POEZJE

…nie jestem godna ?, … nie jestem godzien ?

1.Huna Anioł w bramie

„… O siło! która dążysz by nas unicestwić

zepchnąć znaczenie Człowiek – zaledwie do prochu…

Przetrwamy ciebie, choć tak tego nie chcesz

by się na koniec starań z Jednością zjednoczyć”

Marek

1-iluzja
„Święto jest dzisiaj w całym Wszechświecie
wielki odbywa się zjazd – gości
z mroku cierpienia i łez nadziei – Dusza
zrodziła się do Miłości .

Odeszły smutki , trwogi zasłony ,- już światło
w ciemności świeci
Wszechświat rozżarzył iskierkę w płomień
z drobiny ludzkiej niewiedzy.”

Marek

1.Huna nauka miłości

„Miłość nie rozmyśla. Miłość po prostu płynie jak rzeka – czasem pogodna i oczyszczająca, a czasem gwałtowna – po to, by przenieść naszą świadomość na wyższy poziom.

Nie określa się, bowiem przyjmuje wszystkie możliwe formy i przejawia się w najróżniejszych działaniach, czasem chodzi tajemnymi ścieżkami.

Jest jak kwiat o wielu płatkach, które świadomość rozchyla stopniowo, warstwa po warstwie, za każdym razem, kiedy nasze serce jest czymś poruszone.

W rzeczywistości to moc serca uchroniła ludzkość przed wyginięciem. To zbawcza łaska ludzkości.

Nasza planeta została ocalona dzięki sile serca poszczególnych osób – prostych ludzi, lecz wielkich dusz, które kochały pomimo zła i ciemności, które je otaczały.

Najlepsze, co możesz zrobić na tym świecie, to kochać.”

 

1. w galaktyce

Słowo i myśl

Słowo i myśl
ciałem się staje
otwiera bramy więzień
i mroki rozprasza,
z oka wyjmuje źdźbło i belkę,
i jasną przestrzeń rozświetla.

Słowo i myśl – tworzy,
zabija, wojny roznieca,
pokój utrwala, głodnych nasyca,
spragnionych ku źródłu kieruje,
stare w nowe przemienia,
podaje dłonie, głowę odwraca.

Zanim pomyślisz, zanim wypowiesz,
utul je w sercu.
Wypłynie pełne pokoju i nie wytoczy łzy.

Ostoja

1.marzanna

Jest czas siewu

Wypełniony nadzieją,
że co posiane – wyrośnie,
że trud przygotowania gleby
się opłaci,
że wszystko, co włożono
pomnoży się wielokrotnie…
Jest czas wzrostu

Pełen radości z tego,
że wyrosło, i że rośnie dalej,
że zaowocuje
ale i pełen smutku,
że wyrosło nie wszystko,
i nie tylko to, co posiane.
Czas wypełniony wysiłkiem
wyrywania chwastów
i lękiem, żeby dobre nie zasłaniało
światła lepszemu,
ale również nadzieją,
że jednak …., że mimo ….
Jest też czas zbierania plonów

czas spełniania się i owocowania,
w którym radość
miesza się z żalem przemijania.

I żeby ocalić tę radość,
korzystania z owoców
i zmniejszyć ten żal za tym co było
nie można zapominać,
że w każdym owocu są nasiona,
które kiedyś ktoś posieje i z których

znów coś wyrośnie…

(Barbara Skórzyńska)

kotek czy...

"Lustrzane odbicie"

Dostrzegam samego siebie w tobie,
mój obraz lśni w słowie twym, mimice.
W całym blasku odtwarza lustrzane odbicie
moich przeszłych i teraźniejszych dni.

Wypłukujesz ze mnie stos zardzewiałych
gwoździ – słów, dajesz rozpoznać
w tobie – we mnie, brud zachowań
i mętnych obrazów o sobie.
Tworzysz mnie w tobie, jako obraz
niechciany, zapomniany, przypudrowany.

ZŁOTE WROTA

Zdjąć ten obraz nie mogę sama.
Pomóż mi… Ty dla mnie to… ja i moja mama,
brat, siostra,, wujek, bliźni.
Pomóż mi rozwikłać węzeł, w mniemaniu mym –
win, to jednak są lustrzane odbicia cech.

Pomóż mi przyjacielu, koleżanko, mężu, żono,
stanąć w lustrze twym i smugę cienia
rozproszyć Światłością, spojrzeć w twoje oczy
i ujrzeć, iż : ty i ja, ja i ty – to miłość w nas,
to cud przemiany, to łąka łask.

1. Lustro smok

Nadszedł już czas odnalezienia
wspólnoty serc: Miłość nią jest !
Podaj mi dłoń o, słodkie odbicie me.
Pójdźmy w Nowe Lustrzane Odbicie,
w nową kreację Tu-i-Teraz,
w Nowy Czas budowania jasnych odkryć:
Bóg i ja – to najdoskonalszy obraz duszy,
Święte oblicze zestrojone miłością .

Raduj się duszo rozpoznaniem:
Ja Jestem w Bogu, Bóg Jest we mnie,
stanowię Jedność, niech tak zostanie.
Przez smutek wchodzę w Radość.
Niech się tak stanie !…

(Ostoja)

1.Lustro myszka


1.Ogród

Ogród cnót

Wysoko nad ziemię wyrasta
Zrozumienie – jak słonecznik
z wielością płatków i ziaren.

Przy nim tuż Wdzięczność
niczym mimoza – wiotka, płochliwa.

1.sloneczniki

Męstwo, jak bluszcz, tworzy pancerz,
wrasta w podłoże.

Tuż obok na grządce mniej okazałe
Przebaczenie – spogląda z ziemi,
jak stokrotka w trawę zdeptana.

1. Stokrotka

Współodczuwanie – kwiat jednej nocy.
Zakwita i gaśnie.

Skromność – jakby zamarła z lęku
wśród zmarzlin topniejącego śniegu
– śnieżyczka – wysmukła, piękna,
niedoceniana.

1. Przebisnieg

W ogrodzie przechadza się Ogrodnik Stary – dba o wzrost.

Czeka, aż spadnie deszcz Nadziei i ożywi ogród cnót.

(Ostoja)

1.Kot w ogrodzie




1.Wiersz Buszmena



koniczynka

Kiedy patrzysz w niemym zadziwieniu 
na słońce wschodzące o brzasku, 
kiedy jesteś szczęśliwy, 
bo twoje oczy widzą, 
ręce czują, nogi niosą, 
kiedy śpiewasz, 
bo bije twe serce...

