82. Święta, święta…

.1 swieca i gałązki

1szczęśliwy dom

Nie  przychodzisz do mego domu – jakim również  jest mój blog – po to, bym miała  zabrać Tobie kawałek Twojego życia… 🙂

Być może wychodząc…  weźmiesz ze sobą coś  mojego:  radość tańczącego płomyka świecy,  myśli przepełnione życzliwością, natchnienie lub inspirację…   🙂

1kotek w choince

Zespół „De Su” wyśpiewał dla nas piękne przesłanie, które – nie wiedzieć czemu – najczęściej rozbrzmiewa…  przed i podczas – świąt Bożego Narodzenia:

„… Niejeden z nas czasem robi jakiś błąd
Czasem się zdarza dwa razy pod rząd…

Jeśli zrobisz ten właściwy krok
Zanim znów upłynie życia rok
To wszystko będzie tak jak trzeba
Z udziałem lub… bez udziału nieba…”

1gwiazda

Jaki jest ten…  właściwy krok ?

Wg. mojego – na ten czas z-rozumienia – najwłaściwszym dla nas jest słuchanie podszeptów własnego serca, bo jedynie wtedy mamy szansę rozpoznać Prawdę…, Prawdę Serca, która jest tym – co jest w nas Niezmienne…, która jest tym, co łączy…

Ja i moje środowisko,  jak również środowisko każdego z nas – jest tak różne, jak to tylko możliwe…, lecz patrząc głębiej –widać wyraźnie, że wszyscy jesteśmy Jednością…
Każdy z nas jest maleńką częścią przejawu Przeogromnej Całości Istnienia …

Nie odczuwając łączności z Całością…  nie jesteśmy w stanie uzmysłowić sobie szerokiego spektrum własnej świadomej Istoty, będącego naszym prawdziwym JA  jako – Cząstki Wszechobecnej Całości Istnienia…,  nie jesteśmy też w stanie uświadomić sobie, że świat zewnętrzny stanowi część naszego własnego ciała, ponieważ…

Każde zewnątrz – zawiera wewnątrz… Dla każdego wnętrza istnieje zewnętrze i… mimo tych dwóch zasadniczych różnic – stanowią one Jedną Całość…”

Można to nazwać: Ukrytą Konspiracją…, istniejącą pomiędzy wszystkimi „zewnątrz” i wszystkimi „wewnątrz”, objawiającą się najróżniej jak to tylko możliwe – w Głębi jednak będąc tym samym, ponieważ… nie znajdziesz jednego bez drugiego…

1yinyang 1kwiat Życia

Jak to jest ?

Na pytanie – „Czy coś jest prawdą ?” są tylko dwie odpowiedzi: „Tak” lub „Nie”.

Coś jest prawdą, jeśli wierzymy, że to prawda.

Nie jest prawdą, jeśli nie wierzymy, że to prawda – koniec, kropka.

Szklanka jest do połowy pełna lub do połowy pusta –  w zależności od sposobu w jaki na nią patrzymy…

Mamy do dyspozycji miliony myśli, na które możemy się zdecydować lub nie…
Większość z nas… decyduje się na sposób myślenia podobny do myślenia naszych rodziców, przyjaciół, nauczycieli…, ale przecież…

wcale nie musimy tego robić…   1muchomor

Nie ma na świecie takiego prawa czy obowiązku, które nakazywałoby nam myśleć tylko w jeden określony sposób…

– Dlaczego tak rzadko pytamy siebie:

Czy naprawdę tak jest ?”

– Dlaczego zapominamy, że dysponujemy mocą, którą możemy posłużyć się w każdej chwili i nie uświadamiamy sobie, że… każda chwila wewnętrznej Ciszy jest Nowym Początkiem ?

