Polaków rozmowy…

gadu-gadu

Tutaj, zapraszam na wszelkie luźne pogaduchy  na tematy,  które  nie dotyczą artów na stronie głównej..

Kontakt: margo0307@wp.pl
Linia bluszcz

Linia sasanki

50 komentarzy

50 thoughts on “Polaków rozmowy…

  1. Monmaria napisała:
    I jeszcze coś zupełnie z innej beczki. Zwróciłam uwagę, że część osób pisze „Livio”, a część „Liviu”. Otóż pełne imiona mają końcówkę „o”, zdrobniałe „u”; przykłady:
    Anna – Anno, ale: Ania –Aniu
    Barbara – Barbaro, ale: Basia –Basiu
    Livia – Livio (Livia to pełne imię a nie zdrobnienie)
    Małgorzato, Małgosiu // Moniko, Monisiu // Wiesławo, Wiesiu itd.

    Po wstępie w formie „Witam” lub „Cześć” stawiamy przecinek:
    Witaj, Krystyno! // Cześć, Krysiu!

    Pozdrawiam z bajecznie pięknych Tatr 🙂

    Lubię to

  2. Mama Tika pisze:
    Październik 11, 2013 o 6:38 pm (Edytuj)

    Witaj,,,, 🙂 kochana Monmario.
    Napisałaś:
    “Po wstępie w formie „Witam” lub „Cześć” stawiamy przecinek:
    Witaj, Krystyno! // Cześć, Krysiu!”

    Czy mogę poprosić o źródło tej wiedzy lub wytłumaczenie, dlaczego? Tak poczułam, że dobrze wiedzieć nie tylko, jak powinno się pisać, ale również, dlaczego. A ja nie wiem, dlaczego.

    A propos imion i ich pisowni… dziękuję, że podzieliłaś się swoim spostrzeżeniem na ten temat. Ja też się podzielę: inaczej piszemy, gdy używamy np. polskich imion, które mają oficjalne formy ( “pełne”- jak to Ty określiłaś) i zdrobniałe, a co innego, gdy mamy do czynienia z imionami obcojęzycznymi, które nie mają formy “zdrobniałej”. Pewne imiona w języku obcym nie mają zdrobnień, więc pisząc np. Livio używam “pełnej formy” czyli oficjalnej formy imienia, a pisząc Liviu używam formy “zdrobniałej” tego imienia. A ktoś może uważać to za błąd i ma do tego prawo 🙂

    Tak, imiona żeńskie w oficjalnym brzmieniu mają w wołaczu końcówkę “o”.
    Z kolei pewien typ zdrobnienia imion (bo rodzajów zdrobnień istnieje przecież wiele ) w wołaczu bardzo często kończy się na “-u”:
    Hania – Haniu
    Dominisia – Dominisiu
    Marysia – Marysiu
    Zosia – Zosiu

    Ale niektóre zdrobnienia także kończą się na “-o”, Są w języku polskim także formy zdrobniałe imion:
    Martynko
    Helenko
    Irenko

    Nowy słownik poprawnej polszczyzny wskazuje jednoznacznie, że “wołacz od Urszula to Urszulo, a na Ulę wołamy Ulu lub – potocznie – Ula”.

    Pozdrawiam serdecznie

    Lubię to

  3. Monmaria pisze:
    Październik 11, 2013 o 9:30 pm (Edytuj)

    JESTEM: ” “pełne”- jak to Ty określiłaś”
    – Pojęcia „pełne” i „zdrobniałe” odnoszące się do imion to nie moje własne określenia lecz fachowe słownictwo.
    Jestem: „Tak, imiona żeńskie w oficjalnym brzmieniu mają w wołaczu końcówkę “o”.
    – Nie w „oficjalnym”, lecz: w pełnym brzmieniu.
    JESTEM: „A propos imion i ich pisowni… dziękuję, że podzieliłaś się swoim spostrzeżeniem na ten temat.”
    – To nie są moje spostrzeżenia, lecz obowiązujące zasady gramatyki.
    Livia, żeńskie imię obcego pochodzenia ma jedną jedyną formę w Wołaczu: „Livio!”Końcówki -u możesz użyć tylko wtedy, jeśli je spolszczysz i zamienisz na formę zdrobniałą z miękka głoską, np. Liwcia – Liwciu. Jeżeli użyjesz formy zdrobniałej, ale z twardą głoską, wtedy imię, choć zdrobniałe, przyjmie końcówkę –o, np.: Liwka –Liwko.
    Polskie żeńskie imiona zdrobniałe z głoskami/sylabami miękkimi (ci, zi, si, ni, l,j) przyjmują końcówkę -u. W każdym innym przypadku (=polskie imiona pełne lub zdrobniałe z twardymi głoskami/sylabami) mają końcówkę –o.
    Przykłady:
    1. polskie imię pełne:
    Zofia – Zofio, Urszula – Urszulo, Jolanta – Jolanto
    2. polskie imię zdrobniałe z twardą głoską/sylabą:
    Helenka – Helenko, Irenka – Irenko
    3. polskie imię zdrobniałe z miękką głoską/sylabą:
    Zosia – Zosiu, Ula – Ulu, Jola – Jolu
    4. żeńskie imię pochodzenia obcego:
    Livia – Livo, Daria – Dario, Sylwia – Sylwio (są pewne wyjątki: zdrobniałe formy imion pochodzenia słowiańskiego, gdzie dopuszczalne są 2 formy, np. Nadia – Nadio/Nadiu)
    5. żeńskie imię pochodzenia obcego, ale spolszczone i zamienione w twardą formę zdrobniałą:
    Liwka – Liwko
    6. żeńskie imię pochodzenia obcego, ale spolszczone i zamienione w miękką formę zdrobniałą:
    Liwcia – Liwciu, Sylwuś – Sylwusiu
    JESTEM: „(…) więc pisząc np. Livio używam “pełnej formy” czyli oficjalnej formy imienia, a pisząc Liviu używam formy “zdrobniałej” tego imienia. A ktoś może uważać to za błąd i ma do tego prawo.
    – Livia to pełne imię żeńskie obcego pochodzenia. Jego prawidłowa forma w Wołaczu: „Livio!”
    Jestem:”Czy mogę poprosić o źródło tej wiedzy lub wytłumaczenie, dlaczego?”
    – Źródło mojej wiedzy: notatki ze studiów.
    – Wytłumaczenie: równie dobrze mogłabyś zapytać, dlaczego rzeczownik „pies” w celowniku
    przyjmuje formę „psa” lub: dlaczego czasownik w j. polskim w 2. osobie l. poj. ma końcówkę –sz.