Jesteś kimś nowym...

Kiedy wiesz, że żyjesz,
kiedy myślisz, że "dziś" zaczyna się pierwszy dzień
z reszty, jaka ci pozostała...

Jesteś kimś nowym...

Kiedy patrzysz na ludzi i rzeczy 
czystym i ciepłym spojrzeniem, 
kiedy umiesz się jeszcze cieszyć 
z polnych kwiatów 
rosnących przy drodze twego życia...

Jesteś kimś nowym !
a.dziecko i świnka
Nie ma trudności 
której by odpowiednia doza miłości 
nie pokonała; 

Nie ma choroby, 
której by wystarczająca doza miłości 
nie wyleczyła; 



1miłość-i-czułość-koty-

Nie ma drzwi, 
których by wystarczająca doza miłości 
nie otworzyła; 

Nie ma przepaści, 
nad którą odpowiednia doza miłości 
nie przerzuciłaby mostu; 

Nie ma grzechu, 
którego by odpowiednia doza miłości 
nie odkupiła... 

1.zachód
To bez znaczenia, jak głęboko tkwi troska, 
jak beznadziejne są perspektywy, 
jak bardzo splątany węzeł, jak wielka pomyłka... 
Wystarczające doznanie miłości wszystko rozwiąże. 
Gdybyś tylko mógł wystarczająco kochać, byłbyś najszczęśliwszym 
i najpotężniejszym stworzeniem na świecie...


1 brzask 
"Miedzy północą a porankiem ty, 
który masz wiarę, by patrzeć bez lęku, 
pomimo tragedii walczącego świata, 
i ufność masz, co zwycięża noc 
i śmierć dając początek pełni życia... 
Rozraduj się, choćby udręka serce twe rozdzierała,
bo Bóg dał ci bezcenny posag: 
możesz żyć w tych wspaniałych czasach 
i mieć swój udział w ogromie triumfu Wolności; 
Abyśmy mogli powiedzieć twym synom, 
którzy wysoko w niebiosach widzą światło 
- należne im dziedzictwo - 
"Widziałem moce ciemności zmuszone do ucieczki! 
Widziałem wschodzący świt!" 
(Owen Seaman)

 

a.energia

Kim Jesteś ?  Kim możesz być?

„Bądź Kwiatem – Żyj Słońcem

Bądź Ptakiem – Ciesz Się Przestrzenią

Bądź Tęczą – Nieś Wszystkim Radość

Motylem – I Żyj Każdą Chwilą

Uśmiechem Ziemi i Nieba

Wiatrem Życia i Przemian

Iskrą Radości, Spokoju

Artystą Wśród Gwiazd

Prawdziwym Człowiekiem

Małym Aniołem

Pąkiem Siły i Wiedzy

Sobą

I Pamiętaj, Mały Stwórco:

Uśmiechem

Zmienisz Świat

I Siebie

Lęk Zniknie

I Jak Ptak Rajski

Ulecisz…”

(Krzyś)

7swiado

 

„Podążać
Tam gdzie ludzki wzrok nie sięgnie nigdy

Błysnąć
Wszystkim Ziemianom na pożegnanie Niewidzialnym Światłem

I Odejść

Gdzie Dom mój

Kroczyć pełnym Ciszy uśmiechem
Przez świat

Dotykać istoty rzeczy
Smakując kawę

I cieszyć się tym wszystkim
Czego oczy jeszcze nie widzą

Jestem Samotnikiem
Obleczonym w jaskrawość poranka
Którego końca nie widać

Którego koniec jedynie czasem czuję”

(Krzyś)

wschód słońca z sierpem

” My Istoty stworzone aby życie pieścić
pielęgnować i chronić wieczne Jego trwanie
wzrastamy , rozumiemy przez światło odbite
o MROK, który mieni to światło barwami .

O chwilo co zrodziłaś Istnienie bez mroku
daj jemu rozumienie wyższe nad gwiazdami
wesprzyj w tym czego pragnie
by wraz z nim u boku stanął szereg podobnych
ponad kanonami ”
(Marek)

wdziecznosc orchid

” Zapomnijmy, że istnieją łzy
bo nie ma dla nich tutaj miejsca
niektórym świat wydaje się złym
a dla nas on jest krainą szczęścia

Miłością chcemy promieniować
poznawać jaki smak ma życie
znowu wzajemnie się szanować
niczego już nie robiąc skrycie

Rzućmy w kąt przykre wspomnienia
co zaśmiecają nasze dusze
bo dla nas liczą się marzenia
nie cień podejrzeń i katusze

Gorące serca weźmy w dłonie
doceńmy szansę raz nam daną
miłością grzejmy co w nas płonie
rodzinę znowu odzyskaną ” 🙂

1.2 WDZIĘCZNOŚĆ ZA NIC

Dziękuję za śmiałość słońca, co wkradło się
między dwa smutne cienie
Dziękuję za obłok, co skręcił do nieba
i na ziemię przenieść się nie dał

Dziękuję za drzewo, co się nie obnosi
z tożsamością swą zieloną
Dziękuję, że nie oddycham powietrzem
lecz Pustką rytmem natchnioną
Dziękuję za to, że rany to obraz malowany
– znikają, gdy lilie przykładam do ramy

Dziękuję, że nie ukoiłem rozpaczy
bo skarby rosną na dnie
Dziękuję, że nie znalazłem
lecz znaleziono mnie (Rafał)

wiewiórki

Przebaczenie jest porzuceniem wszelkich nadziei
na odwrócenie przeszłości.

Moc miłości i przebaczenia w naszym życiu
może dokonać cudów.

Kluczowym słowem w nauce przebaczania
jest chęć przebaczenia.

Zawzięta świadomość ukrywa przed nami fakt,
że trwając w gniewie i nienawiści,
sami zamykamy się w więzieniu.

1111 PTASZKI

Wybaczenie innym jest pierwszym
krokiem do wybaczenia sobie.

Kiedy wybaczamy, nasz system
immunologiczny wzmacnia się.

Przebaczenie uwalnia nas
od bolesnej przeszłości.

Albo wybaczysz zupełnie,
albo nie wybaczysz w ogóle.

Przebaczyć, to chcieć powierzyć
cały gniew i udręczenie Bogu.

Przebaczenie tworzy świat,
w którym nikomu nie odmawiamy
swojej miłości.

Łatwiej jest wybaczyć,
kiedy przestaniemy widzieć
w sobie ofiarę.

