łonie matki…, ponieważ matka jako pierwsza  przekazuje nam poprzez swoje stany emocjonalne – swoje uczucia i poglądy oraz wiedzę o otaczającym nas świecie…

Prawdziwą jednak Wiedzę nabywamy w procesie doświadczeń życiowych, często jednak nie uświadamiamy sobie, że… możemy usłyszeć, zobaczyć i zrozumieć jedynie to – do czego – usłyszenia, zobaczenia i z-rozumienia gotowe są nasze zmysły, ponieważ wszystko, co wykracza poza granice odbioru naszych zmysłów – nie będziemy zdolni ani usłyszeć, ani zobaczyć, ani z-rozumieć…

Umyka nam też często  fakt, że… czym więcej śmieci  w naszym umyśle – tym mniej jest tam miejsca na piękno, mądrość, miłość i harmonię…

SUCF2|||$|0N|000000000000000000000000000000000000000000|istockphoto@$$0x6x141.15||lotus$Lotus^Water Lily$flower$Flower^Plant$lily$Water Lily^Water Plant$magic$Magic^Paranormal$fairy$Fairy^Speculative Being$beautiful$Beautiful^Beauty$abstract$Abstract^Composition$beauty$Beauty^$bloom$Flower Head^Flower Part$blooming$Flower^Plant$pollen$Pollen^Flower Part$unusual$Exoticism^$stars$Star Shape^Shape$glow$Glowing^Luminosity$shine$Shiny^Physical Description$Star$Star Shape^Shape$dreamlike$Fantasy^$bright$Bright^Luminosity$calm$Serene People^$closeup$Close-up^Composition$concept$Concepts^Concepts & Topics$leaves$Leaf^Plant Part$light$Light^Natural Phenomenon$meditation$Zen-like^$nature$Nature^$relax$Relaxation^$romantic$Romance^$single$One Person^Number of People$water$Water^Natural Phenomenon$waterlily$Water Lily^Water Plant$white$Caucasian^Ethnicity$zen$Zen-like^$mystery$Mystery^$fantasy$Fantasy^$dream$Dreams^$blue$Blue^Colors$ripple$Ripple^Wave$waves$Wave^Water|$$0$0$0|_________________________________________|000000000000000000000000000000000000000100|

Dlaczego np.  jedna substancja działa na jednego człowieka destrukcyjnie, a na drugiego nie oddziałuje wcale ?

Dlatego, że – jak wszystko w naszej rzeczywistości –  tak i te doznania opierają się o wibracje.

– Czym tak naprawdę jest nasza forma cielesna, dzięki której świadomość doświadcza ?

Ostatnie odkrycia fizyków i biologów kwantowych stwierdzają, że… jest to zbiór programów w mózgu, które zawiadują całym ciałem i jeśli np.  nasz język wykryje smak kwaśnej cytryny, czyli jeśli wibracja tej substancji podziała na nasze receptory smaku – to taki sygnał pójdzie do mózgu, gdzie zostanie zinterpretowany i  odpowiednio wykorzystany… Przeważnie zostaje zinterpretowany jako silnie kwaśny, co powoduje wykrzywienie naszych ust, ślinotok i wstrząśnienie ciałem, ale dla innych… może on również przybrać formę zachwytu i radości…

1-muchomorek

Nie istnieje również nic takiego, jak trucizna dla organizmu, która na wszystkich nas działa jednakowo…

Jedna osoba może zjeść muchomora, popić wodą z kranu i nic jej nie będzie…

Inna natomiast… już po spożyciu samej „surowej” wody może doznać sensacji żołądkowych…

Wszystko zależy od naszej interpretacji sygnałów  dochodzących z konsumpcji powyższych produktów.

Czy coś nam się podoba czy też nie podoba, jest również odpowiednim odwzorowaniem sygnałów dostarczanych nam przez receptory, i tak naprawdę – cała nasza Rzeczy Istność…, to jedynie zróżnicowana interpretacja sygnałów elektrycznych w naszym mózgu, której wgrywanie zostało zapoczątkowane już w łonie matki, a więc śmiało można powiedzieć, że…

Jakie mamy oprogramowanie – taką odbieramy Rzeczy Istność…

1-patrzenie-osho

Najtrafniej pokazuje to eksperyment z … zahipnotyzowanym człowiekiem, który reaguje na dotknięcie ołówkiem, jak na dotknięcie zapalonym papierosem, ponieważ… hipnotyzer zaprogramował go informacją, że… ołówek to papieros…

Podobnie zareaguje jego ciało – na skórze powstanie zaczerwienienie tylko dlatego, że w stanie hipnozy zostały mu podmienione programy interpretacyjne…

Na podobnej zasadzie działa również placebo, które wprowadza nieistniejące fakty do naszego mózgu, a tym samym wywołuje odpowiednie programy samouzdrawiania.

Jak łatwo i prosto wgrać nam jakikolwiek program – doskonale wiedzą spece od wszelkich reklam, czy producenci tzw. „leków”…

To, jak postrzegamy Rzeczy Istność –  zależy od naszej interpretacji sygnałów dochodzących z otoczenia, tyle że… owo „otoczenie” tak naprawdę nie istnieje, jest jedynie projekcją interpretacji sygnałów elektrycznych przez narzędzie, którym jest nasz mózg.

Myśli i emocje – energie,  z którymi się utożsamiamy – kształtują naszą Rzeczy Istność, w której podobne przyciąga podobne – tak stanowi Prawo Przyciągania, które obowiązuje we Wszechświecie.

1-dziecie i wir

Nasze ciała nie ograniczają Świadomości…
Oznacza to, że…  to, co widzimy w lustrze – nie jest naprawdę nami, a zaledwie przewoźnikiem, narzędziem, którego używamy do tworzenia i doświadczania wybranej przez siebie Rzeczy Istności…
Realną prawdą jest fakt, że… świat w którym żyjemy jest czysto iluzoryczny.
To nic więcej – jak konstrukcja utworzona z naszych wierzeń, naszej percepcji oraz intencji kreacji,  z naszego zrozumienia i naszych uwarunkowań…

Te wszystkie rzeczy omamiają, wprowadzając nas w błąd do tego stopnia, że… to, co postrzegamy w lustrze oraz to kim/ czym myślimy, że jesteśmy – kontroluje to – co uznajemy, że… możemy lub czego nie możemy osiągnąć, jak również przekonuje nas, że to – co postrzegamy jako stały, solidny świat wokół nas jest prawdziwe, pomimo tego, że… to czysta iluzja której doświadczamy…

To, co jest potrzebne do uzyskania zrozumienia naszej prawdziwej natury i mocy, którą skrywamy na osobistym poziomie – to zyskanie z-rozumienia energii i bycia świadomym tego – jakiego rodzaju energię w sobie nosimy i wysyłamy na „zewnątrz”.