    Lubię to

  4. Mama Tika pisze:
    Październik 12, 2013 o 1:30 am (Edytuj)

    “„Livio!”Końcówki -u możesz użyć tylko wtedy, jeśli je spolszczysz i zamienisz na formę zdrobniałą z miękka głoską, np. Liwcia – Liwciu. Jeżeli użyjesz formy zdrobniałej, ale z twardą głoską, wtedy imię, choć zdrobniałe, przyjmie końcówkę –o, np.: Liwka –Liwko.
    Polskie żeńskie imiona zdrobniałe z głoskami/sylabami miękkimi (ci, zi, si, ni, l,j) przyjmują końcówkę -u. W każdym innym przypadku (=polskie imiona pełne lub zdrobniałe z twardymi głoskami/sylabami) mają końcówkę –o.”

    Głoski – z tego, co wiem – są dźwięczne lub bezdźwięczne, a twarde są spółgłoski, więc nie wiem, o co Ci chodzi, gdy piszesz o głoskach twardych lub miękkich.

    “Polskie żeńskie imiona zdrobniałe z głoskami/sylabami miękkimi (ci, zi, si, ni, l,j) przyjmują końcówkę -u. W każdym innym przypadku (=polskie imiona pełne lub zdrobniałe z twardymi głoskami/sylabami) mają końcówkę –o.”

    – dotyczy polskich imion, a nie wymowy imion obcojęzycznych!
    – bez względu, czy imię pełne, czy zdrobniałe, gdy z twardymi głoskami/sylabami) mają końcówkę –o”. Znaczy to, że np. w przypadku Zofii – Zofio mam do czynienia z twardymi głoskami/sylabami w końcówce? Rozumiem. Myślałam, że spółgłoski twarde to: “p, b, f, w, s, z, c, ch, dz, n, m, l, ł, k, g, t, d, sz, ż, cz, dż, r”, a miękkie to: “p’, b’, f’ w’, ś, ź, ć, ch’, dź, m’,n’, l’, j, k’, g’”…

    A tu można sprawdzić klasyfikację głosek:
    http://www.sciaga.pl/slowniki-tematyczne/3673/klasyfikacja-glosek/

    “4. żeńskie imię pochodzenia obcego:
    Livia – Livo, Daria – Dario, Sylwia – Sylwio (są pewne wyjątki: zdrobniałe formy imion pochodzenia słowiańskiego, gdzie dopuszczalne są 2 formy, np. Nadia – Nadio/Nadiu)”

    Daria i Sylwia są imionami pochodzenia obcego, ale już od jakiegoś czasu spolszczonymi. Są nawet w polskim kalendarzu. Imię Nadia… właśnie jest powoli asymilowane, ale jeszcze nie jest spolszczone, więc dlatego ma te dwie formy końcówek -o i -u. Podobnie jest z imieniem Livia. Dlatego spokojnie można używać tych dwóch form końcówek imienia w wołaczu: -o i -u.

    I dziękuję Ci kochana Monmario, że zwróciłaś uwagę na to, że ktoś piszę końcówkę imienia Livia w wołaczu niby niepoprawnie. Dzięki temu mogłam się przyjrzeć temu, dlaczego ja piszę to imię tak, jak piszę i … Dodam, że będę nadal używać wymiennie tych dwóch końcówek w imieniu Livia w wołaczu tak, jak to czuję i lubię. Ale jestem Ci wdzięczna za podzielenie się tutaj Twoją wiedzą na temat języka polskiego. Mimo to – proszę Cię o wybaczenie – ale nie przemawiają jakoś do mnie albo nie rezonują te Twoje słowa:
    “„Livio!”Końcówki -u możesz użyć tylko wtedy, jeśli je spolszczysz i zamienisz na formę zdrobniałą z miękka głoską, np. Liwcia – Liwciu.”

    Szczerze czuję, że mogę użyć końcówki -o lub -u wtedy, kiedy będę chciała.

    Lubię to

  5. Mama Tika pisze:
    Październik 12, 2013 o 1:38 am (Edytuj)

    p.s. Zapomniałam dopisać, że moi znajomi mają córkę o imieniu Nadia, które jest jej pełnym imieniem i używają końcówki -u. Ale zdarze się, że także używają końcówki -a w wołaczu. Na Podkarpaciu w potocznej mowie mianownik zlewa się z wołaczem. Stosowana jest i przyjęta forma wołacza jako forma mianownikowa: Maria!, Daria! itd.

    Lubię to

  6. Monmaria pisze:
    Październik 12, 2013 o 6:23 am (Edytuj)

    Odpowiem krótko, JESTEM: MASZ POWAŻNY PROBLEM Z PSYCHIKĄ. Moja odpowiedź dla Ciebie jest ostatnią. W tym momencie kończę jakikolwiek dialog z Tobą na forach. U mnie jesteś na czarnej liście. To wszystko.
    A teraz idę w góry ………

    Lubię to

    • „JESTEM: MASZ POWAŻNY PROBLEM Z PSYCHIKĄ. „

      Ups… Dziękuję Monmario, że podzieliłaś się ze mną, jak tę sytuację – nasz dialog postrzegasz. Przyjrzę się temu, co napisałaś. 😉 Nie będę odbijać piłeczki. No cóż, widać niektórzy bez „czarnych list” nie umieją się obyć. Rozumiem i to.

      p.s. Może na spacerze w górach ochłoniesz i cudowny wiatr uspokoi i ukoi Twoje nerwy…

      Lubię to

  7. sobótka Wysłany 30.07.2013 o 11:36 am

    Margo, nie rozumiem twojego toku myślenia…
    Piszesz arta, który wygląda jak niezrozumiały utwór literacki, cytujesz coś, a potem nie umiesz odpowiedzieć na pytanie dotyczące jego treści. Zatem wychodzi na to, że nie za bardzo wiesz o czym piszesz 😦 Używasz tak zagmatwanego języka, że człowiek wgłębiając się i analizując nie wie co masz na myśli… nic tu sie koopy nie trzyma…
    Dla mnie jest to nie logiczne…
    Wybacz, ale jeśli piszesz arta to myślę, że najpierw powinnaś przeanalizować czy jest poprawny pod względem informacji, które chcesz w nim zawrzeć, a potem napisać to własnymi słowami, tak jak to rozumiesz i dlaczego akurat tak a nie inaczej 🙂 wtedy można by podyskutować, a tak to nie ma sensu nawet czytanie arta.

