96. Akceptacja…

1- znosić wszystko

” Pokochaj samego siebie, a jeśli nie potrafisz pokochać –  zmień to, czego nie kochasz, a jeśli nie możesz tego zmienić – zaakceptuj to…”

 

Akceptacja… z łac. acceptatio, oznacza – przyjmowanie…, uznanie czegoś.., aprobatę..,  pogodzenie się z czymś…, zgodę na jakieś działania…, uznanie czyichś cech postępowania pomimo…, np. poprzez uszanowanie czyichś poglądów…

Akceptacja tego  – Co Jest…  jest prawdziwą Sztuką Życia… w gąszczu zadziewających się wokół nas zdarzeń, na które czasem mamy…,  często jednak – nie mamy żadnego wpływu

Akceptacja to siostra tolerancji i jest… pozwoleniem danym sobie – a także innym – by mogli być sobą…, nawet wówczas – kiedy jest to krańcowo sprzeczne z  naszymi poglądami bo…  każdy ma prawo być tym, kim chce być i robić to, co uważa za stosowne…,  w ostatecznym przecież  rozrachunku – wszystko co robimy, nawet jeśli…  robimy  coś nieświadomie,  tak naprawdę idzie na osobiste konto każdego z nas zgodnie z prawem karmy(*)…, jak i  zgodnie z tym, co rzekł  jeden z Mądrych Ludzi – Lao-Tze:

1-Lao-Tze

Moje granice akceptacji z dnia na dzień… poszerzają się…  🙂

Jeszcze nie tak dawno…, podczas analizowania swojej przeszłości i doświadczeń… próbowałam sobie wyobrażać inną siebie…, inne swoje zachowanie i postępowanie i… ubolewałam nad tym, że nie mogę tego już zmienić…

W pewnym jednak momencie uświadomiłam sobie, że… niepotrzebnie tracę czas i energię na coś – co w żaden sposób nie jestem w stanie zmienić…  Z-rozumiałam, że takim moim myśleniem – sama zakładam sobie przysłowiową… kulę u nogi, która nie dość, że strasznie mi ciąży,  to jeszcze wydatnie  spowalnia mój własny rozwój…

Dotarło do mnie wreszcie, że…  nie chciałam  zaakceptować przeszłości takiej – jaka była…  z jej zawirowaniami i różnymi działaniami,  które.. uważałam za negatywne i które… bardzo chciałam zmienić…, podjąć inne decyzje.., albo zrobić coś w zupełnie inny sposób…

Taki sposób postrzegania mojej przeszłości prowadził do nieustannego konfliktu we mnie…, aż nareszcie pojęłam, że… nie pozostaje mi nic innego jak –  zaakceptowanie tego takim – jakie było

Kiedy to sobie uświadomiłam, pogodziłam z tym i przyjęłam do siebie – odczułam ogromną ulgę tak,  jakbym… zrzuciła z pleców ciężki wór wypełniony kamieniami, który przez tak długi czas dźwigałam…

„Szczęśliwym jest człowiek, który z przeszłości
swej pamięta to tylko, co dało mu zadowolenie.
Nieszczęśliwym zaś ten, co nosi w pamięci
wyłącznie nieszczęścia.” 
(Hagiwara Sakutaro)

 

1_piorko

Jeszcze nie tak dawno… próbowałam przekonywać innych do… zmiany poglądów..,  do zmiany sposobu myślenia…czy postrzegania…, i odczuwałam w sobie frustrację spowodowaną brakiem z-rozumienia…, co ostatecznie prowadziło jedynie do… pogorszenia się mojego własnego samopoczucia

Czyż to nie jest śmiesznie głupie – tak szkodzić samemu sobie ?…  🙂

Dzisiaj…, kiedy komuś ze mną nie po drodze  z moim pojmowaniem Rzeczy Istności…  nie usiłuję już nikogo zmieniać, ani nikogo – do niczego przekonywać…

