55. Kim jesteśmy ? Skąd pochodzimy ? – cz. 1.

Kosmos i

Czy nasze DNA jest myślą, która się zmaterializowała?

Na początek, zanim wgłębię się w temat, proponuję byśmy zapoznali się z wpisem na stronach http://pracownia4.wordpress.com/2012/10/18/dna-racjonalny-projekt-i-poczatki-zycia/ ,

Cyt:
„..O: Pytanie, co to jest Semita? […]

P: (H) Czyli prawdziwymi Semitami są Aryjczycy?

O: Otóż to! […]

P: (H) Czy zatem ta genetyczna modyfikacja została dokonana na aryjskich Semitach, czy też na Żydach, jakich dzisiaj znamy jako Żydów?

O: Na Aryjczykach. Powód dla zagłady Żydów pochodzących z linii „Abrahama”…”

* * *

Kim jesteśmy ?

Człowiek – jest biologiczno-duchowym wehikułem, gdzie ciało pełni rolę biologicznego sygnalizatora jego duchowych problemów, a właściwe rozwiązywanie problemów zdrowotnych i ich duchowych przesłań służy dostrajaniu tego wehikułu (zwłaszcza części duchowej) do UNIWERSALNYCH PRAW ŻYCIA, które są PRAWAMI PRZESTRZENI.
( o 12 Uniwersalnych Prawach pisałam w notkach Nr 2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13.)

Wydaje się, że nie ma dla nas dzisiaj nic ważniejszego jak poznanie samego siebie, a to oznacza – poznanie swojego własnego umysłu, razem z jego zaletami ale także i… wadami…
Przekonywali o tym starożytni filozofowie na Wschodzie i Zachodzie, nawoływali do tego wybitni przedstawiciele wszystkich tradycji religijnych.
Nasze wyobrażenia o świecie, poglądy, wszystko w co wierzymy i co dla nas istnieje, poczucie szczęścia lub jego brak, jest wynikiem działalności układu nerwowego a w szczególności mózgu, którego jedną z funkcji jest umysł.

Skoro mamy poznawać samego siebie, to trzeba zastanowić się nad sobą i zadać sobie pytanie:

Kim zatem jestem? Kto to jest Człowiek?

Gdy pytamy kogoś o to kim jest – mówi nam swoje imię i nazwisko…, lub wymienia rodzaj zatrudnienia i mówi np: – jestem dyrektorem…, albo odpowiada: – No wiesz… ja – to ja…
I wtedy pokazuje na siebie, na swoje ciało…

Jeśli jakiś człowiek wyznaje jakąś religię, wówczas jego odpowiedź będzie trochę głębsza, bo religie – praktycznie wszystkie – na ogół mówią o tym, że w środku nas jest coś – co nazywa się duszą lub ewentualnie nadawane są inne nazwy…
Jest zatem COŚ, co na razie trudno jest nam tak od razu zdefiniować, to COŚ jest w ciele i nazywamy to JA.
Ale czym jest to JA?
Mówimy np: – ja mam rękę.., ja mam głowę…, albo: – to jest moje…, czyli to należy do mnie, do mojego JA.
Jeśli coś JA mam, to nie może to być MNĄ. W takim razie – JA nie jestem ani ręką ani głową, bo JA to mam…., bo ręka i głowa należy do mnie…

Ale co to jest to MNIE? Co to jest JA?

Wiadomym jest, że oprócz tego fizycznego działania, każdy z nas ujawnia w pewien sposób myśli, i uczucia, które są niewidzialne, ale które wypływają z nas…
Uczucia nie rodzą się na zewnątrz, mogą się rodzić jako reakcja na coś zewnętrznego.
Powstają jednak w nas, my sami je tworzymy.
Podobnie rzecz się ma z myślami.
Myśli oczywiście mogą przychodzić do nas z zewnątrz, od innych ludzi, czy to w postaci pisanej np. książki, czy to w postaci bezpośredniej w rozmowie z innymi ludźmi, ale myśli nasze – jak wiemy – rodzą się w naszej głowie.
W takim razie oprócz ciała mamy również myśli…oraz uczucia…
Posiadamy również coś takiego – co nazywa się WOLĄ…
Wola jednak nie jest tożsama z myślą…
Wola to jest nasze chcę, lub nie chcę…
To jest coś, co podejmuje jakieś decyzje, niekoniecznie przy pomocy procesu myślenia. 😉
Często mówimy: – chcę mieć to lub tamto…, – chcę zrobić to lub tamto…
Wyrażamy zatem naszą wolę, a następnie nasz umysł zaczyna „główkować” – jak to, co JA chcę – ma osiągnąć.
Wówczas właśnie, kombinując jak to coś osiągnąć – włącza się proces myślenia.
Jeżeli nam się coś bardzo podoba, jesteśmy w to zaangażowani, to dołączają do tego nasze uczucia …
Mamy więc trzy elementy: WOLA, MYŚLI i UCZUCIA.