Wszystko bowiem, co istnieje jest zwyczajnie energią w różnych formach percepcji.
Wszystko jest energią  tworzącą  rzeczywistość.
Natomiast to – co postrzegamy wokół siebie – jest próżnią, jest  pustą przestrzenią –  i to jest… prawdziwa zawartość Wszechświata.

To, co postrzegasz jako solidny świat wokół Ciebie, to co postrzegasz jako materię…, w rzeczywistości jest zwyczajnymi podziałami przestrzeni.
To przestrzeń jest rzeczywiście prawdziwa.
To,  co organizuje przestrzeń w materię to – Świadomość.

Mamy możliwość udoskonalania każdego aspektu swego życia, każdą relację, każde partnerstwo – to wszystko może stać się wspaniałe, ale to zawsze my musimy rozpocząć dzieło naprawy.

Mu­simy zdobyć się na odwagę, aby posłużyć się prawdą, powiedzieć prawdę sobie i być całkowicie wobec sie­bie uczciwymi.

Prawdopodobnie… nikt z nas nie zdoła objąć kontrolą wszystkiego, co zadziewa się wokół nas, ale…  możemy i powinniśmy obserwować własne reakcje, ponieważ nasze reakcje są przewodnikami po śnie naszego życia – po  osobistym śnie każdego z nas. To właśnie  reakcje każdego z nas powodują, że jesteśmy szczęśliwi lub nieszczęśliwi…

Nauczywszy się kontrolować swoje reakcje, będziemy potrafili zmieniać własne przyzwyczajenia, a wraz z tym – całe swoje życie.

Każdy z nas sam odpowiada za konsekwencje wszystkiego, co robi, myśli, mówi i czuje. Trudno niekiedy dostrzec, jakie działanie odniosło określony skutek – jakie myśli, jakie emocje – ale ich rezultaty zawsze są dostrzegalne, ponieważ albo się z ich powodu cieszymy, albo cierpimy…

Zarządzamy swoim indywidualnym snem poprzez dokonywanie wyborów

104. Jedność…

Sleeping newborn baby

” Siedem czakr – jedność

Człowiek rodzi się przebudzony, a potem zasypia. Człowiek rodzi się jednością, a potem staje się wielością. Człowiek rodzi się jako indywidualność, a potem zasypia i śni, że jest tłumem. To jest cały problem, całe zadanie, całe wyzwanie życia. Trzeba to zrozumieć.

Takie jest to poszukiwanie: szukamy tego, czym pierwotnie byliśmy.

Szukamy tego czym naprawdę jesteśmy. Szukamy tego, czego ani na jedną chwilę nie zagubiliśmy, tylko zapomnieliśmy; przestaliśmy o tym pamiętać. Być może jest to takie oczywiste, i dlatego… przestaliśmy o tym pamiętać.

Jezus powiada:

„Dopóki znów nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do mojego Królestwa Bożego.”

Jego wskazanie jest wyraźne. Dopóki nie odzyskasz swej pierwotności, dopóki znów nie podążysz do pierwotnego źródła…

Pewnego wieczoru poszukujący zapytał Jezusa: „Co mam robić, by poznać Boga?” I Jezus rzekł:

„Dopóki nie narodzisz się na nowo, nie poznasz go.”

Trzeba dojść do tego pierwotnego źródła w którym byliśmy wtedy, gdy się urodziliśmy.

Legenda powiada, że Jezus odmówił uczenia się alfabetu, liter. Nie pozwolił nauczycielom omawiać beta – dwa, dopóki nie mogli wyjaśnić znaczenia alfa – jedności, tak, by był zaspokojony. A oni, rzecz jasna, nie potrafili go wyjaśnić.

Jeden jest liczbą, na której opiera się cała arytmetyka; jeden jest liczbą, na której opiera się każdy człowiek, cały wszechświat, koncepcja Boga, rzeczywistości.

I dziecko Jezus żądało: „Dokąd nie wyjaśnicie znaczenia jedności, nie zajmę się kolejną literą alfabetu. Najpierw powiedzcie mi czym jest alfa, dopiero wtedy będę gotowy, aby przejść do dwojga, beta.”

Ponieważ nie zdołano mu wyjaśnić, odmówił pójścia do szkoły.

Zapisków tego nie ma w ewangeliach chrześcijańskich, ponieważ wiele rzeczy nie zostało zapisanych w ewangeliach chrześcijańskich.

Ale to jest jedna z najstarszych tradycji esseńskich. Przekazywana była, ta opowieść, z mistrza na ucznia, przez stulecia. Jest to jedna z najbardziej znaczących opowieści o Jezusie: jego naleganie, że najpierw trzeba poznać jedność, bo jedność jest podstawą wszystkiego.

Gdy jesteś przebudzony, jesteś jednością. Gdy zasypiasz, stajesz się wielością. Zauważyłeś to ? We śnie tyle ról odgrywasz jednocześnie.

Rankiem, gdy się budzisz, jesteś jednością. We śnie jesteś tym, który śni, jesteś tym, co jest śnione; jesteś kierownikiem snu, jesteś aktorem, jesteś opowieścią, jesteś sceną i jesteś też publicznością.  Stajesz się wielością, ulegasz rozpadowi, stajesz się tłumem. We śnie przestajesz być jednością.

Gdy budzisz się, nagle…  kierownik, aktor, opowieść, scena, dramat, publiczność, to, co jest śnione i ten, kto śni, wszystko znika w jednej jedności.

Hindusi nazywają cały ten świat krainą snu, maya. Śpimy bardzo głęboko. Dlatego poszukiwanie jedności, albo poszukiwanie uważności jest tym samym – bo stając się uważnym, stajesz się jednością – albo… stając się jednością stajesz się uważny.

Wyjaśnię ci teraz jak na tyle sposobów, na miliony sposobów poszukujemy jedności.

Rodzi się dziecko. Jego pierwsze funkcjonowanie w świecie jest przez jedzenie, jego pierwsze funkcjonowanie w świecie jest przez wchłonięcie materii.

Poszukiwanie zaczęło się: materia chce spotkać się z materią. Materia chce być w organicznej jedności z inną materią; materia przyciąga materię, ściąga materię. To pierwsza miłość: jedzenie. Jedzenie daje dziecku pierwszy orgazm. Gdy po zjedzeniu posiłku lub wypiciu wody czujesz zaspokojenie, to zaspokojenie jest uczuciem jedności.