Przebaczenie jest nieprzerwanym procesem,
a nie czymś, czego dokonujemy raz czy dwa razy.

http://www.zosia.piasta.pl/rozne/przebaczanie.htm

1276703906_100394537_1-Zdjecia--ANIOlY-POZNAJ-MOC-TWOJEGO-ZIEMSKIEGO-OPIEKUNA

Gdy skrzydeł moc uniesie mnie
nie widzę nic po niebie mknę
I słyszę ciszy głośny szept
Drga serce me Wiruje Duch
Jak życie drga Jak gwiezdny puch
I wzlata myśl Wiruje świat
I poznam dziś Co jestem wart
(Galojg)

„…Wszystko zawiera się w nas i nic poza nami nie istnieje. Jaką zawieramy w sobie energię, taka odwzorowuje sie na świecie…”

1.1 maski
(Obraz Victoria Francisco)

Nie opieraj się o słońce
bo cię sparzy jest bardzo gorące
nie opieraj się o Boga
bo to ma być tylko twoja droga
nie opieraj się o zegar
bo czas zafałszować można mega
nie opieraj się o historię
każdą nieprawdziwą można wymyślić teorię
nie opieraj się o pewność
kiedy niepewności w tobie dość
nie opieraj się o drugich
każdy ma swoje karmiczne długi
nie opieraj się o złość
bo tylko tobie daje w kość
nie opieraj się o czas
kiedy wpływu na niego nie masz
nie opieraj się o przyszłość
bo nie wiesz co wyjdzie z tego i wyszło
żyj tylko chwilą i oprzyj się na sobie
w zgodzie z Naturą a będzie dobrze Tobie.
(Teresa Chacia)

ZODIAK PANNA

„Dotknij perły miłości zaklętej w przeznaczeniu
marzeń ukrytych w sercu dających sens istnieniu
dotknij złotej nadziei budzącej sie o świcie
która jak cudowny dar buduje lepsze życie
dotknij brylantu wiary zawieszonego w duszy
niech cię oślepi blaskiem cierpienie i ból rozkruszy
dotknij tych skarbów życia poczuj ich wielką siłę
stań wysoko na szczycie i przeżyj magiczne chwile”

Teresa Chacia

UPADEK...

„Bolesne problemy swego życia tworzy człowiek najczęściej wewnątrz siebie
Tworzy wówczas gdy szuka kompromisów
Gdy usiłuje pogodzić to, czego pogodzić się nie da.”

„Uśmiechnij się, bo może ktoś czeka na Twój uśmiech…
Przebacz, bo może ktoś nie potrafi tego uczynić…
Pokochaj, bo tak mało miłości na świecie…
Daj nadzieję, bo ona jest tak potrzebna
Nieś miłość, a dostaniesz ją w zamian.”

Anielaska kraina

Jeśli bym ci powiedziała,
że jestem nikim,
że jestem zerem,
pewnie byłbyś w szoku …
– co ona mówi o sobie?!

Jeśli bym ci powiedziała,
że jestem wielka, cudowna,
wyświetla się we mnie Chrystus i cały Wszechświat …
też byłbyś w szoku
i zapewne powiedziałbyś mi,
że rozpiera mnie potężne ego i wielka pycha …

a przecież jedno i drugie jest prawdą!

Czym więcej jest we mnie pustki, niczego,
tym więcej wyświetla się we mnie wszystkiego,
co dla człowieka bywa niepojęte
i brak mu rozumu aby to ogarnąć.

Musisz wiedzieć jedną rzecz,
wywodzisz się z Mądrego Domu,
gdzie nieznany jest strach, obawy, myśli, spekulacje, analizy,
nie fantazjujesz jak stworzyć chmury i piękne życie,
ono po prostu jest i jest w dodatku wieczne ….

i nie ma żadnego przymusu,
nikt cię nie zwodzi,
nie kłamie, nie grozi, nie ignoruje …
nie ma pogardy dla innych
i masz prawo do całej miłości …
i szczęścia bez ograniczeń.

Czasami jestem wielka,
czasami maleńka,
a czasami całkiem znikam,
jestem zerem.

Czym jest ta filozofia pustki:
myśleć czy nie myśleć,
kochać i współczuć
czy być całkiem obojętnym,
cieszyć się życiem
czy go w ogóle nie widzieć,
starać się wszystko zrozumieć
czy tylko całkowicie zaufać
tej Najwyższej Mądrości,
która wszystko rozumie?

Kiedy doświadczam pustki
wówczas rozpoznaję co dla mnie jest ważne …
nie szaleństwa świata,
udowadnianie swoich racji, prawd,
to przynosi tylko cierpienie i ból …
tylko kiedy znikam doznaje ciszy i spokoju,
wyzwalam się od cierpienia
a w moim sercu zapala się potężne słońce…
i jestem zawieszona w potężnej siedzibie Boga,
która się rozciąga we wszystkich kierunkach.

Jestem niczym i wszystkim!

Namaste
WIESŁAWA

http://www.vismaya-maitreya.pl/miecz_prawdy_kim_ja_jestem.html

UNIWERS

Życie
Wśród tysiąca westchnień, uniesień pod nieboskłon,
Pośród tęczy zachwytów, wzruszeń kalejdoskop,
Istnieje ponad wszystko, cenniejsze niż diament,
Zawsze było i będzie, odwieczne trwanie.
Początku swego nie miało, jak i końca nie zazna,
Nieśmiertelną tułaczką swój ślad oznacza.

( Darek Sugier)

04_LadaLelaLejla

Jesteś słońcem jesteś blaskiem
jesteś zachodem i brzaskiem
jesteś ziemią jesteś wodą
polskiej krainy urodą
jesteś drobinką na wietrze
jesteś oddechem powietrzem
jesteś siłą jesteś mocą
tak za dnia jak i nocą
jesteś serca drgnieniem
okruchem i kamieniem
wiarą i natchnieniem
swoim własnym zbawieniem
nie licz że jesteś wybrany
skrusz niewoli kajdany
tylko prawda Cię wyzwoli
i chociaż trochę boli
być okłamywanym
skrusz niewoli kajdany
nie dawaj fałszerzom uwagi
miej dużo mnóstwo odwagi
dąż zawsze do równowagi
trzymaj się prawdy nie blagi
czarnoksiężniku sztukmistrzu magii
Polaku Sło(a)wianinie
wiara przodków nie zaginie
sła(o) wa nasza nie przeminie
wracaj do gniazda do korzeni
a Twa miłość niech się wszystkimi kolorami mieni
przemawiaj głównie do siebie
ale także do kamieni.