Wynika z tego jasno, że każdy z nas jest Troistą Istotą Duchową zamieszkującą fizyczne, materialne ciało…
Troistość ta, to właśnie te trzy elementy – wola, myśli i uczucia, będące elementami niematerialnymi, energetycznymi, ponieważ nie można ich zobaczyć, co najwyżej – można zobaczyć rezultaty, jakie powstają w wyniku ich działania.
Nie możemy zobaczyć uczuć, zobaczymy je jedynie wówczas, kiedy będą wyrażane na zewnątrz. Jeśli ktoś ma kamienną twarz, a w środku mu się „gotuje”, to tych uczuć nie zauważymy, jeśli ten ktoś nam ich nie okaże.
Podobnie jest z myślami, których także nie jesteśmy w stanie dostrzec, chyba że człowiek te myśli wyrazi w postaci werbalnej, słownej.
Jeśli nie, to myśli takiego człowieka również nie poznamy.
Dokładnie tak samo rzecz się ma z Wolą, jeśli nie zostanie wypowiedziana, czy okazana – nie poznamy jej.
Z powyższego wynika, że posiadamy trzy niematerialne, energetyczne aspekty naszej istności, tworzące jedną troistą całość.

TRISKELION

Dr Władysław S. Rybicki w swojej książce „Uniwersalne przesłanie choroby” stwierdza, że…
„ każdy z nas jest duchową istotą obdarzoną umysłem i ciałem niezbędnym do życia na Ziemi.
Ciało, bowiem to biologiczna struktura najlepiej przystosowana i najpełniej zdolna tu właśnie funkcjonować.
W tej to strukturze została zdeponowana potężna informacja o wszechświecie w postaci tzw. pamięci komórkowej.

Człowiek jest zatem złożoną istotą, a jego ciało jest znakomitym i niezastąpionym narzędziem, zdolnym odczuwać i przeżywać pełnię ziemskiego (i w dużym zakresie kosmicznego) życia, a jednocześnie jest to wehikuł, w którym żyje nasz duch i który dzięki ciału ma możliwość przyśpieszonego rozwoju, ponieważ materialne ciało funkcjonując w „ciężkich” wibracjach Ziemi sygnalizuje – i to dość brutalnie, (bo w fizyczny, bolesny i dokuczliwy sposób) – problemy naszego ducha i naszych subtelnych energetycznych i eterycznych ciał…” bo Duch panuje nad Materią

Jeżeli człowiek przezwycięży dominujące w nim cechy zwierzęce, tzn. odejdzie od ustawicznej walki o pozycję, władzę, stanowisko, utrzymanie rewiru, wtedy jego twórczy, niezawisły boski potencjał zaprowadzi pełną harmonię w jego ciele.(pisałam o tym w notce Nr 16. )

KOBIETA Z FARB

Nasza „…osobowość jest obszarem wspólnego oddziaływania pomiędzy ciałem i duchem.
Z racji natury naszej rzeczywistości, osobowość to w większości „programy” ciała lub, by tak rzec, genetycznego ciała…” – pisze pani Laura K.Jadczyk w książce „Tajemna Historia Świata, Roz. 2, Chemia alchemii, Język Bogów”

„..Maszyna pracuje na zasadzie „zrób to jeszcze raz”.