Ponieważ jednak… jeszcze czasami odzywa się we mnie hmm… przekora… 🙂   kiedy widzę i czuję, że… ktoś na siłę lub poprzez manipulację próbuje wmawiać innym – swój jedyny, „niepodważalny punkt widzenia”…, rozumiem, że… nie w pełni akceptuję sposób postrzegania tego kogoś,  ale…  i nad tą swoją buntowniczą przekorą… z miłością, powoli  pracuję… 🙂

Poprzez te… moje z-rozumienia i uświadomienia…,  doszłam do wniosku, że tak naprawdę to…  zawsze mam tylko dwie możliwości:

–  walkę ego wynikającą ze strachu,  albo…

– akceptację serca wynikającą z Miłości…

W każdej też chwili  – mam wybór perspektywy postrzegania tego, co mnie otacza i co we mnie oraz  wokół mnie się zadziewa…

1-gwizdy w ciemności

Jeśli chodzi o walkę…, to prawo fizyki jak również  energii powiada, że… to z czymkolwiek się siłuję, z czymkolwiek walczę – użyje tej samej siły przeciwko mnie, ponieważ – powraca do mnie dokładnie to, co wysyłam…

Jeśli więc coś od siebie odpycham, odrzucam swoje uczucia albo zmuszam siebie do zrobienia czegoś – przeciwny potencjał zawsze będzie ciągnął w drugą stronę…

Wypływa z tego prosty wniosek:

– jeśli  coś odpychamy albo tłumimy w sobie złość czy strach, który czujemy –  wróci do nas  z większą siłą…

Podobnie,  jeśli… próbujemy zmienić siebie siłą swej woli –  wówczas to, co chcemy zmienić – przybierze na sile i jeszcze bardziej się zintensyfikuje …

Tak więc – próbując zmieniać  świat  –  świat zareaguje siłą przeciwstawną i będzie próbował zmienić nas…  🙂

1-Nie możesz

W momencie jednak… kiedy zaakceptujemy Wszystko Co Jest – takim Jakie Jest,  i pozwolimy spokojnie płynąć naszym uczuciom zaprzestając nieustannej ich negacji czy  ignorowania ich uznając  np. za nielogiczne…, oraz kiedy zaakceptujemy to kim jesteśmy bez prób zmiany na bycie kimś innym…,  albo… robienia czegoś innego… – wówczas odczujemy „namacalną zmianę” zarówno odczuwania jak i postrzegania…

Nie zmienimy bowiem ani siebie, ani  świata inaczej – jak przez akceptację wszystkiego takim, jakie jest…, bo tylko wówczas kiedy zaakceptujemy wszystko takim, jakie jest –   nie będzie miało co stawiać nam oporu…

1.Kosmiczna świadomość

(*) Prawo karmy to prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy.

Karma oznacza w sanskrycie wszelkie ludzkie działanie. Dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych, zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków.

W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż sami jesteśmy odpowiedzialni za los, jaki nas spotyka.

Błędnie uważa się, że prawo karmy jest pojęciem zapożyczonym z religii Wschodu.

Tymczasem pojawiało się ono w różnych cywilizacjach i epokach. W zachodnim świecie znalazło wyraz w następujących sentencjach:

„A co człowiek sieje, to i żąć będzie” oraz  „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.”

1-Czlowiek-i-jego-los

 

Reklamy

9 thoughts on “96. Akceptacja…

  1. Akceptacja. To bardzo ważne – zwłaszcza akceptacja siebie, aby nie popaść w negację, depresję. Jednak akceptowanie wszystkiego i wszystkich nie dałoby ludzkości, ani jednostkom żadnego postępu, w żadnej dziedzinie życia. Nie dążylibyśmy do zmian na lepsze, do uczenia się, wyciągania wniosków z naszych porażek i sukcesów… nie to nie tak. Jakaś bezwarunkowa, totalna akceptacja nie jest możliwa. Na szczęście.

    Polubienie

  2. „… Jakaś bezwarunkowa, totalna akceptacja nie jest możliwa. Na szczęście.”

    Według mnie – akceptacja polega na z-rozumieniu…, a wraz z tym – zaprzestaniu oceniania i etykietowania, co wcale nie oznacza… zaprzestania działania pojawiającego się w danej chwili – wynikającego z potrzeby serca 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s