Nowy Początek każdej chwili powstaje w… Ciszy „pomiędzy”

Pomiędzy…  odbieranymi z zewnątrz strumieniami myśli.., pomiędzy wewnętrznymi dialogami…, troskami o następną rzecz do zrobienia… i nagle…  następuje moment, kiedy… przyzwalamy na odejście tego wszystkiego…

Gdy wszystko to wycofamy z naszej wewnętrznej przestrzeni, wtedy otwieramy się  na coś innego… pięknego i jednocześnie tajemniczego…,  magicznego…,  otwieramy się na głębię bardziej rozległą…

1głębia serca

Nagle, w przestrzeni Ciszy naszego Serca słyszymy inny Głos…, głos, który prowadzi nas hen daleko…, daleko poza granice naszego ciała…

Wydaje się nam często, że esencja naszego JA, nasza… Dusza – jak zwykliśmy nazywać naszą Energię…,  zamknięta jest w naszym człowieczeństwie jak knot w świecy…

1swiece nie...

Kiedy jednak zostanie dotknięta płomieniem… zapalamy się i płoniemy aż… wszystko, co znamy… rozpływa się i zmienia swój kształt pod wpływem płomienia naszych wewnętrznych doświadczeń i głębi naszych odczuć…

świece i gwiada

Nasz sposób postrzegania samych siebie  i świata – wciąż od nowa spala się w naszym wysiłku i zmaganiach, uwalniając rozświetlony diament boskiej iskry…

Te… magiczne momenty Rozświetlenia Duszy nie tylko transformują nasze życie ale także rozświetlają i ogrzewają tych, którzy znajdują się w pobliżu…

W takich magicznych chwilach jednoczymy się z tym, co widzimy, co czujemy…  i tę nagłą Jedność wyznawcy wszelkich tradycji… nie tylko religijnych –  nazywają… Miłością…

W ciepłym świetle Jedności zwanej Miłością… zatapiamy się we własnej Głębi… i nie pozostaje nic oprócz gotowości do narodzenia się na nowo – gotowości na dotknięcie czegoś nowego…, świeżego…, ponadczasowego…

Przebudzenie staje się dla nas cenniejsze niż czuwanie, spalanie ważniejsze niż bycie spalanym, a kochanie cenniejsze niż bycie kochanym…

1dzieci i świeca

Jeśli…  choćby na jedną małą chwilkę…  zdołamy zjednoczyć się z tym, co łączy nas ze wszystkimi przejawami życia… zostaniemy nagrodzeni czymś, co wykracza poza wszelkie przywiązanie i posiadanie…

Istnieje różnica pomiędzy zostaniem śpiewakiem… a staniem się samą pieśnią…

To najwspanialszy rodzaj ambicji…  tancerz rozpływa się w tańcu, kochankowie rozpływają się w akcie miłosnym, a robotnik budowlany rozpływa się w tym, co buduje, aż… w eksplozji Jedności – tancerz, kochanek i robotnik stają się tym samym…

1książka-ptaki

Być może, czasem… poruszając się w strumieniu – stajemy się strumieniem…

Poruszając się w rytm muzyki – stajemy się muzyką…, a kołysząc zranionego człowieka – stajemy się cierpieniem…

Być może, czasem… gdy wyzbywamy się wszelkich masek – stajemy się czystą myślą…, a gdy wierzymy bez żadnych zastrzeżeń – stajemy się Twórcą…

A może…  Miłość jest instrumentem, na którym gramy tak, jak potrafimy najlepiej w…  wielkiej duchowej orkiestrze ?

Może to właśnie dlatego, gdy najmocniej doświadczamy Miłości, Poznania lub Istnienia – stajemy się bezimienni, ponadczasowi i pełni uniesienia – a wszystko, co nas dotyczy… zużywa się niczym świeca i nieustannie się spala, po to tylko, by… oświetlić wszystkie pomieszczenia naszym płomieniem ?

1dorozka i świeca1 biała świeca

Światła przybywa… Bogini powiła…

Święta Bożego Narodzenia to…  rokrocznie obchodzone Święto zwycięstwa Światła nad Ciemnością – święto Miłosierdzia…, Empatii…  i dobrze byłoby pamiętać, że  klimat każdej chwili w naszym i innych życiu – nie tylko podczas świąt – tworzymy my sami – naszą postawą,  naszymi myślami, naszymi wibracjami

Dobrze byłoby też pamiętać, że klimat świąt… to nie tylko przedświąteczne sprzątanie, nie tylko świąteczne dekoracje, nie tylko zakupy…, prezenty,  jedzenie i picie…, bo Prawdziwy duch Bożego Narodzenia leży w naszym sercu…

 

1gwiazda betl.szlaczek

Jak to jest z tym… Bożym Narodzeniem ?