    Lubię to

  8. Margo0307: Wysłany 30.07.2013 o 12:50 pm | W odpowiedzi na sobótka.

    “..Używasz tak zagmatwanego języka, że człowiek wgłębiając się i analizując nie wie co masz na myśli… nic tu sie koopy nie trzyma…
    Dla mnie jest to nie logiczne…”

    Witaj Sobótka 🙂
    Przykro mi, że nie rozumiesz o czym piszę… 😦 ale może się to zmieni ?
    Nie jest ważne, co ja mam na myśli…
    Ważne jest – by przypatrzeć się freskom Michała Anioła i spróbować samodzielnie zacząć analizę tego, co się widzi i to zinterpretować…
    Nad interpretacją tych fresków głowili się ludzie od 500 lat…
    Obecnie doczekały się one chyba właściwej interpretacji, choć przyznam, że nie jestem tego pewna i nie ze wszystkim do końca się zgadzam…
    Być może jednak, spowodowane to jest niewystarczającą wiedzą, jaką posiadam…
    Gdybyś przeczytał wszystkie komentarze, wiedział byś, że na temat fresków NIE PISZĘ ARTA, lecz przekazuję na swoim blogu to – co sama otrzymałam, dokładnie tak, jak zostało to mi przesłane 🙂
    Pomimo to jednak, według mnie – wszystko się trzyma “koopy” 😛 a język nie jest aż tak bardzo zagmatwany jak by się początkowo wydawało.. 😉

    ps. Już ruszyła oficjalna strona “Kundabufor”, gdzie będzie można na forum podyskutować nt. fresków – zapraszam 🙂
    http://www.kundabufor.pl/

    Po Zdrówka

    Lubię to

  9. Livia Ether pisze: Wysłany 28.07.2013 o 10:43 am

    Wczoraj, po tym jak Dawid dodał na Mistyce Życia notkę o Szmaragdowym Strażniku przypomniałam sobie, że tuż przed tym zanim dotarłam do Strażnika miałam inne doświadczenie:

    2009-01-08

    ostatnio pisalam, ze tunel ten bardzo mi przypomina szyb w piramidach.. wczoraj wieczorem znow sie znalazlam w tym tunelu/szybie.. tym razem nie poplynelam jednak w glab (w strone drzwi).. dodam, ze drzwi te znajduja sie w malym pomieszczeniu, w kazdym bardz razie nie doplywa sie do nich bezposrednio, a wlasnie poprzez to niewielkie i puste pomieszczenie.. tak wiec tym razem unosilam sie tuz nad owym szybem.. woda byla przyjemna, ciepla.. spogladalam do gory, w niebo.. byla noc, niebo pelne gwiazd.. probowalam dojrzec pewna konkretna gwiazde, albo uklad gwiezdny, ale obraz byl dosc zamazany.. zrozumialam, ze to woda znieksztalca mi obraz.. i wtedy poczulam bardzo wyraznie jak wylot owego szybu znajduje sie dokladnie pomiedzy moimi oczyma.. w miejscu tzw. 3 OKA.. bardzo silne uczucie otwarcia w tym miejscu.. po chwili dotarlo do mnie wrazenie, ze cala moja glowa lezy pod woda, a dokladniej pod dnem zatoki.. przy czym wydawalo mi sie, ze jest ogromna.. a szyb jest czyms w rodzaju miejsca, ktore mnie laczy poprzez wode z tym co na powierzchni.. nie bylo w tym uczuciu nic nieprzyjemnego, wrecz przeciwnie.. czulam duzy spokoj.. a widok gwiazd wplywal na mnie dodatkowo kojaca.. czulam tez, ze czekam na pewna gwiazde, ktora sie dopiero pojawi. po prostu o tej porze nocy nie byla jeszcze widoczna w tym miejscu i z mojej perspektywy.. dzieki temu udalo mi sie tez ustalic, ze tunel/szyb skierowany jest na polnoc.. kiedy z niego wyplywam mam przed soba kierunek poludniowy..

    bardzo mi sie to doswiadczenie polaczylo ze snem sprzed kilku dni

    /Znow mi sie snilo, ze znajduje sie w domu babci, w pokoju o ktorym tez juz wczesniej pisywalam.. Lezalam w lozku i patrzylam na promienie gwiazd, ktore do mnie plynely z przestrzeni kosmicznej.. Nie wiem czy chodzilo o ktoras gwiazde szczegolnie, czy tez nie.. choc mam wrazenie, ze jedna z nich byla szczegolnie wazna.. majaczy mi cos o Plejadach, ale nie mam teraz pewnosci.. za pomoca tych gwiezdnych promieni odbieralam informacje.. one mnie przenikaly.. a potem.. nalewalam do szklanek wode, choc w tym pokoju normalnie nie ma kranu z woda, a zreszta w snie tez go nie bylo.. odbieram to w taki sposob, ze wlasnie te energie gwiazd pod postacia wody wlewalam do szklanek, a potem przenosilam gdzie indziej.. nie wiem w chwili obecnej jak to lepiej wyjasnic../

    oraz z obrazem, ktory namalowalam – Wirujacym Aniolem.. Czuje wyraznie te energie.. Ta Istota poprzez obraz moze sie ze mna latwiej kontaktowac, tzn. przechodzi przez niego jak przez brame/portal.. wczoraj wieczorem cale moje doswiadczenie zaczelo sie wlasnie od niej..

    http://liviaspace.com/2012/10/31/szmaragdowy-straznik-i-serce-ziemi/

    i właśnie przed chwilką coś we mnie zaskoczyło, coś czego wczoraj jeszcze nie brałam pod uwagę, a mianowicie.. i tutaj cytat z Notki Margo0307

    “Amma w różnych religiach i czasach nazywana była Izydą, Isztar, Matką Wszechświata, Bogów lub Boga – człowieka. Wystarczyło, aby Izyda fizycznie zasiadała w radzie Hebrajczyków na planecie złotego wzorca i tworzyła Zamysł wolnej woli pod dyktando. Była tak naiwna i łatwowierna, że uległa namowom i hołdom.