4 żywioły

Nasze ciało zbudowane jest z żywiołów, dokładnie takich samych z jakich zbudowana jest Ziemia – ziemi, ognia, powietrza i wody…
Kiedy jednak ciało umiera, pozostaje umysł, subtelniejsza część człowieka zbudowana z wibracji.
Żywioły tak samo istnieją w wibracjach, jak w atomach, w przeciwnym razie osoba, która jest zagniewana, nie stawałaby się czerwona i gorąca.
Podczas snu, kiedy ciało śpi, widzimy siebie chodzących, mówiących, działających w jakimś otoczeniu, z jakimiś ludźmi. Tylko przez kontrast z normalnym chodzeniem jesteśmy w stanie orzec, że śnimy.
Jaźń istnieje wciąż, nawet gdy odeszło już ciało, dokładny odpowiednik tego, czym jesteśmy teraz, a nie tego, czym byliśmy, kiedy mieliśmy lat pięć czy dziesięć, ale tego, czym jesteśmy teraz.
Mówi się czasami, że dusza to to, co pozostaje po śmierci ciała fizycznego, i że to przebywa potem w niebie albo piekle; ale czy na pewno tak jest ?
Dusza jest czymś o wiele większym.
Jakże może być ogniem palona rzecz, która sama jest światłem, światłem Boga ?
Ale z powodu swej ułudy przyjmuje na siebie wszystkie te stany, przez które umysł musi przejść po śmierci.
Dlatego też pośmiertne doświadczenia duszy, która nie potrafiła się wyzwolić z ułudy są ponoć bardzo przykre…

UMYSŁ, który jest bardziej zaangażowany w troski życia doczesnego i w którym więcej jest przywiązań, nie może pozwolić duszy na przebywanie w świetle.
Jeżeli wyrzucisz balon w powietrze, wzbije się on do góry, a następnie opadnie na dół.
Wędruje do góry, ponieważ jest w nim powietrze; opada z powodu substancji, z której jest wykonany.

W duszy tkwi tendencja do ruchu ku najwyższym sferom, do których należy – taka jest jej natura.
Substancja ziemska, jaka zebrała się wokół niej, przyciąga ją ku ziemi.
Dokładnie tak samo jak latawiec wznosi się ku niebu, ale sznurek w ręku człowieka ściąga go na dół.
Tak samo ziemskie przywiązania to sznurki ściągające duszę w dół…

Inny przykład: widzimy, że dym kieruje się ku górze, a po drodze pozostawia w kominie swoją ziemistą substancję. Pozostałą jeszcze ziemistą substancję porzuca w powietrzu, a jeśli nie pozbędzie się wszystkiego, nie będzie mógł pójść wyżej, do eteru.
Poprzez to porównanie dostrzec możemy, jak dusza nie potrafi podnieść się z niższych rejonów, chyba że pozostawi za sobą wszelkie ziemskie przywiązania i tęsknoty.
Musimy też jednak pamiętać o tym, że dusza nie jest naszą własnością i że posiadanie jej jest ogromnym darem i zaszczytem.
Jeżeli będziemy dbać o to, aby zapewnić jej warunki do wzrostu, będzie nas prowadzić.
Ponieważ dusza wcieliła się po to aby wzrastać, a naszym zadaniem jest wspierać ją w tym procesie…

Jak to wygląda w praktyce ?

Większość współczesnych ludzi znacznie bardziej przejmuje się „wyglądem” lub „doznaniami”, które dają im dreszczyk, niż swoim Byciem.
Głęboki związek osobowości z ciałem i jego interaktywnymi programami jest rozumiany w niewielkim stopniu, tymczasem jest on kluczowy dla rozwoju tego JA, które jest czymś więcej niż „duchem w maszynie”.
Możemy zauważyć, że kiedy przeciętny człowiek doświadcza poważnego bólu, wszelkie jego szlachetne instynkty wylatują przez okno.
Niektórzy jednak, oczywiście, potrafią opanować ból i mimo wszystko pracować dalej.
To nie jest ścieżka dla słabych.