(Teresa)

MAŁA KASANDRA

” Rozterka Kasandry ”

Ale jak ostrzec mądrych
jak przestrzec ich przed własną mądrością
przed chłodnym spokojem moralistów
Jak ostrzec tych
którzy podzielili już świat
na czarne i białe
którzy już wpakowali do piekieł potępionych
rozpoznając ich po kolorze
lepiej od samego Pana Boga
Już nie potrafią nikogo ułaskawić
nikomu przebaczyć
specjaliści od dobra i zła
Jak ostrzec konsekwentnych
przed ich konsekwencją
jak ostrzec racje przed ich racjami
jak im ukazać
ciemną głąb możliwej niemożliwości
Oni tak pięknie ustawili
swój świat ze słów
I opasali kolczastą ironią
Jak ludzi ostrzec przed ludźmi
kiedy przyglądają się światu
bez bólu
a każda rzecz w ich spojrzeniu
staje się tylko rzeczą
Jak ich przekonać
aby zechcieli odsunąć się choć trochę
by własnym cieniem
nie zasłonili sobie słońca.

(Anna Kamieńska)

Kasandra elf

Lustro

Moje ręce, mój szlafrok, moja twarz…

To co widzę w lustrze

To naprawdę ja?

Myślałam, że wyglądam inaczej.

Inni patrzą i widzą

Tylko zewnętrzną powłokę.

Więc dla nich

Ona to ja?

Gdzie jestem ta właściwa?

(I.Janczarska)

KOTEK-LEW

SZKOŁA ŻYCIA                

 

Przewodników słucham

Pilnie chłonę wiedzę,

Jak w klasowej ławce

W szkole życia siedzę.

 

Łamigłówki składam

Pragnę wszystko umieć,

Zagadnienie badam

By Ciebie zrozumieć.

 

Czasem jednak Boże dajesz

Zbyt trudne zadania.

Nie potrafię rozwiązać

Twojego równania.

 Same niewiadome.

(I,Janczarska)

PISMOIDEO2

ROZMOWY Z BOGIEM   II      


Czemu się boisz Drogi, wszak jesteś przechodniem.

Podróż twa wieczną domeną.

Grób nie jest końcem, to tylko wrota

Do świata niepoznanego.

 

Przez skórę czujesz jak cię dotyka

Czas innych doznań i przeżyć,

Lecz ty się boisz, szczelnie zamykasz

I nie chcesz, nie chcesz uwierzyć.

 

Mrok niepoznania strasznym się staje

Wychodzą widma i zmory

Sypie się piasek w klepsydrze życia

Specjalnie dla świata stworzonej.

 

Na próżno pragniesz zatrzymać chwilę,

Bo życie w ruchu jest.

W systemie ziemskim życie przemija,

Lecz zmienność nadaje mu sens.

(I.Janczarska)

magia

ROZMOWY Z BOGIEM   III         


Ktoś mi zabrał Boga, jakby zabrał duszę.

Teraz ja bez niego żyć na ziemi muszę.

Więc kto był miast Ciebie obok, tu , na ziemi,

Pośród drzew, obłoków i pośród kamieni?

 Kto tchnienie istnienia zbierał i dawał?

Kto cierpiał gdy człek się z dogmatem rozstawał?

 Komu ja mam teraz naprzykrzać się w wierze?

Komu hołdy składać i klepać pacierze?

 Kogo prośby nękać i o wsparcie błagać,

Gdzie dusze otwierać i komu spowiadać?

 Czyje słowa splamić, i krzyczeć, i bluźnić?

Na kogo ciężary istnienia zarzucić?

 Komu harde czoło pośrodku wzburzenia

I upadłą dusze nieść do odkupienia?

 I wołać w skruszeniu i opamiętaniu:

Pamiętaj o dziecku Swym, Ojcze, przy konaniu!?

Są, że jakie bogi jeszcze pond nami?

Chyba Cie poszukam Między wszechświatami.

(I.J.)

kobieta_aniol_w_miescie

Role

Tyle różnych ról zagrałam już w życiu.

Dziecka, żony, tancerki,

Robotnika i inteligenta,

Krótkofalowca, sporowca,

Ucznia, studenta.

Dotknęłam pióra, pędzla i klawiszy.

Siekiery, motyki, ziemi, kierownicy.

Co jeszcze Życie ukrywa w przyszłości?

Byle tylko nie kazano mi strzelać.

Co będzie gdy odkryję w sobie…

Instynkt wojownika?

(I.J.)

3 blue serca

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

DESZCZ

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich miodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…
Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…
Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię…
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia…
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Leopold Staff

ptaszek na dłoni

Koncert o świcie

Promienne słońce wstaje o świcie,
a chłodna rosa pod stopami.
Patrzymy stojąc w cichym zachwycie
na obraz, co jawi się przed oczami.

Widok tak piękny, że dech zapiera.
Właśnie zaczyna się koncert świata,
reflektor scenę oświetlił  teraz
śpiewa i tańczy wszystko co lata.

Setki motyli na pięknych kwiatach,
te wszystkie barwy to wprost rozpusta,
zlatują się tutaj aż z końca świata,
a kwiaty z podziwu rozchylają usta.

Nad koniczynami brzęczące osy,
muzyka ptaków pod dachem nieba,
fryzjer wiaterek modeluje włosy,
do szczęścia więcej nic mi nie trzeba.

Z nadmiaru szczęścia aż drży powietrze.
Mogłabym tu zostać, słuchać i marzyć:
Czy taka chwila spotka mnie jeszcze?
Czy taki koncert mi się przydarzy?

Przyjdziemy tu jeszcze raz jutro rano,
w cieniu pod wielkim klonem siądziemy,
gdy świat nam jutro zagra tak samo,
uśmiechem za koncert podziękujemy.

Przyjdziemy tu jeszcze raz o świcie,
by póżniej długo tą chwilą żyć,
złożyć w pamięci co daje życie,
zachować wszystko na szare dni.

MOTYL

(Hanna G.)

magicz.książka

Księga życia

Dostałam od Boga księgę,
dostałam księgę życia,
dni-kartki przekładać będę,
chociaż nie umiem czytać.

Składam literki-chwilę,
w życiowo mądre słowa,
choć jąkam się i mylę,
to za mną już połowa.

A każdy rozdział jak rok
czytam, lecz nie jest łatwo,
coraz mam słabszy wzrok,
potrzeba mi więcej światła.

Nie zdołam nauczyć się już
wszystkiego co księga mieści,
tak mało rozumiem słów,
przyswajam głębokie treści.