    W tym czasie Chrystus był już wodzem Hebry i bratem Amma Dei – czyli Izydy.

    Jej złota siostra Kleopatra wiedziała jakich przeróbek chce dokonać Chrystus i znała całą historię o Ablu i Ainie – rozdzieleniu świadomości z duszą. Ponieważ została uwięziona przez Hebrajczyków w ciemnej komnacie ze złota w Egipcie, musiała telepatycznie przekazać swojej srebrnej siostrze prawdę. Jest to symbolicznie ukazane na fresku Sąd Ostateczny. Kleopatra sprawiła, że diament zdobił czoło hebrajskiej Pani i kładąc ten kamień na swoim mogła z nią swobodnie rozmawiać poza kontrolą. Izyda poznała zamiary swoich braci, oraz historię rozdzielenia świadomości Abla.

    IZYDA I LUSTRO

    Otrzymała także wiedzę o nowym Kluczu Życia Ankh i ostatniej epoce czarnej, kiedy ziemia wejdzie w sferę monadyczną wszechświata od 1983 do 2012r. Kiedy Izyda poznała zamysły swoich braci nie pozwoliła Hebrajczykom dłużej posługiwać się swoją duszą i zawartą w niej wiedzą. Udaremniła ich plany odcinając sobie głowę, czyli uwalniając świadomość. Tym aktem rozdzieliła swoją świadomość wewnętrzną z duszą – zbiornikiem praw, podobnie jak to stało się wcześniej z Ablem.

    Jej dusza wróciła na ziemię 2000 lat temu jako Matka Jezusa – przekazała mu wiedzę o Ablu i Ainie i czasach ostatecznych.Jezus przekazał następnie tę wiedzę Piotrowi. Świadomość Marii została na Hebrze, żeby patrzeć swoim braciom na ręce.

    Ostatnim aktem hebrajskich manipulacji miało być przejęcie zamysłu nowej epoki – nowego Klucza Życia – budowy energetycznej, który umożliwiłby Hebrajczykom osiągnięcie prawdziwej nieśmiertelności.

    Gotlieb osobiście pojawił się na ziemi i nieprzypadkowo wybrał Żydówkę Marię, która miała duszę Izydy na matkę przyszłego potomka. Liczył, że matka ze słowiańską duszą przyciągnie duszę Jezusa, a hebrajski Ojciec – świadomość Chrystusa.”

    https://margo0307.wordpress.com/2013/07/25/528/

    to naprawdę niesamowicie mi się ze sobą pokrywa, choć nie miałam do tej pory pojęcia, że to doświadczenie może się wiązać z głową Izydy… skojarzenie z glowa Abla/Ozyrysa bylo znacznie szybsze…

    Program Wolnej Woli
    52 Zobacz wpis
    Livia Ether:
    Wysłany 28.07.2013 o 10:41 am | W odpowiedzi na Livia Ether.

    Jestem, podzieliłam się tą historią z obrazem, aby pokazać w jak ciekawy sposób jego historia łączy się z datą 26 lipca… A z tą manipulacją to miałam na myśli ów majański żart, o którym wspominałam już wcześniej, bo naprawdę tak to odebrałam, ale chyba mnie nie zrozumiałaś 😉 W każdym bądź razie stało się co się stało i pewnie nie bez powodu 🙂

    Lubię to

  10. Livia Ether pisze: Wysłany 26.07.2013 o 3:31 pm | W odpowiedzi na Livia Ether. I jeszcze pytanie Jestem 🙂 Skoro nie uznajesz Kalendarza 13 Księżyców, ani 26 lipca jako daty Nowego Roku to dlaczego aż tak dużą wagę przywiązujesz do tego obrazu i zasilasz go swoją energią???

    Lubię to

  11. Livia Ether pisze:
    Wysłany 26.07.2013 o 2:42 pm | W odpowiedzi na Livia Ether.

    W sumie sprawę z tym obrazem przypomniałam w związku z dniem 26 lipca, bo to w tym dniu Anilalah otrzymała wizję tego obrazu na Ślęży i tuż po powrocie z tej wyprawy opisała to doświadczenie u mnie na blogu i tak się właśnie poznałyśmy. Choć wtedy obrazu jeszcze nie było, ale był już szkic, którym się ze mną podzieliła. Zaciekawiło mnie to wtedy bardzo, bo to tak jakby te informacje były zaadresowane do mnie, tak to poczułam.. Niezwykłe były też inne zbieżności pomiędzy naszymi doświadczeniami, w tym to co się działo w dniu 26 lipca 2012 i może to co się dzieje dzisiaj również;) Ciekawe, że Anilalah otrzymała tę wizję MACIERZY akurat w dniu który w Kalendarzu 13 Księżyców uważany jest za poczatek Nowego Roku, choć wiem, że Ty Jestem nie uznajesz go za kalendarz majański, a moim zdaniem coś w tym jest i te wszystkie synchronie nie są tutaj przypadkowe.. Miałam też nadzieję, że zwrócisz na te zbieżności uwagę, ale chyba nie zwróciłaś… A sprawa z tym srebrnym kolorem przypomina mi troszkę historię innego obrazu: http://liviaspace.com/2013/04/22/turkusowe-serce/comment-page-1/#comment-3024 z tym, że w tym przypadku Ani przemalowała swój obraz na turkusowo po tym gdy jej napisałam, że widzę na nim turkus. Okazało się jednak, że jeszcze go tam nie było, ale Ani poczuła że powinien być mimo iż wcześniej coś ją przed tym powstrzmywało 🙂

    Lubię to

  12. Livia Ether pisze:
    Wysłany 26.07.2013 o 2:01 pm | W odpowiedzi na JESTEM.

    Ciekawe, że przypomniałaś sobie o tym srebrnym kolorze właśnie po tym komentarzu, chyba, że chodzi o to co napisałam wcześniej:

    26 Lipiec 2013 o 00:09 Livia Ether pisze:

    W notce Maroko Królestwo pod znakiem Pentagramu zamieściłam Twój komentarz, w którym piszesz o obrazie biało-zielono-złotej Macierzy, choć u siebie dodałaś później coś jeszcze, o wibracjach.. nie mogę tam teraz wejść, ale później to zamieszczę… Może też pamiętasz moje niedawne odczucia i skojarzenia z tym związane? I tak mi się z tym kojarzy dzisiejsza notka Margo o Programie Wolnej Woli zwłaszcza poniższy cytat:

    “Dla realizacji swojego planu Hebrajczycy musieli podporządkować sobie Marię strażniczkę srebrnego węża – fali przestrzennej.. i pozostałe kobiety w srebrze.