Materia z zewnątrz została wchłonięta do wewnątrz, wnętrze spotkało się z zewnętrzem. To spotkanie nie jest bardzo głębokie, nie może być, jest spotkaniem materii; jest bardzo powierzchowne – ale jednak jest.

Hindusi nazywają to pierwszą czakrą, muladhar.

Wielu jest ludzi, którzy żyją w pierwszej czakrze. Po prostu stale jedzą i wydalają.

!-żarłok

Całe ich życie to nic innego, tylko wchłanianie materii i wyrzucanie materii na zewnątrz, ich życie jest bardzo mechaniczne. Jest bardzo, bardzo wąskie, mały tunel. Muladhar jest najmniejszym otworem w twoim istnieniu, przez który światło wchodzi w ciebie, a ty wchodzisz do egzystencji. Najmniejszym otworem jest muladhar, pierwszy ośrodek. Zaczyna on funkcjonować, bo dziecko musi przeżyć; najpierw musi przyjąć pokarm, inaczej by umarło. Jest to środek zapewniający przetrwanie, ale…  człowiek nie powinien żyć aby jeść.

Jeżeli żyjesz tylko po to, aby jeść, to… w ogóle nie żyjesz. Po prostu czekasz na śmierć. I wybrałeś bardzo małą przyjemność, bardzo zwyczajną przyjemność, jedynie drobne pocieszenie, i na tej małej przyjemności kończysz. A wokoło są ogromne możliwości…

Przyjrzyj się swemu życiu. Jeśli jesteś zbyt przywiązany do jedzenia, stań się nieco uważniejszy. To pierwsze poszukiwanie jedności.

Teraz nawet fizycy, kilku szalonych fizyków mówi, że atomy są razem, bo kochają się. Słowo miłość nie jest dobre, wygląda na antropomorficzne; teraz jednak kilku fizyków ma dość odwagi, by powiedzieć, że coś ono wyjaśnia. I trzeba je stosować, bo wygląda na to, że innego wyjaśnienia nie ma.

Dlaczego elektrony, neutrony i protony są razem? Skąd to bycie razem? Musi istnieć jakiś rodzaj więzi, pewne przyciąganie. Musi być pewna jedność, musi trwać pewien romans, na najniższym poziomie, ale musi być jakiś romans, inaczej dlaczego one się nie rozejdą? Można nazwać to grawitacją, można nazwać to magnetyzmem, można nazwać to polem magnetycznym, jak tylko chcesz, ale miłość wydaje się być najlepszym słowem, bo może wyjaśnić cały zakres, od najniższego do najwyższego.

Miłość wydaje się być słowem najbardziej ekonomicznym, zawiera się w nim cały zakres. Kiedy jesz i za bardzo ulegasz obsesji jedzenia, trzymasz się po prostu pierwszej lekcji miłości: elektrony, protony, neutrony przyciągają się wzajemnie, twoje ciało przyciąga inne ciało – materię z zewnątrz. Oczywiście jest pewne spełnienie, bo zawsze, gdy jest jedność, jest spełnienie, jest zadowolenie, ale jest ono bardzo niskie, najniższe…

Człowiek powinien nauczyć się wychodzić poza nie.

Dlatego wszystkie religie uczą znaczenia postu.

Post nie oznacza głodowania, post nie oznacza, że musisz zabić swoje ciało, że musisz być niszczący, nie. Post oznacza jedynie: daj tylko tyle, ile trzeba, nie więcej, abyś mógł być dostępny na drugiej płaszczyźnie; będziesz mógł stać się dostępny drugiemu ośrodkowi.

Jeśli jesteś zbyt opanowany obsesją jedzenia, jedzenie zamknie cię.  Będziesz tylko materią. Nie trzeba zbyt przywiązywać się do jedzenia, i nie trzeba też zbyt przywiązywać się do postu. Wtedy osiąga się równowagę. A wzrastanie następuje tylko poprzez równowagę.

Drugim ośrodkiem jest svadhisthan.

Kiedy dziecko jest zdrowe, szczęśliwe, i jego ciało jest całe, zaczyna dominować. W dziecku pojawia się pragnienie dominowania, dziecko staje się politykiem.

Zaczyna uśmiechać się do ludzi, bo poznaje, że gdy uśmiechasz się, ludzie ulegają twojemu wpływowi. Zaczyna płakać, krzyczeć, bo poznaje, że płaczem i krzykiem może manipulować matką, ojcem, rodziną. Gdy potrzeby fizyczne dziecka zostaną zaspokojone, pojawia się nowa potrzeba, która jest życiowo ważną potrzebą – dominowanie.

To znów jest dążenie do wprowadzenia jedności, jedności tego, co podlega dominacji, i tego, który dominuje.

Zawsze, gdy nad kimś panujesz, stajesz się w pewien sposób jednością z nim. Zawsze, gdy ktoś poddaje się tobie, albo ty poddajesz się komuś, w pewien sposób stajecie się jednością. Dlatego na całym świecie ludzie próbują panować nad innymi: żony chcą panować nad mężami, mężowie próbują panować nad żonami, rodzice próbują panować nad dziećmi, dzieci usiłują panować nad rodzicami, każdy na swój sposób. Cały świat próbuje panować. Jeżeli właściwie to zrozumiesz, to również jest poszukiwaniem jedności.

1-DOMINACJA

Zawsze, gdy kogoś pokonasz i stajesz się osobą dysponującą mocą posiadania, wchłonąłeś tego człowieka do swojego istnienia. Jego życiowość została wchłonięta, jego życiowa energia stała się jednością z tobą. Ten otwór jest nieco większy niż pierwszy, jest to większe otwarcie. Człowiek z obsesją jedzenia jest bardziej zamknięty niż człowiek z obsesją władzy, bo przynajmniej… przebywa z ludźmi.

Będzie miał w życiu niezbyt dobre relacje międzyludzkie, gdyż relacja oparta na dominowaniu nie może być bardzo dobra, przede wszystkim jest pełna przemocy, agresywna i brzydka, ale… jednak jest to pewien rodzaj relacji.

Politycy żyją w drugim ośrodku. Żarłoki żyją w pierwszym, politycy w drugim, a potem jest trzeci, manipura; mężczyzna i kobieta chcą spotkać się, stać się jednością.