Fakt istnienia współzależności osobowości i ciała – owej maszyny, z którą musimy funkcjonować w tej rzeczywistości – prowadzi nas do logicznej konkluzji, że to ta właśnie maszyna i jej programy stanowią najistotniejszy dla nas przedmiot badań, żebyśmy mogli nauczyć się przenikliwości, rozróżniania pomiędzy tym, co prawdziwe, a tym, co fałszywe.
To właśnie w tym momencie zaczynamy uczyć się o „luzach” w naszej maszynie.
Odkrywamy, że większość czasu spędzamy skacząc od akcji do reakcji, praktycznie bez udziału prawdziwego JA…”

W notce Nr 18 zapisałam:

Wyższa wibracja sprawia, że czakram szybciej zmienia się z cząstki w falę lub z fali w cząstkę – przetwarza informacje w rozumienie i wiedzę, a rozumienie w skuteczne działanie…
Wyższa wibracja to prąd stały ( o coraz wyższym napięciu mającym osiągnąć ostatecznie nawet 220 V) przepływający przez kanały jonowe człowieka.

Następuje przyśpieszenie procesu przemiany materii i myślenia, bardziej wydajna praca narządów wewnętrznych, brak blokad, które powodują zastój energii.

Z kolei niska wibracja to blokady w mięśniach i kanałach energetycznych, zastój energii, brak wewnętrznego napędu do działania, wolniejsze myślenie i chaotyczne działanie.
Niska wibracja związana jest z przepływem prądu zmiennego.

Człowieka z niską wibracją pobudzają do działania tylko silne impulsy emocjonalne (dźwiękowe, wizualne) bodźce stresowe, lękowe, pragnienia – zbiorowe zachowania.
Stąd współcześnie tak silny wpływ mody, trendów, inżynierii społecznej, wszelkiej maści specjalistów…

„..Odkrywamy, że mamy wyidealizowany obraz siebie, który ma niewielkie podparcie w faktach i „rezultatach”…

kotek czy...

Jednakże przykrywamy to wszystko „wiarą” w swój idealny obraz i swoje kłamstwa, że JESTEŚMY tym iluzorycznym ja – utożsamiamy się jedynie z ciałem.
Wracamy do faktu przypisywania sobie właściwości, których nie posiadamy, gdybyśmy je bowiem mieli, nasze życie dokładnie odzwierciedlałoby nasz obraz siebie.

Nasze kłamstwa o tym, co naprawdę się dzieje w naszym życiu, są tym, czego zwykle używamy do „łatania” swojego ego racjonalizacjami i usprawiedliwieniami, które ukrywają przed nami fakt, że tak naprawdę nie możemy nic ZROBIĆ, ponieważ nie mamy BYCIA.

Zasadniczo, aby uniknąć bólu zdania sobie z tego sprawy, ludzie zażywają narkotyki, zarówno te chemiczne, jaki i duchowe, odurzają siebie alkoholem lub wypełniają czas niewiele znaczącymi czynnościami – kwestia jedynie rodzaju i stopnia…

Kiedy ten, kto zaczął rozwijać przenikliwość w stosunku do swojego JA, nauczy się już rozróżniać pomiędzy własnymi kłamstwami, a tym, co jest w nim prawdziwe, może zacząć rozciągać tę umiejętność na zewnętrzną wiedzę.

W tym momencie informacje i obserwacje, które zbiera bez przyjętego z góry nastawienia, utworzą „jednostkę-ligandę – (klucz chemiczny) wiedzy”
Kiedy tak się stanie, kiedy ostatecznie „fragment układanki” wskoczy w odpowiednie miejsce rozumienia, WTEDY uruchamia się cała lawina spraw, dokładnie jak to ma miejsce w ciele, kiedy ligand wiąże receptory.
W tym momencie stan ulega zmianie…

Energy of Human Mind

Ludzki mózg jest prawdopodobnie najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie.
Z tej to, m.in. przyczyny nieustannie musimy pamiętać, że gromadzenie fałszywej wiedzy jest gorsze od nie gromadzenia wiedzy w ogóle.

Pierre Magistretti, włoski neurobiolog i współautor fizjologicznego modelu psychoanalizy opowiada o pułapkach, w jakie wtrąca nas nasz własny mózg:
o szkodliwej rutynie, uzależnianiu od przyjemności i popędzie ku śmierci.

Twierdzi, że nasz mózg nigdy nie jest taki sam, to znaczy, że nie można dwa razy myśleć tym samym mózgiem, bo zmienia się on z każdym doświadczeniem i w każdej chwili.

Jak to możliwe ?