Posłuchajmy co mówi nt. Marek Taran  🙂

 

” Na niebie, w wigilię – 24 grudnia 2015r,  pojawią się ciekawe zjawiska astronomiczne,  zwiastujące wzrost energii żeńskiej…”

W notce wykorzystałam fragmenty z „Księgi Przebudzenia”, Marka Nepo, oraz fragment tekstu piosenki pt. „Kto wie”, De Su.

 1_czerwony-muchomorek    😉

I jeszcze jeden ciekawy filmik…, a właściwie to… nie tyle filmik – co.. słowa, które – wg. mnie – warto wysłuchać…

Reklamy

24 thoughts on “82. Święta, święta…

  1. Dzięki, kochana Margo za te mądre ‚notatki’… 🙂

    A to dla ciebie (z moich notatek):


    Pozostałością pradawnej tradycji słowiańskiej jest wieszanie na choinkach w czasie Świąt Bożego Narodzenia bombek w kształcie muchomorów. Skąd takie dekoracje – bombki się wzięły?

    Dawniej w ten sposób Słowianie przygotowywali muchomory – święte grzyby na specjalną ceremonię przesilenia zimowego. Suszyli pomiędzy igliwiem choin muchomory zebrane późną jesienią, aby w najdłuższą noc przystąpić do ceremonii… W tę noc Słowianie pili wywar z muchomorów. I w ten sposób oczyszczali się ze starych wzorców i energii, a potem otrzymywali od swoich dusz wiadomości – wizje przygotowujące ich do wejścia w nowy cykl kolejnego obiegu Ziemi wokół Słońca.

    CZASU GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZENIA I TRANSFORMACJI, NOWYCH WIZJI PŁYNĄCYCH Z CZYSTYCH SERC, ŻYCZĘ TYM WSZYSTKIM, KTÓRZY TEGO PRAGNĄ. ❤

    Polubienie

    • Dziękuję Tobie kochana JESTEM za piękne życzenia i podzielenie się Twoimi wspaniałymi notatkami 🙂 które – jak widzę… są dla mnie potwierdzeniem, że… mądrość Przodków, ich wiedza i zwyczaje… drzemią gdzieś… w zakamarkach mojej duszy…, bo nieodłącznie muchomorki kojarzą mi się z białymi świętami… 😀

      Polubienie

  2. Na temat zwyczajów naszych Przodków odnośnie muchomorków bardzo ciekawie pisze m.in. pan Zdzisław Skrok:

    „… W północnej części Euroazji, w strefach klimatu umiarkowanego i subarktycznego, najważniejszą rośliną halucynogenną wykorzystywaną przez szamanów był muchomor czerwony (Amanita muscaria), najczęściej przybierający postać dobrze znanego z naszych brzozowo-sosnowych lasów grzyba o czerwonym, biało nakrapianym kapeluszu.
    Grzyb ten był rośliną kultową zarówno archaicznych ludów Syberii, jak i ludów mongolskich, uralskich i indoeuropejskich.
    Ariowie – indoeuropejscy zdobywcy Indii, twórcy sławiących ich czyny eposów Rygweda i Mahabharata, czcili somę, napój bogów, jako bóstwo Soma:
    „Piliśmy somę, staliśmy się nieśmiertelni.
    Dotarliśmy do światła, znaleźliśmy bogów.
    Cóż może nam teraz uczynić wrogość i złość śmiertelnego (…).
    Przewyższyłem Niebo swym ogromem i wielką Ziemię, wielki wyrosłem, równy chmurom, czyż bowiem nie napiłem się somy?”
    .