W Biblii powiedziano: „Bóg stworzył Adama na swój obraz”. Trzeba zrozumieć pewną kwestię. Adam musiał być obojgiem, Adam musiał być i Adamem i Ewą, inaczej Ewa nie mogłaby być wyjęta z Adama. W pierwotnym tekście hebrajskim użyto takich słów, które wszystko wyraźnie objaśniają: Bóg stworzył Adama-Ewę w jednym istnieniu. To pierwotnie stworzone istnienie nie było ani mężczyzną, ani kobietą, było jednym i drugim. Nie było to ani „on” ani „ona”… była jedność. Tylko z tej jedności Bóg mógł wziąć oddzielną kobietę.

Jeśli spytasz naukowców, powiedzą, że gdy dziecko dorasta w łonie matki, przez parę miesięcy nie jest ani chłopcem, ani dziewczynką, jest ciałem. Stopniowo pojawiają się cechy rozróżniające, staje się ono albo chłopcem, albo dziewczynką. Pierwotna komórka, ameba, jest zarazem męska i żeńska, nie jest jeszcze podzielona. Zatem powiedzenie, że Bóg stworzył Adama, nie jest właściwe. Moja sugestia jest taka: Bóg stworzył Adama-Ewę, a potem podzielił ich na dwie oddzielne istoty. Wraz z tym podziałem pojawiło się wielkie pragnienie spotkania tej drugiej osoby.

Każdy mężczyzna szuka kobiety, i każda kobieta szuka mężczyzny…  Szukamy przeciwieństwa, biegunowego przeciwieństwa. Bez tej drugiej osoby, zdaje się, jakby czegoś nam brakowało; bez tej drugiej osoby, życie wydaje się być niespełniające; bez tej drugiej osoby, zdaje się, że jesteś połową, nie całością. Stąd jest tyle pogoni za miłością, kochaniem i byciem kochanym. Jest to trzecia czakra, manipura: potrzeba spotkania mężczyzny z kobietą i stania się jednością.

Jeśli chodzi o niższą naturę, jest to najwyższy ośrodek. W trzech niższych ośrodkach, seks to najwyższy ośrodek.

Żarłoki tylko gromadzą, to najgorsi ludzie w świecie. Nigdy nie dzielą się, skąpcy, bogaci, gromadzący, wyzyskujący…  Lepsi od nich są politycy, oni przynajmniej wchodzą w relacje międzyludzkie. Ale i oni są niebezpieczni, gdyż ich relacje są oparte na panowaniu. Znają tylko jedno: albo ulegasz komuś, albo nad kimś panujesz. Cały ich język jest nieludzki. Nie znają żadnych relacji ludzkich, znają wojnę,  przemoc i agresję. Całym ich staraniem jest stanie się tak dominującym, by każdego móc wchłonąć. Tak robił Aleksander Wielki, tak robił Hitler…  Lepsze jest to od pierwszego, przynajmniej tworzą jakieś relacje międzyludzkie. Nawiązują te relacje niewłaściwie, ale przynajmniej je nawiązują.

Pierwszy wchodzi w relacje tylko z przedmiotami: pieniędzmi, jedzeniem, domem, samochodem. Drugi wchodzi w relacje z ludźmi.

Jego relacje nie są jeszcze wiele warte, ale jednak są to relacje międzyludzkie; prymitywne, z samego początku, bardzo pierwotne, ale jednak są to relacje międzyludzkie. Trzeci wchodzi w relacje oparte na seksie, dwojgu kochankach: poeci, artyści, malarze, istnieją z trzecim ośrodkiem – estetyką. Trzeci jest najwyższy w niższych ośrodkach, człowiek zaczyna dzielić się. A gdy kogoś kochasz, nie chcesz dominować. Pamiętaj: jeśli chcesz dominować, twoja miłość skażona jest drugim ośrodkiem, nie jest jeszcze miłością. Jeśli naprawdę kochasz, chcesz wolności dla siebie i chcesz też wolności dla tej kochanej osoby. Miłość daje wolność, daje niezależność, bo piękno miłości jest tylko wtedy, gdy wynika ona z wolności. Nie jest to dominowanie, jest to dzielenie się, odpowiedzialne dzielenie się, jesteś szczęśliwy dzieląc się swoimi energiami. Ale i to jeszcze nie jest ludzkie, zwierzęta też potrafią to robić, robią to bardzo dobrze, lepiej niż ludzie. Ale to poszukiwanie prowadzi wyżej.

1-Mężczyzna i Kobieta

Gdy mężczyzna i kobieta naprawdę się spotykają i następuje orgazm, będziesz miał pierwszy przebłysk, daleki przebłysk boskości. Stąd atrakcyjność seksu, stąd to głębokie pragnienie orgazmu seksualnego, bo jest w nim odzwierciedlona jedność – tylko na chwilę, może nawet nie na chwilę, na ułamek sekundy… jedynie umykający przebłysk… ale to Bóg przechodzi obok.

Człowiek uzależniony od jedzenia jest bardzo daleko, nie ma nawet przebłysku. Człowiek uzależniony od władzy jest bardzo brzydki, bardzo agresywny, jest w wielkim zamieszaniu – ten przebłysk nie jest możliwy. W głębokim romansie seksualnym Bóg może po raz pierwszy przeniknąć do ciebie. Pierwszy promyk samadhi pojawia się w orgazmie seksualnym. Tak naprawdę, człowiek zaczął myśleć o samadhi tylko wskutek orgazmu seksualnego, gdy stał się świadomy w tej chwili błogosławieństwa, gdy dwie osoby spotykają się tak głęboko, że roztapiają się w sobie, że ich granice przestają być granicami, że jakoś w cudowny sposób zaczynają tętnić w jednym ośrodku, że nie są dwojgiem serc, że nie są dwojgiem oddychających ciał, stają się jednością. Pojawia się pewien rytm, harmonizują się ze sobą. A ten rytm jest tak ogromny, tak potężny, że oboje zatracają się w tym rytmie, że oboje powierzają się mu.

Pamiętaj, w drugim ośrodku chcesz kogoś podporządkować sobie, a ten ktoś usiłuje podporządkować sobie ciebie. W trzecim ośrodku oboje powierzacie się czemuś, co jest poza wami. Oboje powierzacie się bogu miłości. Oboje powierzacie się orgazmicznej jedności energii seksu; w tym powierzeniu, oboje znikacie. Na jedną chwilę jesteście Adamem i Ewą razem.

I Biblia mówi: Bóg stworzył Adama na swój obraz. Gdy Adam i Ewa naprawdę się spotykają, obraz Boga znów jest odzwierciedlony w stanie twej świadomości. W twym jeziorze świadomości odbija się księżyc Boga… wciąż jest odległy, ale ten pierwszy przebłysk wszedł w ciebie.