Gdy jutro rano otworzę
księgę mojego życia,
tak bardzo chciałabym Boże
nareszcie płynnie czytać.

księga magii

 

Każdy człowiek…

Każdy człowiek ma w sobie wartość
od chwili gdy duszę otrzymał,
nie ważne jak żyje, co robi,
bezwartościowych ludzi nie ma.

Bo może spojrzy za horyzont
alkoholik, gdy otrząśnie się z błota.
Jak dużo staruszka ma w sercu
miłości, nie tylko dla kota.

Każdy człowiek sam sobie jest panem,
bo wolną wolę dał mu Bóg,
decyduje, którą pójść drogą
i który przekroczyć próg.

A dźwigają ludzie swą miłość,
trudną drogą zbyt ciężkie dni.
Każdy człowiek należy do Boga.
Bezpańskie bywają tylko psy…

ELF....

Kamienie

Nasza ziemia rodzi kamienie
nie rozpieszcza chowając swe dzieci,
klimat tutaj często się zmienia,
no i życie je rzuca po świecie.

Przetrwają. Mrozem, wichrem smagane,
kamienie niełatwo jest skruszyć.
Nie zapomną, choć zabliźnią się rany,
ślady politycznej zawieruchy.

Z czasem wsiąkną w tą obcą ziemię,
choć je gniecie samotność, tęsknota,
przejmą obce kolory i cienie,
bo już dla nich nie ma powrotu.

Nie jeden zabłyśnie gdzieś w słońcu,
świat rozświetli swym promieniem,
bo w środku ma coś na kształt serca,
co na pewno już nie jest kamieniem…

Aniolek i różowa kula 

Koło zamachowe

Napędzam turbiny życia
jak koło zamachowe,
tyle się muszę nauczyć
i jeszcze więcej zrobić.

Każdy dzień jak wyzwanie,
przed wyborami staję,
decyzję wciąż podejmuję
i skutków jej się boję.

Życie mnie ciągle goni,
stawia mi nowe bariery.
A ja tak chciałabym wreszcie
odpocząć do jasnej cholery.

Wstać, o niczym nie myśleć,
patrzeć na niebo i kwiaty.
Bo jestem maleńkim trybikiem
w maszynie wielkiego świata.

A gdy się trybik wyłamie,
to nie ma znaczenia wcale,
świat będzie istniał nadal
i pójdzie naprzód… dalej.

kasztan 

KRECIK

Kret

Przepędzono go precz
na ziemie obce,
zniszczono chwały kopce.
Zasmrodzono, zalano korytarze,
zastraszono,  pozbawiono marzeń.
A on z uporem maniaka
wracał,
gdy tylko obeschło błoto.
Był patriotą…

KRET

Długo

Dzień jak wszystkie inne wyskoczył jak zając,
słońca promyk wysłał, wypogodził niebo.
W kalendarzu datę zmienił nie pytając,
dobrym się przedstawił – to tylko placebo.

Sam był niewyspany, tęsknił za wieczorem,
wskazówki zegara przesuwał leniwie.
Na planetę patrzył z niezmiennym uporem,
ludzi widział w pracy, a innych przy piwie.

Dusił się trucizną wyplutą z kominów,
zakrył oczy chmurą, by nie widzieć zgrozy.
Świat na dole pełny krwiożerczych wympirów,
w pogoni za szczęściem krótkim jak bek kozy.

Dzień jak każdy inny, czas mu znowu odejść,
nie wie co zobaczy kiedy znowu wróci.
Takie ma marzenie, Bogu szybko donieść,
że widział planetę, gdzie nikt się nie smuci,

gdzie pokój panuje, beztroskie są dzieci,
natura nie ginie i głód pokonany.
Więc myśl taka straszna dziurę w mózgu wierci,
jak długo mu czekać na tak wielkie zmiany.

Autorem powyższego – pięknego wiersza jest

Peter Erwin Seidel (Nostra Damus)

mój domek

Nic innego nie chcę

Wiem że jestem wybrak – takim żeś mnie stworzył,
rozum pachnie sianem, ciało cuchnie potem.
Marnie stoją szanse bym starości dożył,
brak też jest nadziei abym świecił złotem.

W świat ten mnie rzuciłeś choć wcale nie chciałem,
zadanie mi dałeś co wykonać trzeba.
Chciałbym bardzo donieść że je wykonałem,
lecz się o tym dowiem gdy dojdę do nieba.

Dalej nic nie robię, szukam sensu życia.
Latam po planecie której wcale nie znam.
Ty masz wiele lepiej, bo patrzysz z ukrycia,
złe sumujesz czyny – ja się do nich przyznam.

Zostały mi wiersze – do nich ciągle wracam.
W nich ten świat jest lepszy, ma nogi i ręce.
Tobie wielki Panie, głowy nie zawracam,
skoczę w nurt poezji, nic innego nie chcę.

księga magii

Minuta

Czy rozpoznasz tę minutę,
którą Wieczność Ci przyniesie
wiatr zagwiżdże w smutną nutę
kur trzy razy alarm wzniesie

czy rozpoznasz dziejów koniec
od początku obiecany
kiedy śwęty biały goniec
pootwiera piekła bramy

gdy zadymi wulkan każdy
woda grzeszne miasta zmyje
głos komety pychę zmiażdży
co się w ludzkich czynach kryje

anioł śmierci w drzwiach się zjawi
i odczyta Ci orędzie
czysty bądź jak serce łani
bo inyczej ciężko będzie …

Nostra Damus – Peter Erwin Seidel

SARENKA

AVATAR
Na świat przyjść mi się nie chciało,
słowny rozkaz mnie tu wrzucił.
Duch mój wskoczył w jakieś ciało,
widok w lustrze mnie zasmucił.

Wysyłałem dziennie prośby,
wieczorami – całe lata,
Chciałem bardzo, troszkę choćby,
mieć bogactwo za pan brata.

By już nie mieć głodu w brzuchu,
lęków pełno, sen zająca,
ani krzyków w lewym uchu:
oddaj długi do miesiąca.

Nie pojąłem strun gitary,
choć tak sławę chciałem zdobyć.
Na naukę już za stary –
te marzenia w grób trza złożyć.

Wreszcie nastał dzień zapłaty,
zrozumiałem – mam co trzeba:
rozum, nogi i dwie łapy,
a w mym sercu kawał nieba.

Wszystkie strachy odrzuciłem,
cieszę się nad każdym darem.
Cudu tego doświadczyłem,
żem Wszechświata Avatarem.

Autor:  Nostra Damus.