    A soma między innymi według Richarda G. Wassona (Soma. Divine Mushroom of Immortality, New York 1968) to nic innego jak napój będący wywarem z czerwonych muchomorów, które wyrosły w miejscu, gdzie bóg Indra uderzył w ziemię piorunem. Indoirańczycy napój ten nazywali haomą i sławili go w hymnach:
    „Czcimy wspaniałego, złocistego Haomę, czcimy jaśniejącego Haomę, powodującego kwitnienie życia, czcimy Haomę, od którego ucieka Śmierć”. Podobnie skandynawski Odyn uderzał swą włócznią, gdzie wyrastały muchomory, z których berserkowie-wilkołacy wytwarzali „złoty napój” wprawiający ich w bitewny szał, znieczulający na ból i zmęczenie.
    Najwięcej wiadomości o sposobach zażywania halucynogennych grzybów i sposobach ich oddziaływania na ludzką świadomość pochodzi z terenów Syberii, gdzie jeszcze do czasów bolszewickiej rewolucji, a nawet jeszcze dłużej, szamańskie obrzędy były żywe i praktykowane…

    Najlepszym dowodem bliskich ciągle związków Słowian z szamańską tradycją „grzybolubstwa” może być zaobserwowany na Węgrzech w 1945 roku przypadek radzieckich żołnierzy z dywizji syberyjskiej, którzy, ku przerażeniu Węgrów – też przecież niegdyś zawołanych szamanów – po spożyciu trujących w ich mniemaniu muchomorów przystępowali do walki jak wściekłe bestie i dokonywali czynów nadludzkich, aby później, gdy ustawało działanie narkotyku, zapadać w ciężki, długotrwały sen.
    Przypuszczać można, że byli to Słowianie zamieszkujący na Syberii, gdzie nawet w czasach walczącego ze wszystkimi przesądami państwa sowieckiego ludy autochtoniczne potajemnie pielęgnowały obyczaje i mądrość przodków…

    Jednak… za sprawą chrześcijańskiej anatemy, czerwony muchomor tracić zaczął swą kultową moc i z grzyba „świętego” przemienił się w grzyba „psiego”, czyli diabelskiego…
    Aby go całkowicie usunąć z ludzkiego świata, ogłoszono, że jest trujący również dla ludzi.
    Skazany na wygnanie, zszedł do podziemia, znalazł schronienie w mrokach ludzkiej nieświadomości.
    Tak powszechne w średniowieczu i u progu nowożytności opowieści o czarownicach, o ich podniebnych lotach na Łysą Górę i upojnych sabatach na jej szczycie, są prawie identycznym powtórzeniem opisów szamańskich magicznych lotów do „górnych światów” za pośrednictwem „grzybowego sprzymierzeńca”.
    Zapewne też opowieści te powstawały po zażyciu wywaru z muchomorów, pod wpływem którego pojawiają się właśnie wizje unoszenia w powietrzu i obcowania z niezwykle barwnymi światami fantazji.
    Być może nawet… zwyczaj spożywania grzybów z kapustą podczas chrześcijańskiej wigilijnej wieczerzy jest odległym i nieuświadomionym wspomnieniem czasów, kiedy grzyby odgrywały o wiele bardziej znaczącą niż dziś rolę w naszej kulturze.
    Tyle tylko pozostało po indoeuropejskim i prasłowiańskim kultowym grzybie pozwalającym przekraczać ograniczenia naszych zmysłów i wprowadzającym naszych przodków do rzeczywistości „górnych światów”.
    Dziś czerwony muchomor pozostaje jedynie malowniczą ozdobą naszych lasów, a zaszczepiona przez chrześcijańskich kaznodziejów odraza do niego nakazuje omijać go ze strachu.
    Wszak był sprzymierzeńcem i energetycznym paliwem nie tylko pogańskich szamanów, ale też ich odległych spadkobierców uprawiających podniebne loty na Łyse Góry i bratających się z diabłami.
    Na początku jednak słowiańskiej kariery, w jej mateczniku, był potężnym narzędziem wyzwolenia mocy w sytuacji zagrożenia, wątpliwości i kryzysu…

    http://niniwa22.cba.pl/grzybowy_lot.htm

    Polubienie

    • Dziękuję za poszerzenie tematu. I u mnie jeszcze kilka innych informacji na ten temat:
      http://www.tonalinagual.blogspot.com/search/label/Muchomory