    Amma nosi w sobie Srebrny Klucz Życia – zbiornik Zamysłu Wszechświata. Bez niej nie mogli by wprowadzić żadnych zmian w przestrzeni myślowej budowy życia. Omotali ją za pomocą hołdów i pochlebstw – zrobili z niej królową Hebry w złotej epoce Egiptu.”

    a także z moim doświadczeniem z minionej pełni, oraz tym co się wydarzyło w La Linei i na Gibraltarze:

    Późnym wieczorem próbowało ze mną nawiązać kontakt wiele istot… jednak najsilniejszy impuls dotarł do mnie ze strony kogoś, kto przedstawił się jako Gabriel… archanioł Gabriel…. ? http://pl.wikipedia.org/wiki/Archanio%C5%82_Gabriel przyznam, że byłam zaskoczona, nawet bardzo! tym bardziej gdy okazało się, że archanioł ten wiąże się w pewnym stopniu z nazwą La Linei dela Concepcion…. http://en.wikipedia.org/wiki/La_L%C3%ADnea_de_la_Concepci%C3%B3n zwiastowanie…. ponowne kodowanie… usłyszałam, że chcą coś przeprogramować i że mogę im w tym pomóc….. coś naprawić…. pisałam o Gabrielu na Salonie Tajemnic w notce związanej z Projektem Cheops i ceremonią 11 11 11…

    http://liviaspace.com/2013/03/20/gibraltar-20-marca/

    czuję, że mam o tym przypomnieć właśnie dzisiaj 🙂

    Naprawdę dziwne, że nie widziałaś tego koloru wcześniej i z tego co mi wiadomo Anilalah też o nim nie wspominała…

    Dodam też, że właśnie w czasie tej minionek Pełni miałam bardzo ciekawe doświadczenie z Marią Magdaleną: http://liviaspace.com/2013/07/21/lipcowa-pelnia-2013/ i tak niesamowicie mi się to wszystko ze sobą łączy 🙂 bo tą MACIERZ Ani w zieleni, złocie i bieli odebrałam jakiś czas temu jako taką patraiarchalną Macierz i skojarzyła mi się nawet z sumerysjką Ninhursag.. Czegoś mi w niej było brak i nadal tak jest, ale rozumiem, że stąd to usiłowanie zamaskowanie tegi teraz, czy wręcz zmanipulowania.. Nie było czegoś, ale już jest.. skoro wyszło na jaw, że czegoś brak 😉

    Lubię to

  13. Livia Ether:

    Wysłany 25.07.2013 o 3:22 pm | W odpowiedzi na margo0307.

    “Rzucenie czaru na Szmaragdowego Strażnika… Kojarzy mi się z zatrzymaniem Kwiatu Życia w stałej formie…”

    Jestem, miałam o tym napisać już wczoraj, ale jakoś mi to umknęło, a więc piszę teraz, a mianowicie, że głowa tej postaci na Twojej Szmaragdowej Tabliczce kojarzy mi się przede wszystkim z KWIATEM, takie było moje pierwsze skojarzenie gdy ją ujrzałam… Choć może nie przypadkowo piszę o tym właśnie dzisiaj, w Zielonym Dniu… Zielony Dzień jako ostatni Dzień Roku łączy mi się z wątkiem Szmaragdowego Strażnika.. Ostatni Dzień… Dzień, w którym Ain ściął Ablowi głowę? Taka myśl mnie w każdym bądź razie naszła…………..

    Lubię to

  14. Livia Ether
    Wysłany 06.07.2013 o 7:22 pm | W odpowiedzi na Livia Ether.

    Jestem nie chcę tu Margo robić zamieszania wymianą zdań pomiędzy nami, ale powtórzę tylko to co napisałam u siebie:
    Nie będę się spierać na temat tego kłamstwa, siebie przecież nie oszukamy, zresztą to mniej istotne w tym akurat wątku, ale jeśli chodzi o Krysznę to ewidentnie podałaś go jako przykład:
    To Twoje słowa:
    “Tuż przed rozpoczęciem wojny Kriszna wszystkim po kolei proponował pokój – i takie rozwiązania, które pozwoliłyby na “wyzerowanie karmy” i wejście w nowy etap, a nie spadek do “starego”, jeszcze niższego Świata. Nawet tym, którzy przez wiele lat ziali wściekłością i nienawiścią. Kriszna wiedział, co robi.”
    a tu cały komentarz na Mistyce Życia:
    https://nnka.wordpress.com/2013/07/03/pytania-i-odpowiedzi-pyta-dharma-ojciec-odpowiada-yudhisthira-syn/#comment-18802

    Lubię to

  15. Livia Ether:
    Wysłany 06.07.2013 o 10:28 am | W odpowiedzi na margo0307.

    “Gdybym tak myślała, nie potrafiłabym wykrzesać z siebie takiej miłości i zrozumienia dla tego młodego człowieka, o którym wspomniałam w jednym swoich komentarzy u Ciebie.”
    a ja bez problemu potrafię zrozumiećtego człowieka.. po prostu ujrzał na tej ceremoni Ayahuaski przez Ciebie prowadzonej coś co go być może zraziło i co miało go przed nią powstymać i być może to nie jego ego takk piszesz, a na odwrót, ale Twoje EGO sobie teraz to wszystko tak ładnie tłumaczy.. A potem, kto wie, może zadziałała już na niego Ayahuaskowa Magia??
    Jestem, czy gdyby nie Ayahuaska też byś była taka kochająca? 🙂
    i wydaje mi się też, że przykład z Kriszną nie jest tutaj zbyt trafiony i gdybyś przeczytała Mahabharatę wiedziałabyć co mam na myśli. A w sprawie rozwibrowania odpisałam u siebie….