Muladhar jest materialnym, pierwszym ośrodkiem. Svadhisthan, drugi ośrodek, jest istotny dla życia. Trzeci, manipura, psychosomatyczny, jest najwyższą jednością w niższym świecie; jasne, chwilową, a jednak ma ogromne znaczenie.

Czwarty to anahata; wykracza poza seksualność, staje się czystą miłością. Kiedy widzisz kwiat, kwiat róży, i twoje serce tętni razem z nim, nie ma seksualności. Nie ma mężczyzny i kobiety, nie ma biegunowości, ot, jesteś poruszony pięknem. To piękno nie ma żadnego związku z mężczyzną i kobietą, to piękno jest poza mężczyzną i kobietą. Patrzysz w noc, całe niebo pełne jest gwiazd, i nagle jesteś poruszony do samego rdzenia swojego istnienia. Pojawia się ogromna radość… zaczynasz spotykać się z gwiazdami. Nie ma kwestii mężczyzny i kobiety, nie ma yin i yang, w ogóle nie jest to kwestia biegunowości.

1 białe krokusy

Miłość wychodzi poza biegunowość, seks zostaje poniżej biegunowości. Seks potrzebuje przeciwieństwa, miłość nie potrzebuje przeciwieństwa. Dlatego w seksie zawsze jest jakiś subtelny konflikt: ponieważ harmonia z przeciwieństwem nigdy nie może być totalna.

Przez kilka chwil, może… i znowu wkrada się konflikt. Kochankowie stale ze sobą walczą. Psycholodzy twierdzą, że gdy dwoje kochanków przestaje się kłócić, ukazuje to po prostu, że miłość zniknęła.

Kochankowie są intymnymi wrogami. Ciągle się kłócą, dokuczają sobie. Tak, są chwile, gdy są całkowicie w sobie rozpuszczeni, ale są to rzadkie chwile, nieliczne i odległe od siebie.

W miłości biegunowość znika. Miłość bardziej przypomina przyjaźń.

Możesz kochać drzewo, możesz kochać kamień, możesz kochać gwiazdy, możesz kochać trawę, możesz kochać cokolwiek. Miłość nie ma nic wspólnego z biegunowością mężczyzna-kobieta. Miłość jest ponad przeciwieństwami, stąd ta jedność jest głębsza. To jest czwarta czakra, anahata, czakra serca. I w tej czwartej naprawdę stajesz się człowiekiem. Aż do trzeciej byłeś częścią królestwa zwierząt, byłeś jednym ze zwierząt, niczym więcej, niczym specjalnym. Ale w czwartej stajesz się kimś specjalnym, niepowtarzalnym – rodzi się ludzkość, stałeś się człowiekiem.

Pamiętaj, samo wyglądanie na człowieka nie oznacza, że jesteś człowiekiem. Dopiero wtedy, gdy zaczyna funkcjonować czwarty ośrodek, stajesz się człowiekiem. Wielu ludzi umiera jak zwierzęta, nigdy nie wznoszą się oni ponad seksualność. Nigdy nie poznają, że jest pewien rodzaj miłości, który jest ponad przeciwieństwami i który jest ogromnie spełniający, gdyż nie ma w nim konfliktu. Miłość jest bezwarunkowa, seks jest warunkowy. W seksie jest dawanie i przyjmowanie. W miłości po prostu wylewasz siebie. Nie domagasz się, nie ma zapotrzebowania. Nie chodzi o to, że nic nie dostajesz – dostajesz po tysiąckroć więcej, ale nie domagasz się tego. Dzieje się to po prostu samo z siebie, cała egzystencja obsypuje cię we wzajemności, odpowiada echem.

W czwartym ośrodku znów jest jedność, spotykają się to, co niższe, i to, co wyższe. Pamiętaj o tych jednościach, gdyż stopniowo poruszamy się coraz bardziej ku staniu się jednością.

Na pierwszej płaszczyźnie materia spotyka materię. Na drugiej płaszczyźnie życie spotyka się z życiem. Na trzeciej płaszczyźnie spotykają się przeciwieństwa, mężczyzna spotyka się z kobietą, yin spotyka się z yang. Na czwartej, anahata, niższe spotyka się z wyższym. Trzy ośrodki są poniżej anahaty i trzy ośrodki są wyżej od anahaty.

Anahata to drzwi między jednymi i drugimi, pomost.

W twym sercu Bóg spotyka się ze światem, nieprzejawione spotyka się z przejawionym, nieznane spotyka poznane, gospodarz spotyka gościa, umysł spotyka nie-umysł. Serce jest najbardziej tajemniczym ośrodkiem człowieka. I dopóki serce nie zacznie funkcjonować, nie poznasz celu życia. W sercu, pierwszy początek wyższego. Otwierają się rozległe przestrzenie… wychodzisz z tunelu.

Anahata jest wielkim oknem, czyni cię ono dostępnym dla nieba i czyni niebo dostępnym dla ciebie. Możesz też powiedzieć to w inny sposób: w anahata, w miłości, spotykają się nieświadomość z nadświadomością. Albo jeszcze inaczej można to wyrazić: w anahata, w miłości, spotykają się seks i modlitwa. Seks jest niższy od miłości, modlitwa jest wyższa od miłości. A miłość jest wielką tajemnicą. Jest w niej coś z seksu, na pewno, i jest w niej coś z modlitwy. Dlatego nie ma innej tajemnicy porównywalnej z miłością. Jest w niej coś z seksu; jeśli pójdziesz i kochasz drzewo, chcesz je objąć; chciałbyś je dotykać tak, jak dotykałbyś twarzy ukochanej osoby. Jeśli kochasz skałę, chciałbyś całować ją tak, jak całowałbyś usta ukochanej osoby; coś z seksu, coś ciągnie się z przeszłości. A jednak, gdy całujesz skałę, jest poszanowanie, wielkie zdumienie, wielki cud. Jesteś pełen szacunku, masz nastrój modlitwy, jest to coś w rodzaju wielbienia.

W miłości spotykają się modlitwa i seks. Jeśli nie jesteś uważny, miłość może spaść i stać się seksualną. Jeśli jesteś dostatecznie uważny, miłość może wznieść się wysoko i stać się pełną modlitwy.