Awatar

„Trzy planety”

Forma energią nadana
Przybrała postać człowieka
By to na tych trzech planetach
Spełniać swoje marzenia
Tu w złotych miastach powstała
Nowa rzeczywistości droga
Do tego by człowiek w sobie
Znów odnalazł
Moc wszechmogącego boga
Droga ta długa i prosta
Drogą jest doświadczenia
Teraz została
Życiem naznaczona
Tylko jedna planeta
Ostatniej szansy droga
Do duchowej transformacji
Tak wiele jest
W niewidzialnym świecie racji

Adrian Ciszek

DRZEWO
„Prostota drzew”

Drzewo rośnie dziesiątki setki lat
Gniazda na nim zakłada nie jeden ptak
Drzewo ma większą mądrość od człowieka
Bo człowiek przy drzewie to kaleka

Drzewa nie chodzą do szkoły
Nie wyznają żadnej religii
Żyją za to zawsze w obecnej chwili

Drzewa się nie zajmują polityką
Jedynie krew żołnierzy na polach bitwy piją
Gdy człowiek polityką żyje

Drzewo zawsze jest szczęśliwe
Daje zawsze całe siebie
Nawet, gdy z ziemi wyrywają korzenie

Adrian Ciszek
Galaktyka Człowiek
„Tatanka”

Wieczne królestwa prawdy
Wywodząc się z kultów diabły
Poprzednie cywilizacje
Kto ma racje?
Bogowie w swych latających rydwanach
Składana z ludzi bogom ofiara
Puszcza natchniona życia miłością
My wieczne byty zderzone z rzeczywistością
Mamy zadanie coś do poznania
Siebie po prostu do pokochania
Miłość w sobie do odnalezienia
Wieczny ojciec w nas na nas czeka
Gdy go znajdziemy
Wiecznej kreacji spełnią się marzenia
My przebudzeni tworzyć będziemy
Światy krainy cywilizacje
Wieczność tylko ona ma rację

Adrian Ciszek

CZARODZIEJ

Zbierają sie magowie
Ci dobzi i nasi wrogowie
Zbierają się u władzy ludzie
Ci prawi i Ci na posłudze

Zbierają się wszelako do kupy
Bo oto czas przyszedł pokuty
W gronach swych czynią swe czary
By wtem odpędzić złe mary

Kongresy łby wytężają
Bo zrozumieli że władzy nie mają
Czasy końca zaczynają dobiegać
Stary świat należy pogrzebać

Cośmy wiedzieli wiedzą nie nazwiemy
Co Poznamy od nowa zapiszemy
Zacierają się wszelkie podziały
Ten duży jest taki sam jak mały

Role odgrywamy nie małą
Lecz czsu jak gdyby za mało
Karuzela zmian
Karuzela zmian
Nikt jej nie zatrzyma
Właśnie się zaczyna…

kRUCZYSKO

04_LadaLelaLejla

Spotkałem Anioła w cielesnej powłoce
Odsłania przede mną drażniące mnie moce.
Subtelne muśnięcie mej duszy uciecha,
gdy lekko się do mnie jej miłość uśmiecha.
Wspaniałe Doznanie i serca poznanie,
jak mogę tak piękne docenić spotkanie.

Nadzieją napawa ta lekcja pokory,
Gdy bóg ześle puszek ładzący potwory.
Jak gwiazda miłości rozprasza złe chmury,
tak słonko poranne łamie świat ponury,
i w każdej po nocy zroszonej kropelce
pryzmatem kolorów rozświetla me serce.

Gdy Pędzisz jak pocisk przestrzeń przeszywając,
gdy gnasz poprzez życie jak spłoszony zająć,
stań czasem szeroko stabilnie na ziemi,
i pozwól aniołom niech się świat odmieni.

Cieleśni Anieli ludzie nowych czasów,
mądrze piękne serca wokół rozbudzacie.
Odwagi nabierzcie na nic nie czekajcie,
i życie swe pięknem w koło wypełniajcie.

MAX

STARE BUTY

Dni zamętu dni pokuty, poco duszy stare buty,
poco w ciele się kotłować emocjami denerwować.
Naco czystej ducha kropli w błocie paprać się emocji.
Naco przyszła dusza w ciało, czego jej wciąż brakowało.
Poco, poco w młyn emocji wpadać z ciszy ukojenia-wiecznie błogiego istnienia.

Wy bogowie wy Anieli coście tutaj wogóle chcieli.
Czy demony i szatany doprowadzą was do zmiany.
Tu w natłoku dzikich żądzy w krótkim fleszu ekscytacji,
o wieczności zapominasz wieczność ginie żyć zaczynasz ??

Jakże chwila jest soczysta gdy odbiera nam świadomość,
gdzie udaje się i poco w takiej chwili bóg jegomość.
Prochu wrzenie fajerwerki krótko trwałe uniesienia,
Czy naprawdę aż tak ważne jest to dla blasku istnienia.

Och emocjo odurzenie wrażeń potok mózg mącący,czemu tak wiele kosztujesz
byt na skraju wciąż błądzący.
Czemu bledniesz w blasku światła gdy świadomość śpiesznie wraca
Kto wymyślił no i poco moralnego duszy kaca.
Niema rady rozum wraca a z rozumem i świadomość,
obudzony z snu emocji w wieczność wpada bóg jegomość.

MAX

10_Dziewanna_Sobotka

Droga Margo mój promyczku widzę ryskę na twym liczku.
W zgiełku pracy obowiązków zawirowań różnych związków
poszukujesz rozwiązania życia rytmu wyrównania.
Niema takiej możliwości by nie było w sercu ości
swady,swary i rumory – życia piekielne potwory.

Jednak droga rozwiązania zdaje nam sie do poznania.
Prawo życia po kryjomu zaprowadzi nas do domu,
w nasze myśli wstawia skutki takie jak po piciu wódki 🙂
Droga przeto nam zakręca tak jak „węgorz” nam się skręca,
raz zachęca raz zniechęca. O co głupi się nakręca?

Wszak co myślał otrzymuje no i znowu w eter pluje.
Każdy biegnie nie wie po co i się spala z pełną mocą.
Szczapki suche pozostają, czemu błagalnie pytają.

Serce smutek prześladuje że się miłość tak marnuje.
Lecz nie wskoczysz w obce buty tak to świat jest nasz usnuty,
pokazywać i pomagać więcej niema o czym gadać.
Cieszyć serce drobiazgami a co złe to już za nami.
Za każdą chwilę dziękować i na nowe się szykować.
Nie przestawać się podnosić i o nowe lekcje prosić.