      Oto mozaika pochodząca z chrześcijańskiej bazyliki w Akwilei (Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej) w północnej Italii, której budowa rozpoczęła się w roku 314 AD.

      to jeden z moich ulubionych obrazków:

      i fragment z notki:
      ///Znalazłam ciekawy artykuł Franco Fabio:
      zródło: http://distelrath.tripod.com/fabbro.htm
      a w nim:
      cyt.: „Obecność mozaiki w bazylice w Akwilei reprezentującej grzyby z psychotropowymi właściwościami oznacza, że ​​niektóre obrzędy religijne wczesnego chrześcijaństwa, które były prawdopodobnie związane z misteryjnymi kultami miały być utrzymywane w tajemnicy, były związane ze spożyciem substancji halucynogennych ułatwiających mistyczną ekstazę. To jeszcze się okaże, czy te ekstatyczne techniki były wspólnym dziedzictwem wszystkich wczesnych kościołów chrześcijańskich, czy były one znane i praktykowane tylko przez niektóre grupy heretyckich chrześcijan. Rzymskie władze wielokrotnie oskarżały wczesnych chrześcijan o czary przy użyciu substancji halucynogennych (Orygenes, Contra Celsum, I, 68, VI, 38) [16]. Niemniej jednak, Ireneusz (130-200 AD) biskup Lyonu, utrzymywał, że tylko kościoły heretyckie zatem również gnostyki Kościół wykorzystał halucynogeny w ramach obrzędów magicznych (Ireneusz, Haereses Adversus, I,13-15; I,24-25) [17].
      Identyfikacja zdjęć odtwarzających grzyby halucynogenne w siedzibie starożytnego Kościoła chrześcijańskiego może nam pomóc zrozumieć pewne aspekty tych tajemniczych obrzędów lub tzw. „dyscypliny Arcanum” [18] charakteryzującą większość starożytnych liturgii chrześcijańskich, które, według definicji, musiały być utrzymywane w tajemnicy i przekazywane ustnie tylko inicjowanym uczniom.”

      Całkiem możliwe, że „boskim napojem” była dla „pierwszych chrześcijan” (tak samo jak i Słowian?) „zupa z muchomorów”… 😀 ///

      Polubienie

      • „…to jeden z moich ulubionych obrazków:..”
        ~~~~~~~~~~
        Właśnie szukałam tego… Twojego ulubionego obrazka, bo… i mi bardzo się ten… wielce wymowny obrazek podoba… 😀 i wdzięcznam Tobie, że go tu zamieściłaś kochana JESTEM 🙂 ❤
        Już z tych samych… kilku przytoczonych cytatów wynika, że komuś bardzo, ale to bardzo… zależało – aby każdą z owieczek skutecznie odstraszyć od wewnętrznych doznań wizyjnych…, od badania i poznawania swej własnej, wyjątkowej głębi… 😉
        Zastanawiające jest tylko… jak to możliwe, że ślimaki z apetytem zajadą muchomorka, a człowiekowi ma on szkodzić… ?

        Wiadomo mi, że… nic nie dzieje się przypadkowo…, a więc i… temat muchomorków – nie powrócił do mnie przypadkiem… 😉 a to znak, że… muszę się nad sobą po raz kolejny… porządnie zastanowić… 😀

        Polubienie

  3. W związku z powyższymi rozmyślaniami o muchomorku, przypomniało mi się pewne, zabawne zdarzenie, podczas którego wraz z koleżanką wybrałyśmy się na grzyby do lasu…
    Obie pracowałyśmy na granicy w Lubieszynie i po nocnej zmianie, umówiłyśmy się, że pojedziemy na grzyby do lasu, na… niemiecką stronę… 🙂
    Lasy po niemieckiej stronie, w tamtych latach, obfitowały w imponującą ilość wspaniałych grzybów, ponieważ Niemcy ich… nie zbierali…
    Miałam wówczas „malucha”, więc nie było to zbyt pojemne auto, a grzybów – prawdziwków i podgrzybków… nazbierałyśmy cztery wielkie kosze…
    W drodze powrotnej, nie mogłam się oprzeć i raz jeszcze skręciłam w las bo… miejsce wydało mi się przepiękne…, w taki oto sposób… przeczucia zaprowadziły mnie na miejsce obfitujące w niezwykłą ilość… kani… 🙂
    Ponieważ nie miałyśmy już miejsca w aucie, ani też żadnego kosza, poukładałyśmy kanie na tylnej półce pod szybą tak, aby się nie połamały…