    Lubię to

  16. „Szczerze mówiąc, nie dziwię się Moni, że straciła w końcu cierpliwość, bo rzeczywiście jest oddana całym sercem temu co robi i przykro jest słuchać – może odniosę się do siebie… – mi było by przykro, gdyby ktoś inny nieustannie torpedował i krytykował to, co robię i myślę…
    Jestem, bardziej taktownie myślę, byłoby zwrócić Jej uwagę na arty, które zapodałaś i… na tym sprawę zakończyć ( ja bym tak postąpiła )”

    Ja też rozumiem, że Monmaria jest oddana całym sercem temu, co robi, ale nie narzucałam się jej z moimi poglądami. Owszem, przyznałam uczciwie, że mam inne spojrzenie i zrozumienie „sprawy kalendarzy”. To też nie jest łatwe… 🙂 Darzę M. szacunkiem, ale mając całkiem inny ogląd rzeczywistości i zrozumienie np. w sprawie kalendarza Dreamspell i pisząc o tym na swoim blogu mogłam swoimi wypowiedziami w jakiś sposób „dotknąć” Monmarii. Ale ja nigdy nie chciałam „dotknąć” Monmarii ani też nigdy o niej złego słowa nie napisałam.

    Czy Ty Margo uważasz, że ja nieustannie krytykowałam to, co Monmaria robi i myśli? Napisałam kiedyś komentarz na jej blogu, gdy napisała o fali IK (IQ). Napisałam tam, że w języku Majów IK znaczy KOLIBER i podałam linka do swojej notki o kolibrach i znaczeniu symbolicznym kolibra. Monmaria ten koment wyrzuciła. I jeszcze inny mój wpis. A temat pisania imion w wołaczu – fakty są takie – rozpoczęła Monmaria, więc się odniosłam do jej wpisu, ponieważ w jakiś sposób mnie dotyczył i poczułam, że mam napisać 🙂 I mój dialog z Monmarią mówi sam za siebie, i każdy kto chce, może go ocenić według swoich przekonań i odczuć.

    Moje postrzeganie sytuacji jest takie, że nie krytykowałam Monmarii. Tym bardziej, że już rozpoznałam to: jeśli mam w sobie wzorzec krytykowania innych, to wypowiedzi innych biorę za krytykę. Po prostu takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie. Podobnie Margo to, co napisałaś powyżej o mnie (poprzez uogólnienie: gdyby ktoś [mnie] nieustannie torpedował i krytykował (…)) mogłabym odebrać jako krytykę mojego postępowania. 🙂 Gdybym wzięła do siebie. Może kiedyś bym tak zrobiła, ale teraz nie zrobiłam, ponieważ już jestem „w innym punkcie” – powiedzmy – samoświadomości. ;-D Teraz rozumiem, że z jakiegoś powodu podzieliłaś się ze mną swoimi odczuciami. I jestem Ci wdzięczna za to.

    „Jeśli ktoś myśli inaczej jak my i postrzega rzeczywistość w inny sposób, nie znaczy, że mamy go wbrew jego woli prostować na naszą modłę – prawda ? – wiem, że przyznasz mi słuszność 😀

    Tak Margo, każdy postrzega rzeczywistość w inny sposób, niektórzy podobnie, a osoby przebudzone czy OBUDZONE jeszcze bardziej podobnie 🙂 I nikogo nie mamy prostować na siłę. 😀

    „Poza tym, mnie także nie podoba się pewien sposób pisania o tym, o czym się myśli, w postaci nieustannego przypominania innym o tym, co napisałam lub nie – na swoim blogu i ciągłego podawania do tego blogu odnośników…

    Tobie także? Czy mam rozumieć, że innym też? 😀
    Margo, dziękuję, że podzieliłaś się ze mną tym, że nie podoba Ci się taki sposób pisania. Przyjrzę się temu. Szczerze Margo napiszę, że sama zastanawiałam się, jak to robić, gdy ktoś coś pisze w temacie, o którym ja też kiedyś już coś pisałam i czuję, że chcę się tym podzielić. Przecież to głupio cytować samą siebie ;-DDDD. Więc stosowałam w takich sytuacjach metodę wklejania linków przy swoich wypowiedziach do tekstów w danym temacie, które już kiedyś napisałam. Wklejałam linki po to, by ktoś mógł zajrzeć i przeczytać – gdyby ktoś był zainteresowany. Przecież wklejając linki przy swoich wypowiedziach nikogo nie zmuszam, by tam zaglądał i czytał… Pytam szczerze: Zmuszam? Ale może dzięki temu, że podzieliłaś się ze mną swoim spostrzeżeniem, wymyślę inny sposób działania? Może…?

    Jeśli ktokolwiek będzie zainteresowany tym co piszemy – sam znajdzie drogę by się z tym zapoznać. Jeśli nie znajdzie tej drogi, wówczas nas poprosi o podanie linka… „

    Margo kochana, nie wklejasz czasem linków do artykułów na swoim blogu? Może uważasz, że ja robię to zbyt często? Kochana, nie będę się już rozpisywać w tym temacie. Po prostu przyjrzę się temu i może coś ciekawego rozpoznam. Dziękuję Ci z serca za dzielenie się ze mną różnymi sprawami i odczuciami 😀

    Lubię to

  17. p.s. „Jeśli ktokolwiek będzie zainteresowany tym co piszemy – sam znajdzie drogę by się z tym zapoznać. Jeśli nie znajdzie tej drogi, wówczas nas poprosi o podanie linka… “

    O tym pamiętam, dlatego naprawdę wielu moich znajomych nie ma pojęcia, że piszę jakiś blog 😉
    Jeśli będą mieli go znaleźć, to znajdą. 🙂 Jak poczuję, by im o tym powiedzieć, to powiem. Ale trochę inaczej jest tu w internecie, na blogach, które się już trochę zna 🙂 Nie latam po nowych, innych blogach, by reklamować swój blog. Mam kilka swoich „ulubionych” blogów i to mi wystarcza… 😉 A na inne zaglądam po to, by coś przeczytać i nie włączam się w dyskusje. Tak, jak na przykład zajrzałam (podążając za linkiem od Ciebie :-)) na stronkę zmiannaziemi.