Nigdy nie bać się płomieni, wtedy bycie się odmieni.
M A R G O staje za swym sterem,
proszę nie stań się gangsterem 😀

MAX

SREBRNA SIOSTRA

Poczułem za uszami szmer
a przecież nikogo nie ma

ucichły ptaki i zbieracze pyłków
tylko kurz przemieszcza się zwiewnie

jak wspaniale flesze strzelają !
bas płoszy wszystko dostojnie

już pierwsze dziury po rzęsistych strugach
łata ośmionóg krzyżaty
gdy na liściu
boża krówka przelicza suche kropki

złote strumienie
przebijają się w pionie
przez parne
ciepłym haftem przesmyków
brodząc w potokach życiodajnych

i szmer zamilknął kapiący
lecz
pozostały w zachwycie źrenice

Dominik82

bbbbbbbbb

Co zwać życiem którą stronę ?
Świat nasz w blasku jest skąpany.
Duch w materii rozpoznany.
Dusza jednak zagubiona, ciągle pyta czyja ona.
Czemu wciąż jest taka słaba ?
Choć rozświetla galaktyki,
wciąż jest wszystkim ale nikim.

Zamknąć oczy zgasić ciało,
umysłowi ciągle mało.
Przeczesuje galaktyki
szuka, szuka …gdzie wyniki ?

Ciągle jestem, ciągle czuje, w arce odczuć podróżuję.
Świat w około jak z obrazka w oddaleniu z perspektywy
niby piękny, doskonały lecz to gołe zimne skały.

Tam gdzie duch uchodzi z ciała w odurzonej świadomości,
przestrzeń „boska” wita gości. Piękna duszy Galaktyka.
Lecz ten kto tam powędruje w ziemi życie upatruje.
Istnień słabych to więzienie w świadomości wybawienie.

Wciąż pytania wciąż tęsknota czy tu zostać to głupota ?
Życie głód miłości.
Strach umysłu otępienie.
Wszelkie myśli odczuć nawałnica.

Więzienie gdy ty mnie wybierasz.
Wolność gdy ja cię wybiorę.

MAX

ZACHÓD SŁONECZKA

Żeglujemy… od jak dawna? Już nie wiemy sami.
Od wieków szukamy zapomnianej dawno przystani.
Chcemy bardzo odnaleźć i nie wiemy jak,
to miejsce, gdzie radośnie jeszcze śpiewa ptak

W drodze nie zawsze nam wiatry sprzyjają,
ale nasze serca tak łatwo się nie poddają.
Nikt nam nie powie ,dokad dąży ten świat szalony?
Dlaczego każdy z nas od prawdy jest tak bardzo oddalony?

Tak jak na wiosnę ptaki do swych gniazd wróciły,
my też szukamy swego domu, choć często już brakuje nam siły.
Ale…dopłyniemy, gdy będziemy starszych słuchać.
Tylko tym możemy złe wiatry udobruchać.

„Słuchac starszych trzeba „ -oczywiste kiedyś było.
Dziś niemodne już się stało to co człowiekowi nie szkodziło.
Więc ….Dlaczego nie słuchamy mowy serca z którym każdy z nas sie rodzi?
Zapomnieliśmy, że ono starsze od rozumu, który często zwodzi.

Rozum stał się dzisiaj miarą, dobroć poszła w zapomnienie.
Tylko, że umysł można programować,
a serce?…..Ono nie da sobą manipulować.
Tylko Serce każdemu wskaże drogę do tej przystani,
gdzie słońce nigdy świecić nie przestanie,
gdzie dzieci nie znają cierpienia i głodu.
A Serce?……………………………
Ono nareszcie odpocznie od bólu, strachu, smutku i chłodu.

Jola

BLUE MOTYL

Jak daleko nam do Boga
ile czasu na to trzeba
by odnaleźć Jego słowa
oraz złote wrota nieba

całe życie tego szukam
wszystkie już przeszedłem drogi
w każdym szumie śladów słucham
ucho wszystkie dźwięki łowi

każdą myśl też przeczesuję
co wlatuje mi do głowy
i nad rajem kombinuję
czy on dla nas już gotowy

szukać teraz już przestałem
myśl mi przyszła – kiedy nie wiem
oto nagle zrozumiałem
Bóg jest we mnie a ja niebem

całe życie u mnie bawił
wszystkie ze mną przeszedł drogi
każdym dźwiękiem do mnie mówił
każdym słowem dał przestrogi

gdy opuszczę ciało moje
z Nim zostanę sam na sam
dobrze będzie nam we dwoje
choć On tutaj a ja tam

a gdy będzie mi się smucić,
jabłko zjem by tu powrócić …

Nostra Damus

magia

13 komentarzy

13 thoughts on “POEZJE

  1. jednym z moich ulubionych jest również …Leopolda Staffa …”o szyby deszcz dzwoni deszcz dzwoni jesienny…” lubię też poezję W.Blake np …ten;)
    Mroczny Hymn…

    Na nocnym niebie chmury się kłębią.
    Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
    Podmuchy wiatru liśćmi targają,
    Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają…
    Chłód mnie przenika do szpiku kości…
    Ciemność rozgrzewa – kocham Ciemności…

    Na horyzoncie widać tańczące
    Rozbłyski burzę obwieszczające.
    W nich aura strachu i moc miłości…
    Energia cierpień, czar namiętności…
    Północ minęła już bez wątpienia…
    w przestrzeń kosmiczną Twego imienia

    dźwięk się unosi… Między światami
    mknie bym mógł w końcu złączyć się z Wami…

    Ma mroczna dusza metamorfuje-
    Odczuwam rozkosz, cierpienie czuję…
    Tańczyłem z życie, uczyłem dzieci …
    Teraz odchodzę w objęcia śmierci…
    Życie dać śmierci – to jest pokusa
    W krwawych pieszczotach tchnąć w Sukkubusa

    Wszystko! by złączyć się z zaświatami,
    by tam się wreszcie zjednoczyć z Wami…

    Natura wyje – świat w dysharmonii
    W rytm grzmotów wznoszę mroczny hymn do nich
    Wyście bogami… Wyście diabłami…
    Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!
    Grzmot mnie porywa – lecę do góry
    Ja – czarny piorun przebijam chmury

    mknie moja dusza między światami
    W stronę Syriusza – spotkać się z Wami…

    Lubię to

  2. „…Wyście bogami… Wyście diabłami…
    Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!…”