Neurony organizują się i przeorganizowują w sieci, które modyfikuje doświadczenie.
Polega to na tym, że neurony które się ze sobą łączą, w konsekwencji tworzą okablowanie, mapę, system.
Proces ten powtarza się, modelując wciąż na nowo nasz mózg.
Doświadczenie modyfikuje synapsę, sposób przekazywania informacji między neuronami.
Kiedy tworzymy obraz, pozostaje w mózgu ślad – mentalna mapa z…korzeniami…
Mapę tę uaktywniamy za każdym razem, gdy przywołujemy ten obraz, tyle że w tym momencie tworzymy już nieco inną, nową mapę wzbogaconą o przeżyte doświadczenie…

???????????????????????????????????????
powyższa fotka neuronu – jak dla mnie – przypomina drzewo…, może to właśnie jest Drzewo Życia ? 😀

Świadomość wcielona w ciało fizyczne rodzi się z pewnymi właściwościami, talentami i atutami (lub ich brakiem), które może, lub też NIE, urzeczywistniać w trakcie swego życia, tak też przychodzimy na świat z pewnym ogólnym potencjałem duchowego, ezoterycznego rozwoju.

Mówiąc prościej, nasza świadomość w naturalny sposób inkarnuje w fizyczną strukturę, która nie tylko jest odpowiednia do naszych potrzeb, lecz również do naszego potencjału.
Można powiedzieć, że Materia może być gruntem, na którym wyrasta nasza świadomość, a przestrzeń duchowa jest niezależna od materii.
Jest przestrzenią w której pojawia się dla nas nowy rodzaj pola oddziaływań, pojawia się działanie woli – „pole woli”.
Powoduje to, że możemy działać świadomie w obszarze materii i ducha.

Istotnym jest fakt naszego zrozumienia wagi odpowiedzialności za wszystko, co tworzy nasza Troista Istota – myślą, mową i uczynkami oraz doświadczenia siły świadomego działania…
Z czasem nabierzemy odwagi do podejmowania decyzji zgodnych z tym, czego naprawdę chcemy dla wspólnego dobra nas samych oraz innych czujących istot.
Wówczas to przestaniemy ulegać oczekiwaniom świata zewnętrznego…

„..Esencja Ducha to Świadomość, jego największym cieniem w tej perspektywie jest Nieświadomość (podświadomość – sfera cielesności czyli Animy, wszystko co zostało wyparte, niepoznane, nieuświadomione, zapomniane).

Duch uwięziony w podświadomości to Duch w upadku, który nie ma wiedzy o sobie, jest odłączony od Wyższej Jaźni, dlatego ten stan jest dla niego piekłem i przejawia się jako cienie psychiczne dla człowieka, nękania czy w skrajnych przypadkach opętania…”

Od czego więc zacząć tę naszą wielką przemianę ?

Anthony de Mello w książce „Przebudzenie” napisał:

„..Nie wytropisz szkodnika na farmie, jeśli nie będziesz wiedział o jego istnieniu

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić, to ujawnienie negatywnych uczuć, których istnienia nawet sobie nie uświadamiasz.
Wielu ludzi żywi takie nie uświadamiane negatywne uczucia.
Wielu jest przygnębionych, nie zdając sobie sprawy z własnego przygnębienia. Dopiero, kiedy zetkną się z radością, uzmysławiają sobie, jak bardzo byli przygnębieni.
Nie można walczyć z nowotworem, jeśli nie został wykryty.

Pytasz, jakie to są uczucia?
Na przykład jesteś posępny. Posępny i w złym nastroju. Nienawidzisz siebie lub masz poczucie winy.
Uważasz, że życie jest bez sensu, czujesz się urażony, nerwowy, spięty.
Wejdź najpierw w kontakt z tymi uczuciami.

Po drugie, musisz zaakceptować fakt, że uczucia te istnieją w tobie, a nie na zewnątrz ciebie.
Wydaje się to czymś banalnie oczywistym.

Ale czy jest tak na pewno?