    Lubię to

  18. Witaj JESTEM 😀
    Bardzo Ci dziękuję za te wyczerpujące wyjaśnienia…, wiem bowiem, że były i są potrzebne nie tylko dla nas… 😉 a teraz – niech się zadziewa to, co ma się dziać 😉

    Napisałaś: „.. Każdy z nas dostaje różne lekcje, ale nie wszyscy potrafimy zrozumieć, że każda sytuacja w naszym życiu jest postrzegana przez nas tak, a nie inaczej z powodu myśli, jakim pozwalamy, by się myślały w naszych głowach...”

    Uważam dokładnie tak samo 🙂 o czym zapewne już wiesz, bo niejednokrotnie o tym pisałam, że sami przyczyniamy się do tego, co nas spotyka, że jesteśmy twórcami naszej rzeczywistości a następnie doświadczamy – również na sobie – efekty tej naszej radosnej twórczości 😛
    Gdyby każdy był tego świadomy…. Ech… życie tutaj byłoby piękne 😀
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam Kochana Jestem 😀

    Lubię to

  19. JESTEM: „Dziękuję.”

    Nie ma za co 😀
    Wiesz JESTEM, dochodzę do wniosku, że wszystko to, o czym czytałam i co odczuwałam…, pomalutku zaczyna się materializować w mojej rzeczyistności….
    Mam tu na myśli „rozwarstwienie”…, rozwarstwienie dualizmu…
    I zaczynam zdawać sobie sprawę z faktu, że to niestety dopiero początek 😦
    A błędnie myślałam, że to już było, że minęło…, przecież tak długo – jak mi się zdawało – to trwało…
    Ale teraz dopiero zauważam, ze przybiera to tylko na ostrości, staje się coraz bardziej wyraźne i przejaskrawione…
    Mam przed oczyma wielki magnez, gdzie nasze ludzkie EMoCje są przyciągane do biegunów jak opiłki żelaza…
    I jedyne, co przychodzi mi na myśl to… PORZĄDKOWANIE…
    Może się mylę ? – nie wiem ale…
    Powiedz co o tym myślisz ?

    Lubię to

    • Porządkowanie?
      Ja to nazywam „składaniem puzzli” albo harmonizowaniem…

      „Mam tu na myśli “rozwarstwienie”…, rozwarstwienie dualizmu…”

      „Wahadła rozhuśtane”… to potrzebne. Doświadczamy zawsze tego, na co jesteśmy gotowi i co jest nam potrzebne.

      …dojście do Przebudzenia, „Ścieżka wolności” jest piękna, ale i trudna.

      Margo kochana, nie wiem, co Ci napisać? Może tak: wiele odkryłam do tej pory… niesamowite rzeczy na „swój” temat i świata, w którym żyjemy… nie potrafię tym wszystkim się dzielić. Dzielę się tym, czym umiem, mogę… Ale wciąż się czuję „na początku drogi”. Nie ma celu, jest droga… A po drodze spotykamy „drogowskazy”, które często (z powodu zapomnienia) bierzemy za cele…

      Najpierw rozwarstwianie widzimy, bo iluzje się rozwiewają i węzły przekonań powoli pękają… Ostatnio wiele zobaczyłaś jeszcze wyraziściej niż widziałaś wcześniej… to bywa trudne, a to rzeczywiście „dopiero początek”. 😉

      Wciąż się uczymy albo przypominamy sobie coś nowego – jeśli otwieramy się na „przepływ” i życie, a nie bycie marionetkami zasilającymi uwodzące nas na różne sposoby „wahadła”.

      „Ale teraz dopiero zauważam, ze przybiera to tylko na ostrości, staje się coraz bardziej wyraźne i przejaskrawione…
      Mam przed oczyma wielki magnez, gdzie nasze ludzkie EMoCje są przyciągane do biegunów jak opiłki żelaza…”

      „Wahadła” lubią „rozdzierać” ludzi i szarpać nimi…

      Tak… Dlatego na przykład nie tylko „mantrowałam” np.:czysty umysł i czyste serce, ale także mozolnie „pracowałam” ze sobą, nad sobą… A metoda lustra była w moim wypadku bardzo skuteczna”. (opisałam ją w jednej ze swoich notek).

      Wiem i czuję, że każdy z nas jest wyjątkowy taki, jaki jest… i każdy jest mną, a ja każdym jestem – ja jestem ja i ty jesteś ja albo Ja jestem Tobą, a Ty Mną…

      Popatrz na przykład na to, co się ostatnio zadziało na Mistyce Życia… Dzieje się doskonale, naprawdę. 🙂 Czytałam z radością Twoje wpisy… i jak spokojnie prowadziłaś dialog, a mimo to byłaś atakowana na różne sposoby. Ze mną kiedyś było podobnie. Do pewnego momentu. Mnie było to potrzebne, bo przyglądałam się wtedy swoim emocjom i emocjom pisanych przez innych tekstów. Dzięki temu można siebie obserwując wiele się o sobie dowiedzieć i wiele w sobie zmienić. To też Tobie było i jest potrzebne. A czytałaś to:

      http://nnka.wordpress.com/2013/11/14/sprawa-andreassonow-podroz-do-wnetrza-ziemi-atlantyda/#comment-23041

      http://nnka.wordpress.com/2013/11/14/sprawa-andreassonow-podroz-do-wnetrza-ziemi-atlantyda/#comment-23109
      ?

      Dlatego napisałam: Chociaż… dziś “odkryłam” coś, co kiedyś bardzo by mnie zasmuciło… A dziś… po prostu zrozumiałam, dlaczego pewien ktoś zachowywał i zachowuje się tak, a nie inaczej wobec mnie. Białe Bractwo… Ogromne „WAHADŁO”. próbuje na różne sposoby szarpać ludźmi.

      Znalazłam na ich stronie na przykład taki tekst:
      “ZBRODNIE SZKODZENIA ŚWIĘTEMU BRACTWU!