Trzeba o tym pamiętać. Miłość jest bardzo krucha. Bardziej prawdopodobne jest, że miłość zejdzie do niższej rzeczywistości i stanie się seksem. Gdy zakochujesz się pierwszy raz w kobiecie lub w mężczyźnie, może nie być w tym nic z seksu. Wcześniej czy później seks pojawi się. Gdy pierwszy raz patrzysz na piękną kobietę, może być poszanowanie, wielkie zdumienie, jakbyś w jej twarzy ujrzał twarz Boga. Gdy spojrzysz w oczy kobiety, nagle otwierają się drzwi do tajemniczości. Nie myślisz kategoriami seksu i ciała i fizyczności, w ogóle cię to nie obchodzi. Przyzywa cię coś wyższego. Ale potem zakochujesz się i stopniowo zapominasz to, co wyższe i wchodzisz w to, co niższe.

Miłość prawie zawsze spada do tego, co niższe, gdyż nie jesteśmy świadomi. I dlatego we wszystkich językach, gdy ktoś wchodzi w miłość, mówi się o nim: „wpadł po uszy, zakochał się” Ludzie wpadają w miłość, bardzo rzadko wznoszą się w miłości. Pamiętaj, to sformułowanie jest bardzo prawidłowe:

Miłość zaczyna się jako coś bardzo wysokiego, romantycznego, poetyckiego, boskiego, a potem stopniowo godzi się na coś bardzo zwyczajnego, fizycznego, zepsutego.

Miłość zaczyna się jako modlitwa, początek miłości jest religijny, ale miłość kończy się w koszmarze. Pamiętaj o tym: jeśli jesteś czujny, możesz pomóc sobie, by nie spaść, możesz pomóc sobie i poddać się dyscyplinie wznoszenia się. Wtedy miłość może stać się modlitwą.

W anahata, ośrodku serca, spotykają się niższe i wyższe. Jest to wielkie doznanie jedności, bardzo kruche, rzecz jasna, trzęsące się, drżące, niezbyt pewne; przypomina proces, idzie naprzód, cofa się; ale jeśli jesteś czujny, możesz wykorzystać ją jako punkt wyjścia do jeszcze wyższych możliwości.

Piątą czakrą jest visuddhi. To czakra modlitwy, czakra gardła, czakra modlitwy, śpiewania, porozumienia z Bogiem. W piątej czakrze spotykają się wewnętrzne z zewnętrznym. Pamiętaj:  w czwartej spotykają się niższe z wyższym. W piątej spotykają się wewnętrzne z zewnętrznym. „Bóg” oznacza po prostu całą egzystencję, która jest poza tobą, a „ty” egzystencję, która jest w tobie…  ja-Ty jest formą modlitwy.

1-spełnienie 2

Ja – jest doznaniem świata, Ja – Ty jest doznaniem modlitwy,  Boga i miłości.

W ośrodku gardła, visuddhi – słowo „visuddhi” oznacza „czysty, najczystszy” – w piątym, miłość stała się najczystsza. Jest po prostu ekstazą, radością –  spotykają się wnętrze z zewnętrzem. Gdy wierny składa pokłon przed swoim bóstwem, to wnętrze składa pokłon zewnętrzu. Gdy ktoś śpiewa pieśń słońcu lub księżycowi, to wnętrze śpiewa pieśń zewnętrzu. I pamiętaj, byłeś świadkiem tylko jednego, widziałeś jak to wierny śpiewał pieśń swojemu bóstwu. Nie widziałeś czegoś innego, bo jest to bardzo subtelne: bóstwo śpiewa pieśń temu wiernemu. To też następuje, ale jest bardzo subtelne. Tego doznasz dopiero wtedy, gdy doświadczysz modlitwy.

Czasem modlisz się do Boga, a czasem to Bóg modli się do ciebie.

Powiem to tak, bo zazwyczaj nie mówi się tego, ponieważ powiedzenie, że Bóg modli się do ciebie wygląda na świętokradztwo, choć tak jest. Tak samo, jak matka, która śpiewa dziecku kołysankę…

tak, Bóg także śpiewa kołysankę. Ale ty musisz na nią zapracować.

Gdy twoja modlitwa została wysłuchana, gdy naprawdę otworzyłeś swoje serce, całkowicie zapomniałeś siebie, wtedy nagle modlitwa nie jest już ekspresją z twojej strony. Zaczynasz słuchać… Bóg zaczyna się modlić. Spotykają się wnętrze z zewnętrzem.

Potem jest szósta czakra, czakra medytacji, czakra trzeciego oka, czakra ajna. Spotyka się prawe z lewym, spotyka się rozum i intuicja, spotykają się męskość i kobiecość, yin i yang. Trzeba tu coś zrozumieć. W trzeciej mężczyzna i kobieta spotykają się na planie fizycznym, zewnętrznie. W szóstej znów spotyka się męskość i kobiecość, ale już nie na zewnątrz, wewnątrz. Trzecia to ośrodek seksu, a szósta to ośrodek tantry Wewnątrz jesteś obojgiem. Połowa twego istnienia jest kobieca, połowa twego istnienia jest męska. W trzecim oku, tam jest spotkanie. To trzecie oko jest symboliczne, oznacza, że twe prawe oko i lewe oko rozpływają się w jednym oku: to staje się trzecim okiem. Teraz masz dwoje oczu, dwa istnienia.

Potem będziesz miał jedno oko.

 

Jest takie powiedzenie Jezusa, o ogromnym znaczeniu. Posłuchaj go, medytuj nad nim. Jezus powiada: „Gdy tak oko twe jednym się stanie, całe ciało twe pełne światła będzie.” Mówi on o trzecim oku. Gdy oko twe jednym się stanie, całe ciało twe pełne światła będzie.

Jedno oko łączy się z lewą półkulą mózgu, drugie łączy się z prawą półkulą mózgu. Oba są podziałem twojego istnienia, nie jesteś jeszcze symfonią. Twoja lewa i prawa strona są asymetryczne. Przyjrzałeś się kiedyś swej twarzy? Połowy twojej twarzy, prawa i lewa, nie są symetryczne. Popatrz raz jeszcze w lustro, popatrz uważnie: lewa część twojej twarzy jest inna od prawej części twojej twarzy. Twój wewnętrzny umysł podzielony jest na prawą i lewą półkulę, i funkcjonują one na różne sposoby. Lewa półkula rozumuje, a prawa półkula działa intuicyjnie. Poezja rodzi się z prawej półkuli, logika rodzi się z lewej półkuli. Jeśli lewa półkula poety zostanie usunięta, nic on nie straci, nawet nie będzie tego świadomy. Jeśli prawa półkula matematyka zostanie usunięta, zupełnie on zniknie, nie będzie wiedział co robić. Zniknie całe jego doświadczenie.