    W drodze powrotnej, na granicy, nasi znajomi – niemieccy celnicy… widząc całą tylną półkę malucha wypełnioną kaniami, z przerażeniem w oczach… 😮 zaczęli nas namawiać abyśmy te „trujące grzyby” natychmiast wyrzuciły, jeśli… nam życie miłe… 😀
    I choć obie tłumaczyłyśmy, że to wspaniałe i smaczne grzybki…, żaden z nich nie chciał tego słuchać…

    Polubienie

  4. te grzyby to nie są kanie:

    to jest czernidłak – Coprinus comatus. Wiem, bo czasami pojawiają się egzemplarze w moim małym ogródeczku…
    „Kapelusz: wysokości 5-12 cm, walcowaty, za młodu czysto biały, później białawy na szczycie ochrowobrązowy z białawymi, grubymi, odstającymi, dachówkowato ułożonymi łuskami , dojrzały z wywiniętym brzegiem, dzwonowaty. Podczas dojrzewania kapelusz od brzegu barwi się na czerwonawo, później czernieje i ścieka jak atrament.” (…) „Dobry grzyb jadalny, ale jadalne są tylko zupełnie młode, zamknięte, w całości białe okazy. Starsze owocniki ciemno zabarwione, rozpływają się i nie nadają się do spożycia[”

    p.s.
    Kiedyś nawet młode owocniki muchomora sromotnikowego traktowano jako lekarstwo na wiele dolegliwości…

    Polubienie

    • „…to jest czernidłak …”
      ~~~~~~~~
      Człowiek całe życie się uczy … a i tak głupim w niektórych sprawach zemrze… 😀
      Dziękuję Ci kochana JESTEM 🙂
      Kiedyś tych grzybków – czernidłaków, ale… rzeczywiście samych białych – dość sporo zajadałam… 🙂

      Polubienie

  5. A wiesz kochana JESTEM, to… bardzo ciekawa… ta ciekawostka… 🙂
    Tło obrazka przypomina nakrapianego muchomorka…, ale co bardziej ciekawe to, to że to… Adaś podaje Ewie jabłuszko ?
    Poza tym to te drzewa bo bokach też jakieś… dziwne…, przypominające lilie…
    Szkoda, że obrazek jest ucięty, bo w lewym, górnym rogu jest jakaś postać…, widać rąbek aureoli…, więc może to jakiś bóg… ?

    Polubienie

  6. Dziękuję kochana Moni 🙂 ❤
    I ja także przesyłam Tobie i nam wszystkim… na ten Nowy 2016 Rok, serdeczne życzenia – radości w ❤ , uśmiechu na buzi, i zgodnie z radą poety…

    „…Potęgą stańmy się czynną,
    Bacząc, by w stronę nas inną
    Nie uniósł prąd.

    Rozumu, niezgiętej woli,
    Prawdziwej duchowej siły
    I serc czystości!…

    W olbrzymim pokoleń trudzie
    Bądźmy ogniwem łańcucha,
    Co się poświęca,

    Nie marzmy o łatwym cudzie!
    Najwyższy heroizm ducha
    Jest walką, co nie wybucha,
    Pracą bez wieńca…

    Choć różni twarzą lub czynem,
    Niech nas duch jeden owionie,
    Niech zadrży miłością w łonie
    I złączy nas!

    Bo miłość ta, która płynie
    Z poznania ziemskiego mętu,
    Jest światłem dusz!…”
    ( Adam Asnyk, „Na Nowy Rok”) 🙂

    Polubienie

  7. Małgosiu, kocham poezje Asnyka! 🙂 ❤ A poniższe słowa zawierają w moim odczuciu wiele mądrości:
    "Nie marzmy o łatwym cudzie!
    Najwyższy heroizm ducha
    Jest walką, co nie wybucha,
    Pracą bez wieńca…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s