Negatywne uczucia istnieją w tobie, nie w otaczającej cię rzeczywistości. Nie trudź się, by ją zmieniać. To przecież szaleństwo! Nie próbuj zmieniać innych.
Marnujesz czas i energię. Nie próbuj zmieniać współmałżonka, szefa, przyjaciela, wroga i wszystkich pozostałych.

zniwolenie

Jestesmy Triostymi Istotami a w związku z tym…

Nie musisz zmieniać niczego.
Negatywne uczucia są w tobie.
Nikt na świecie nie jest w stanie cię uszczęśliwić.
Nic na świecie nie jest w stanie zranić cię lub skaleczyć.
Nie ma takiego zdarzenia, takich warunków, sytuacji czy osoby.
Nikt ci tego nie powiedział?
Mówili wręcz coś odwrotnego?

Teraz wiesz, dlaczego tkwisz w tym chaosie.
Teraz możesz zrozumieć, dlaczego pogrążony jesteś we śnie…
Nic nie usprawiedliwia negatywnych uczuć. Nie ma na świecie takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby ich podtrzymywanie.
Wszyscy mistycy zdarli sobie gardła, by to nam powiedzieć…

Jak to możliwe, by kontrolować osobę taką, jak Ty ? – Nikogo nie potrzebuje, nie boi się krytyki, nie dba o to, co o niej myślą i co o niej mówią. Przecięła te wszystkie sznureczki, za pomocą których nią sterowano. Nie jest już kukiełką…

ZNIEWOLENIE2

Ale… To niesie zagrożenie.
Takiej osoby najlepiej się pozbyć. Mówi prawdę.
Stała się nieustraszona. Przestała być ludzka. – Właśnie ludzka!
Proszę, cóż za paradoks: w końcu przecież stała się istotą ludzką! Wydarła się ze swego zniewolenia, wydobyła się z wiezienia
.

William Blake napisał:

” Wolnym możesz być nawet w łańcuchach więzienia ”

„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” … brrr…

Kto ?
Co – powstało z prochu ?

WOLNOSC bogini-i-slonce

Reklamy

8 thoughts on “55. Kim jesteśmy ? Skąd pochodzimy ? – cz. 1.

  1. Witaj Margo.
    Bardzo ciekawy ten artykuł…
    cyt. „Według Hipotezy Racjonalnego Projektu (RDH) Shillera początków życia nie da się wyjaśnić abiogenezą. Wśród idei, jakie wprowadza Shiller dla poparcia swej hipotezy, znajdujemy:
    (…)
    – „degeneracja” kodu genetycznego, która działa jako „ewolucyjny filtr”, ciąży w kierunku użytecznych mutacji; itd. (str.425);
    (…)
    Jeśli faktycznie to jakaś forma inteligencji stworzyła DNA, a zatem i samo życie, to być może pozostawiła ona swego rodzaju sygnaturę, podpis. Shiller wierzy, że najbardziej prawdopodobnym dlań miejscem byłoby tzw. (rzekomo) „śmieciowe DNA”, czyli DNA niekodujące, które w znacznym stopniu zachowało się u gatunków w stanie niezmienionym przez miliardy lat, pozornie bez żadnego celu.”

    Inny cytat:
    „To znaczy, że nasze DNA jest myślą, która się zmaterializowała?

    O: Mnięj więcej!”

    To, że geny i DNA w dużym stopniu miały wpływ na rozwój różnych „ras” ludzi – to jedna strona medalu. Druga strona to odkryia, które pokazują, że nie jesteśmy uwarunkowani genami i DNA, lecz warunkują nas nasze przekonania… Przykład:

    Bruce Lipton twierdzi, że tak zwany „determinizm genetyczny” (że jesteśmy kontrolowani przez geny) nie jest prawdziwy. „Istnieje przekonanie, że geny determinują nasze życie. Jeżeli to prawda, to stajemy się ofiarami naszego dziedzictwa, czyż nie? Jak możemy wydostać się z genów? Są w nas wbudowane, nie możemy od nich uciec. I wtedy dzieje się coś jeszcze. Stajemy się nieodpowiedzialni. Przyczyna jest taka: jeśli geny sprawiają, że robię te rzeczy, a ja nie mogę zmienić moich genów, to co takiego mogę zrobić, poza upewnieniem się, że biorę odpowiednie leki (…)? (…) To założenie nie jest prawdziwym założeniem. Geny nie kontrolują tego, kim jesteś. Nie jesteśmy jesteśmy jednak kontrolowani przez geny, lecz przez swoje postrzeganie otoczenia – swoje przekonania. „To, w jaki sposób geny są wybierane i przepisywane, zależy od naszych przekonań. (…) Możesz zniszczyć cale DNA, a komórka nadal żyje – nadal przejawia zachowania. Przekonanie polega na tym, że DNA kontroluje komórkę. A tak nie jest.” [jego wieloletnie eksperymenty wyraźnie to pokazują].