1-trzecie oko

Wyobraźnia pochodzi z prawej, rozumowanie z lewej. Prawa półkula jest żeńska, a lewa półkula jest męska, a obie połączone są bardzo małym pomostem, ledwie są złączone. W szóstym ośrodku, w czakrze ajna, w ośrodku trzeciego oka, te dwie półkule spotykają się i stają się jednością. Wtedy twój rozum nie jest przeciwny twojej intuicji, a twoja wyobraźnia nie jest przeciwna twojej logice. Wtedy twoja logika i twoja wyobraźnia działają razem.

Popatrz: cokolwiek mówię, zawsze mówię logicznie, ale cokolwiek mówię, zawsze jest to nielogiczne. Treść jest nielogiczna, opakowanie jest bardzo logiczne. Jeżeli będę chciał z tobą dyskutować, mogę dyskutować, nie ma z tym żadnego problemu. Ale to, co mówię, jest czymś, co jest poza dyskusją. Jeśli twoja wiara jest przeciwna logice, nie dotarłeś jeszcze do wewnętrznej jedności. Twoja wiara powinna być poza logiką, a nie przeciwna logice. Pamiętaj o tym rozróżnieniu.

Twoja wiara powinna być poza logiką, powinna być wspierana przez logikę, bo do pewnego momentu logika może iść razem z nią. Może być racjonalna, może być bardzo sensowna. Nie ma potrzeby, aby wiara była przeciwna logice. Jeśli wiara jest przeciwna logice, jesteś nadal podzielony, to jedno oko jeszcze nie zdarzyło ci się.

Najwięksi mistycy świata zawsze byli też największymi logikami.

Shankara, Nagarjuna, wielcy logicy, a jednak nielogiczni. Szli z logiką tak daleko, jak tylko zdołali, a potem nagle dokonywali kwantowego przeskoku… i mówili: „Do tej chwili logika pomagała, dalej, logika nie ma prawa istnienia.” Jeśli chcesz dyskutować z Shankarą, zostaniesz pokonany w tej dyskusji.

Shankara podróżował po całym tym kraju; wielki mistyk, a pokonał tysiące uczonych. Dziełem całego jego życia było: iść i pokonywać ludzi, a jednak był bardzo nielogiczny. Rano dyskutował tak logicznie, że najwięksi logicy wyglądali przy nim dziecinnie. A wieczorem modlił się i tańczył w świątyni i płakał i łkał jak dziecko.

Niewiarygodne. Napisał jedną z najpiękniejszych modlitw, i ktoś spytał go: „Jak możesz pisać tak piękne modlitwy? Jesteś takim logikiem, jak możesz być tak emocjonalny, że płaczesz i łkasz i łzy ci lecą?” Rzekł: „Moja intuicja nie jest przeciwna mojej logice, moja intuicja jest poza moją logiką. Moja logika ma pewną funkcję, którą ma wypełnić: idę razem z nią, idę z nią z całego serca, ale potem przychodzi taka chwila, gdy nie może ona przejść poza… a ja muszę przejść także poza…”

Pamiętaj, jest to największa jedność. A gdy następuje to w szóstym, gdy spotkały się twoja kobiecość z twoją męskością, twoje wewnętrzne yin i yang, stajesz się jednością. Przed tą jednością jest jeszcze jeden krok. Stałeś się jednością wewnątrz siebie. Teraz siódmą czakrą jest sahasrar. Oto czakra samadhi, ostatecznej ekstazy, totalnego orgazmu. Teraz spotyka się część z całością, spotyka się dusza i Bóg, spotyka się ty i wszystko… znikasz w totalnym orgazmie.

Może tak o tym nie myślałeś, ale powiem ci to: wszystkie siedem czakr to siedem sposobów doznawania orgazmu. Jest pewien subtelny orgazm, gdy czujesz zaspokojenie jedzeniem, pewne głębokie zadowolenie. Jest pewien subtelny orgazm, gdy masz nad kimś władzę; politycy wyglądają na bardzo szczęśliwych i zdrowych – jeśli im się udaje. Gdy są u władzy, wyglądają bardzo promiennie. Energia zdaje się ich wypełniać, wyglądają na niewyczerpywalnych, nigdy nie są zmęczeni, biegają z jednego miejsca w drugie, robią tysiące rzeczy, nigdy nie są zmęczeni, są bardzo promienni. Hitler miał taką magnetyczną siłę, ten charyzmat. Skąd pochodzi ta promienność? Jest to orgazm władzy.

Widziałeś to kiedyś? Gdy polityk stoi i otaczają go miliony ludzi, i patrzą na niego, dzieje się subtelny orgazm. On czuje się bardzo szczęśliwy, tylu ludzi zwraca na niego uwagę, tyle żywotności napływa do niego, tyle wibracji napływa do niego, styka się z jego tętnieniem i jest wielki orgazm. Staje się promienny. Eksploduje. Gdy polityk przegrywa, okazuje się fiaskiem, znika cała jego promienność, znika cały jego charyzmat. Gdy widzisz polityka, któremu nie udało się, na przykład idź teraz i zobacz Richarda Nixona, będziesz po prostu zaskoczony jak ten człowiek, który miał taką władzę, stał się tak bezsilnym. Znikł cały jego charyzmat. Biedny Nixon… I to ten sam człowiek był tak potężny – co się stało? Energia, która napływała do niego, już nie napływa. Ten orgazm już nie następuje. Utracił on swoją ukochaną; jego ukochaną był tłum, miał on romans z tłumem, i to zostało utracone. Politycy, gdy przegrywają, wyglądają na bardzo pustych; gdy im się powodzi, wyglądają na tak pełnych. Na tych siedmiu płaszczyznach jest siedem typów orgazmu. A przez orgazm rozumiem doznanie jedności. Ostateczne następuje w sahasrar, siódmej czakrze, gdy indywidualne ego całkowicie rozpływa się w kosmicznej całości. Jest to orgazm totalny, jest to cel, jest to źródło…

Chrześcijanie uczynili krzyż swoim symbolem. Gdy patrzę na krzyż, sądzę, że chrześcijanie zgubili jego prawdziwe znaczenie. Dla mnie krzyż nie jest symbolem śmierci, ale arytmetycznym znakiem plus. I ja tak to widzę, a wtedy ma on totalnie inne znaczenie, ten arytmetyczny znak plus. Ponieważ Jezus połączył się z całością w tamtej chwili na krzyżu, Jezus stał się „plus”, Jezus znikł w Bogu.

Jezus przestał istnieć, tylko jedność została.