    To prawda, klimat jest odpowiedni 😉
    Wiesz, tak mi przyszło… i po Twojej wypowiedzi, raz jeszcze przeczytałam i wgłębiłam się w te słowa…
    Prawdę mówiąc, to chyba nie chciałabym mieć takiego podejścia do ‚zaświatów’ w momencie mojego odejścia… 😉 jak autor… Być może, są to moje myśli na ten moment i kiedy nadejdzie ‚odpowiednia dla mnie pora’ to zmieni mi się myślenie…? 😉
    Ale zwróciłam uwagę, że te dwie linijki, które powyżej zacytowałam, świetnie korespondują – moim skromnym zdaniem – z tym, co zawarte jest we freskach Michała Anioła… Taka… esencja… 😀

    Lubię to

  3. Blake to dość niezwykła postać …ponoć miewał wizje nie tylko pisał poezję malował też dość ciekawe obrazy….zgadzam się gdzieś na dnie ducha z tym co napisał …religie i bogowie na tej ziemi zawsze stawiali się na piedestale …traktując to co poniżej owego piedestału jako gorsze podległe..powodując fobie i gatunku ludzkiego pchania się na coraz wyższe piedestały 😉
    No wiesz to do nastawienia do zaświatów w momencie odejścia …facet wyszedł z założenia,że lepiej mieć ponury realizm niż nabożną cześć 😉 😀

    Lubię to

  4. „.. lepiej mieć ponury realizm niż nabożną cześć 😉 😀 ”
    Prawdę mówiąc to… ani jedno, ani drugie mi jakoś ‚nie leży’… 😉
    Ponury realizm zupełnie nie pasuje do mojego wnętrza, tak samo zresztą – jak i nabożna cześć…
    Przez cały mój żywot – jak sięgnę pamięcią – i jedno i drugie było mi dalekie…
    Bywały momenty, że czasem nawet się zastanawiałam czy ze mną jest wszystko ‚oki’, kiedy w momentach tzw. ‚poważnych’ było mi do śmiechu tak, że choć bardzo się starałam to… nie dałam rady tego ukryć 😀 , co przez większość ludzi traktowane było jako skrajny brak dobrych manier…
    Tak samo rzecz się miała z nabożną czcią… 😀 Nawet teraz chce mi się śmieć, gdy przypomnę sobie jedno ze zdarzeń z mojego życia, kiedy to uznano, że jestem pozbawiona wszelkich ‚wyższych uczuć’ ponieważ nie potrafiłam z siebie wykrzesać
    ‚odpowiedniej ilości powagi’ kiedy ‚chwila tego wymagała…’
    Moim zdaniem – nie wymagała i dla mnie osobiście wszystko to było jedną, wielką komiczna farsą…
    Tak więc nadal uważam, że Mroczny Hymn jest piękny (mimo swej mroczności 😉 ) i rzeczywiście posiada klimat, jednak całość jakoś… nie czuję 😀
    Co innego „Deszcz jesienny”…
    Wiesz… Kiedy pierwszy raz czytałam ten wiersz…, wyobraziłam sobie tego diabła, który szedł przez ogród, spopielając wszystko dokoła i… razem z nim odczułam w pewnym momencie trwogę z powodu tego, co uczynił a następnie zobaczyłam go jak usiadł na kamieniu i zapłakał…
    Zrobiło mi się go żal, tak po prostu…, choć bardzo kocham świat Natury, rośliny, zwierzęta…, odczułam, że nie jest z tego zadowolony i… tak mi już pozostało do dziś 😀
    Jak czegoś nie czuję i nie widzę, chociażby oczyma wyobraźni to… jest mi to dalekie 😀

    Lubię to

  5. A mnie się przypomniał taki dziwny wiersz B.Leśmiana:

    Wiersz Księżycowy

    W księżycowy wniknąć chłód,
    Wejść w to srebro na wskroś złote,
    W niezawiły śmierci cud
    I w zawiłą beztęsknotę!

    Był tam niegdyś czar i śmiech,
    Tłumy bogów w snów obłędzie —
    Było dwóch i było trzech —
    Lecz żadnego już nie będzie!

    Został po nich — rozpęd wzwyż,
    I ta oddal bez przyczyny,
    I ten złoty nadmiar cisz —
    I te srebrne szumowiny…

    Tam bym ciebie spotkać chciał!
    Tam się przyjrzeć twemu licu!
    Właśnie dwojga naszych ciał
    Brak mi teraz na księżycu!

    Noc oddycha naszą krwią,
    Krew podziemną płynie miedzą…
    Nasze ciała teraz śpią —
    Nasze ciała nic nie wiedzą…

    Lubię to

    • Nie znałam tego wiersza … i bardzo dziękuję JESTEM, że go tutaj zamieściłaś 🙂

      Czytając ten wiersz mam wrażenie, że pan Leśmian wiedział więcej niż ‚ustawa przewiduje’ 😉
      Zważywszy, że – jak podaje wiki – właściwym nazwiskiem tego pana jest Leman –
      cyt. „polski poeta pochodzenia żydowskiego… „, jest możliwe, iż jego wiedza była daleko bardziej ‚głębsza’ niż niejednego z nas, bo czerpała z innych źródeł… nieznanych nam aktualnie 😉
      Poniżej jeszcze inny, dość dziwny i zagadkowy wiersz tego autora…

      * * *
      „Niegdyś powagą i grozą płomienni –
      Stali się dzisiaj wspomnieniem i echem,
      Wymysłem ptaków, obłoków uśmiechem,
      Ci – niezastępni i ci – niezamienni.

      Dla gnuśnych bogów są stróżami ziemi.
      Dla zakochanych – wzorem lub przysięgą,
      Dla dzieci – dziećmi, lecz bardziej pięknemi,
      A dla poetów – przyrównań potęgą!

      Dla zmarłych – lilią, wykwitłą za wcześnie,
      A dla rycerzy – ogniem i żelazem,
      A dla uśpionych – zaledwo snem we śnie,
      A dla mnie – niczym i wszystkim zarazem!

      Zaś dla rusałek, zrodzonych wód jaśnią,
      Są zaniedbaną w błękitach współbaśnią…”

      Lubię to

    • Dziś przeczytałam sobie kilka wierszy i wróciłam do „Wiersza Księżycowego…

      „..Był tam niegdyś czar i śmiech,
      Tłumy bogów w snów obłędzie —
      Było dwóch i było trzech —
      Lecz żadnego już nie będzie! ..”

      Szkoda, ze… nie moge Leśmianowi zadać „mojego ulubionego” pytania:
      – Co Autorze miałeś na myśli… pisząc te słowa.. ?

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s