    Inny wątek:
    P: (L) Kiedyś mówiliście o “wcześniejszym zakodowaniu profilu przeznaczenia misji” struktury semickiego kodu genetycznego. Oczywiście, mówiliście, że zrobiono to 130.000 lat temu, czyli bardzo dawno. Ale
    czy ta oryginalna struktura kodu została umieszczona w kodzie genetycznym ludów murzyńskich …
    O: Tak.

    P: … aby następnie rozprzestrzenić się poprzez zmieszanie się z Aryjczykami – jako Semici – na inne rasy ?
    O: Częściowo.
    P: (L) Jak jest ta inna część?
    O: Genetyczne podrasowanie Semitów.”

    W tym temacie pisałam: http://tonalinagual.blogspot.com/2013/08/czarni-brazowi-i-biali-przodkowie-z.html przytaczając między innymi film o tym, że ŻE PRAWDZIWYMI ŻYDAMI SĄ LUDZIE Z PLEMIENIA TUTSI. A PRAWDZIWY ISRAEL JEST W ETIOPI. OTO FILM PT. „TUTSI PEOPLE OF ISRAEL. JEWS OF KUSH IN AFRICA”

    Polubienie

    • helisy…

      spirulina:

      „Prokarionty, prokarioty, organizmy prokariotyczne (Prokaryota, Procaryota) – mikroorganizmy, w większości jednokomórkowe, których komórka nie zawiera jądra komórkowego oraz organelli komórkowych, charakterystycznych dla eukariontów. Nazwa pochodzi od greckich słów pros („przed”) i karyon („orzech”, „jądro”).”
      Sinice: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1f/Spirul2.jpg/200px-Spirul2.jpg

      Arthrospira Platensis

      Polubienie

    • „..Chyba coś “wisi w powietrzu”… w tym temacie…”

      Kochana JESTEM, bardzo przepraszam, za tak długi brak odpowiedzi z mojej strony 😦
      Przekonałam się już niejednokrotnie, że jeśli „od razu” czegoś nie zrobię to później po prostu wylatuje mi to z głowy”…
      To się chyba nazywa: zła organizacja 😉

      Coś wisi w powietrzu…, ja dodałam bym do tego, że nie tylko w tym temacie helis DNA ale także w wielu, wielu innych tematach… 😀
      Czuję to…, czuję jak napięcie narasta… Staram się niwelować to napięcie wewnętrzne i panować na tym…, troszkę to trudne, zważywszy na pozostałości we mnie…, kiedyś byłam bardzo niecierpliwą istotą i chciałam wiedzieć wszystko od razu 😀
      Dziś wiem, że tak po prostu się nie da…, to tak jak z balonem…, jeśli nadmuchasz go błyskawicznie sprężonym powietrzem, to po prostu pęknie…, jeśli jednak będziesz to robić powoli i powoli wpuszczać w niego powietrze to… będzie rósł i rósł .. 😀
      Serdecznie Ciebie pozdrawiam i dziękuję, że jesteś 🙂

      Polubienie

  2. Margo kochana,

    dziękuję, że dopisałaś dalszą część.

    A specjalne podziękowania 🙂 za te słowa:

    „Jak to możliwe, by kontrolować osobę taką, jak Ty ? – Nikogo nie potrzebuje, nie boi się krytyki, nie dba o to, co o niej myślą i co o niej mówią. Przecięła te wszystkie sznureczki, za pomocą których nią sterowano. Nie jest już kukiełką…

    Ale… To niesie zagrożenie.
    Takiej osoby najlepiej się pozbyć. Mówi prawdę.
    Stała się nieustraszona. Przestała być ludzka. – Właśnie ludzka!
    Proszę, cóż za paradoks: w końcu przecież stała się istotą ludzką! Wydarła się ze swego zniewolenia, wydobyła się z wiezienia.”