Mówiłem wam o tej legendzie, że Jezus nie chciał uczyć się drugiej litery, beta, bo powiedział: „Najpierw muszę zrozumieć alfa, jedność.”

Żaden nauczyciel nie mógł go nauczyć. Trzeba było zrezygnować z jego nauki w szkole. Ale na krzyżu nauczył się znaczenia alfa. Tylko Bóg może tego nauczyć, gdyż tylko Bóg może być Mistrzem. Co stało się na krzyżu? Krzyż oznacza plus; przed krzyżem Jezus żył życiem minus, tak, jak każdy. Powiem to tak: ego to minus, ponieważ ego nie istnieje. Ego jest tym, czego nie ma, jest czymś minus. Bóg to plus, Bóg jest tym, co jest. Na krzyżu, plus Boga spotkał minus Jezusa. Ten minus rozpuścił się w plusie, Jezus stał się Chrystusem. Jezus stał się jednością, teraz nie jest już dwojgiem czy wielością, stał się alfą. To jest źródło i to jest cel. Źródło jest celem, ponieważ początek jest końcem. Alfa jest omegą.

Naukowcy zajmujący się atomami twierdzą, że każdy atom ma ładunek dodatni i ujemny.

ATOM + i -

Jeśli rozdzielimy ładunki dodatnie i ujemne, następuje eksplozja; na tym polega wybuch atomowy. Każdy mały atom, niewidzialny atom, ma dwie energie: dodatnią i ujemną, minus i plus. Są one razem, są złączone w głębokim orgazmie, w głębokim stosunku seksualnym, minus z plusem, dodatnie z ujemnym. Jeśli je oderwiesz od siebie, jeśli dokonasz ich rozwodu, następuje wielka eksplozja energii. To stało się w Hiroshimie i Nagasaki: mały atom rozbity na części może stać się tak niszczący.

To samo dzieje się w sahasrar, ale z drugiej strony…  Minus łączy się z plusem, nie są one odsuwane od siebie, łączą się; nie następuje rozwód, ale małżeństwo. To małżeństwo jest jednością, jogą.

Zazwyczaj istniejemy jako minus; Bóg jest energią plus, ego jest energią minus. W dniu, w którym postanowimy wrzucić swój minus w plus, nastąpi małżeństwo. To małżeństwo następuje w sahasrar, w siódmej czakrze.

Te czakry to tylko alegorie, hmm? Są tylko po to, aby dać ci mapę, abyś z-rozumiał jak to poszukiwanie, od jedzenia do Boga, jest jednością. To poszukiwanie zmierza do znalezienia jedności.

Jesteśmy zagubieni w wielości, jesteśmy zagubieni w tłumie, jesteśmy rozbici…, a całe poszukiwanie polega na znalezieniu jedności, na staniu się niepodzielnym, na staniu się indywidualnością… ”

(Fragment pochodzi z książki: „Mapy świadomości”, Osho)

Ślęża, posąg Świętowita, Ryszard Staszak i farsa sulistrowickiego ślectfa – rekapitulacja….

A już myślałam, że… czasy ludzkiej ciemnoty siejącej spustoszenie i palenie ludzi na stosach inkwizycji… minęły bezpowrotnie wraz z zakończeniem okresu średniowiecza…

O naiwności moja !!!

Zadaję sobie pytanie:

– Czy aby na pewno… ktoś nie pomylił się z wyborem swej życiowej drogi ?

Wg. mojego z-rozumienia… Kapłan to osoba duchowna całym sercem oddana jakiejś słusznej – w jej przekonaniu – sprawie…

To osoba głęboko uduchowiona czująca w sobie powołanie do sprawowania czynności  mających na celu niesienie wsparcia swym Braciom i Siostrom w trudach i znoju codziennego życia…

Ale… czy to, co wyprawia pewien „kapłan” swymi oskarżeniami pod adresem „Opolczyka” można nazwać Kapłaństwem?

I czy… to właśnie tak ma dzisiaj wyglądać Kapłaństwo ?

Czy może… jest to kuglarstwo wykorzystujące piastowane stanowisko ?

Oceńcie proszę sami Drodzy Czytelnicy…

 

blog polski

.

.

Niezorientowanym w sprawie ślężańsko-sulistrowickiej, w związku z którą otrzymałem akt oskarżenia i mam stawić się jako oskarżony w styczniu 2018 przed dintojrą…
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/07/inkwizycja-dziala-mam-juz-akt-oskarzenia-i-wezwanie-na-rozprawe-glowna/
.
…zrekapituluję całą tę historię. Zaczęła się od głośnej w mediach „wojny” o posąg Świętowita:
.
.
.
.
.
.
.
.
https://wpolityce.pl/polityka/170705-swiatopogladowa-wojna-pod-sleza-czy-proba-zastraszenia-kaplana-w-tle-nieodpowiedzialne-zachowane-wroclawskiego-dziennika
.
Posąg Świętowita umieszczony został w schronisku PTTK na Ślęży27.09.2010 roku. W październiku 2013 nagle został usunięty i było to związane z furią katoliczenia przez sulistrowickiego proboszcza Ryszarda Staszaka pogańskiej świętej Ślęzy. Mówiła o tym ówczesna (nie wiem czy nadal sprawuje tę funkcję) sołtys gminy Sulistrowice Ewa Jankowiak. Wypowiada się ona o Staszaku od 11:18 do ok 19 minuty:
.

.
Wzburzenie usunięciem posągu/figury Świętowita ogarnęło wszystkich pogan, rodzimowierców oraz sympatyków Słowiańszczyzny i kultury słowiańskiej. Zaowocowało m.in. listem otwartym do papieża i wrocławskiego arcybiskupa podpisanym przez 1361 osób z Polski i zagranicy.
.

View original post 2 428 słów więcej

Magia jednego wieczoru ?…

Jest taki jeden magiczny wieczór, spowity śniegiem i ciszą, gdy Niebo Ziemi dotyka, a ludzie ❤ głos słyszą…
To właśnie tego wieczoru, gdy wiatr białym puchem dmucha – w ❤ ❤  złamane i smutne, cicha wstępuje otucha…
To właśnie tego wieczoru, od bardzo wielu już wieków – przy wtórze cichej kolędy – Bóg się rodzi w człowieku…

W ten pełen magii czas, przyjmijcie mili Goście serdeczne me życzenia – ciepła, pogody ducha, radości i by spełniły się wszystkie Wasze marzenia oraz by coraz więcej w naszej przestrzeni było nie tylko takich magicznych wieczorów lecz również i dni –
życzy Margo.