    I piękny ten obraz Nataszy Sobczak:
    http://www.touchofart.eu/galeria/Natasza_Sobczak/Net_ns23-v.jpg … taki wymowny i poruszający. Też go umieściłam kiedyś w mojej notce m.in. o Archontach 😀 http://tonalinagual.blogspot.com/2012/06/inne-poczatki-zego-i-dobrego.html

    „Staram się niwelować to napięcie wewnętrzne i panować na tym…, troszkę to trudne, zważywszy na pozostałości we mnie…, kiedyś byłam bardzo niecierpliwą istotą i chciałam wiedzieć wszystko od razu :D”

    Oj, znam to 🙂 W pewnym momencie zrezygnowałam ze słów typu: „chcę panować nad napięciem” albo „potrzebuję kontrolować je”, a zamieniłam te zdania na bycie świadomą tego, co się przejawia i… Najpierw zaczęłam się przyglądać tym napięciom, a nawet wzmacniać je w odpowiedni sposób: kiedy pojawiało się napięcie, ja wzmacniałam je wzbudzając ciało i trzęsąc się. W ten sposób pozwalałam tej energii (tym wibracjom) przepływać przez moje ciało. I wtedy ta energia mogła się wyzwalać i uwalniać się w ten sposób. Wglądało to śmiesznie.
    Czasem łapało mnie w nocy. Wtedy albo zaczynałam trząść się na łóżku albo wstawałam i trzęsłam się na stojąco. 🙂
    Z czasem moje ciało stawiało coraz mniejszy opór na te wibracje. A gdy utrzymywałam skupienie (intencje) na przyjmowanie tych częstotliwości z miłością w sercu, to one się rozpuszczały we mnie. Inaczej: zaczęłam je świadomie rozpuszczać w miłości w swoim ciele 🙂

    Czasem wstawałam i zaczynałam tańczyć albo brałam bęben lub grzechotkę do ręki. A czasem czułam, że mam wydać z siebie jakieś dźwięki… I nawet pieśni zaczęły się wtedy pojawiać, przepływały przeze mnie 🙂

    No, ale do tego potrzeba przede wszystkim przyzwolenia sobie na takie „niekonwencjonalne zachowanie” 😉

    Z wdzięcznością i miłością pozdrawiam Cię ❤

    Polubienie

    • „..bycie świadomą tego, co się przejawia …”

      To jest dość trudna „sztuka” 😉 zważywszy na fakt, że przez większą część życia wielu z nas – łącznie ze mną 😀 – przesypiało…, biegło gdzieś za czymś i zupełnie nie myślało o tym by przystopować…, by pomyśleć, zastanowić się i zadać sobie pytanie: – zaraz… – gdzie ja tak pędzę ???, – po co ???
      Ja niestety także kiedyś nie chciałam się zatrzymać z własnej woli…, a więc LOS sprawił, że byłam zmuszona przystopować i zastanowić się…
      A szkoda, gdyż mogłabym uczyć się lekko, łatwo i przyjemnie…, jeśli tak nie chciałam – przyszły do mnie okoliczności, które zmusiły mnie do nauki…, w sposób bardziej dla mnie dotliwszy…
      Ale nie narzekam 😀 Dzisiaj cieszę się, że stało się – jak się stało, bo… mogło by być gorzej 😀 😀

      Serdecznie Ciebie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  3. Nie wiem dlaczego ale coś mnie pchnęło żeby z rana poszukać czegoś o prozie życia i opinii ludzi na jej temat. Trafiłem tutaj i muszę powiedzieć, że przyjemnie mi się to wszystko czyta. Zastanawiam się kiedy będzie druga część artykułu bo brakuje mi zakończenia 😉 Pozdrawiam

    Polubienie

    • Witaj Paweł i dziękuje za ciepłe słowa 🙂
      Zakończenie ? – Będzie…
      Kiedy ? – Nie wiem…
      Tak naprawdę to każdy z nas może pisać własne zakończenia 😉
      To jednak, które ja napiszę – będzie tylko moim prywatnym zakończeniem tematu…, chociaż i w to wątpię, zważywszy na fakt, że temat jest tematem rzeką… 😉
      Ale pomalutku… 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s