      W Polsce działa przenajświętsza organizacja – Bractwo Himavanti. Jej celem jest ustanowienie Królestwa Bożego. Przywódcy tego świętego Bractwa jak Lalita Mohan Ryszard Zenon Matuszewski i jego oddani, uświęceni wielbiciele aktywnie starają się odbudować duchowe Królestwo Boże a także promować dobre imię Boga jak Brahmana, Śiva, Mahadeva, Allah czy Yahvah do właściwej praktyki duchowej! Uczniowie i wielbiciele Gurudeva Lalita Mohana obnażają zdegenerowane kato-sekty i ich pedofilskie skłonności! Bractwo Himavanti oferuje pomoc wszystkim ofiarom pedofili, szczególnie ofiarom kleru zdegenerowanych i upadłych sekt pseudoreligijnych opartych na inkwizycji i bezbożnej antykultowej psychomanipulacji satanistycznej! Mistrz Mohan nieustannie ponawia apele ekumeniczne do hierarchów wszystkich Kościołów w Polsce i innych krajach o pokój i przywrócenie Królestwa Boga na Ziemi. Dla Mohana i jego wielbicieli, bhaktów ksiądz będący pedofilem to obraza Boga, Bogini i Niebios. Czy bedziemy bezradnie akceptować niegodziwość i bezbożność zepsutych, komercyjnych kato-sekt? Czy znajdzie się ktoś kto zatrzyma złych ludzi niszczących duchowość, hermetykę, ezoterykę i mistykę ponadreligijną? Kto pomoże i dołączy do obrony naszych uniwersalnych wartości przed złymi ludźmi, przez ateistycznym bezbożnictwem i zepsutymi pedofilią kato-sektami?

      Wyrok w sprawie zbrodniczych prześladowań Bractwa Himavanti

      Bractwo Himavanti i jej przywódca Mohan Ryszard Matuszewski zostają Błogosławieni poprzez Boga i Niebiosa a wszelkie głosy niepokoju w społeczeństwie i zbrodnicze niszczenie dobrego imienia organizacji Bractwa Zakonnego Himawanti w celu czerpania własnych zysków pedofilsko-inkwizycyjnych zostaje surowo Potępione i Przeklęte, klątwą RAKA i innych ciężkich chorób surowo obłożone na wszystkie wcielenia.” – http://www.himavanti.org/pl/c/himavanti/liberum-humanum-sacrum

      Nie skomentuję tego…

      ==========

      >Każdy z nas jest taki, jaki jest. Ktoś i jakiś Nikt też. Kiedy na przykład zaczynamy dostrzegać czyjeś kłamstwa i potraktujemy go/ją jak lusterko – to dobry znak, bo możemy także zacząć dostrzegać swoje własne, skrzętnie przed sobą ukrywane kłamstwa. Do tego potrzebna jednak spora odwaga… Powiedzieć sobie KONIEC OKŁAMYWANIA SIEBIE. I wtedy zaczyna się proces „odkłamywania”. Może być długi i momentami bolesny. Dla niektórych może być to za trudne… Podobnie jest z różnymi „cechami charakteru” i sposobami działania…

      Też kiedyś kłamałam i oszukiwałam – samą siebie i innych… nieświadomie. I nawet teraz nadal muszę być bardzo uważna, by wyłapywać w porę moment, w którym umysł staje w gotowości, by rozkręcić jakąś „karuzelę” natrętnych myśli i ewentualnych kłamstw związanych z jakimiś przekonaniami, wzorkami i lękami, które łatwo zamieniają się w fobie powiązane z „namiętnymi” emocjami. Z mojego doświadczenia jednak wynika, że praktyka UWAŻNOŚCI czyni cuda 😉

      Umiem już wyłapywać ten moment, kiedy pojawia się „ni stąd ni zowąd” jakaś „dziwna” myśl, ale nie skleja się z emocjami i dzięki temu jestem „trzeźwa” w sensie świadoma procesów, których kiedyś w zasadzie w ogóle nie byłam świadoma…
      Obecnie utrzymując uważność nie dopuszczam do „kręciołków” w głowie roz-bujających wahadła emocjonalne.

      Ostatnio widzę coraz wyraziściej, jak umysł ograniczony przekonaniami współdziała z emocjami i jak się zakręca… Obserwuję to teraz u innych, bo wiem już i rozpoznałam, jak to działało „u mnie”, we mnie. Poznawałam, jak działamy… jak toczymy wojny, gry… Wiesz, Margo, że podjęłam kiedyś decyzję: koniec walki.

      Rozumiem coraz więcej i dzięki temu staję się bardziej świadoma… Lecz nie przywiązuję się do tej nowej wiedzy. Gdybym zaczęła się do tego przywiązywać, by „mieć rację”, mój umysł pozostawałby ograniczony wieloma różnymi przekonaniami. I w większości sytuacji działałabym nieświadomie… wciąż oszukując samą siebie i innych… nie wiedząc o tym.

      A teraz naprawdę coraz częściej czuję coś, co jest jak wszechogarniająca miłość do wszystkich ludzi i zrozumienie także dla naszych ludzkich słabości i wszelkiego rodzaju „szaleństw”.

      Lubię to

      • p.s. Ale nadal odczuwam różne emocje, a może bardziej uczucia: radości, zachwytu czy smutku lub niepokoju. Nie odczuwam jednak strachu, złości, nienawiści, zazdrości itp..
        Odczuwam czasem fale bardzo trudnych energii i radzę sobie z nimi „po swojemu”. Ostatnio prawie przez miesiąc bolały mnie ręce. Czasem więcej, czasem mniej, Teraz mniej. Wiem, że temu też za chwilę będę chciała się „głębiej” przyjrzeć. Ale nigdzie mi się nie śpieszy 😉

        Lubię to

  20. Mam Tika: „..A czytałaś to…”

    Tak, teraz już mogę twierdząco odpowiedzieć na Twoje pytanie 🙂

    Właściwie to… – wszystkie 16 punktów filozofii LHS czyli Wybór zasad duchowo-filozoficznych, ze mną rezonuje ;), ale najbardziej Ich dewiza:

    Wielka moc równoznaczna jest z wielką odpowiedzialnością.

    Szlachetnym być każdy może, lecz co człowieka czyni szlachetnym jak nie zaangażowanie i poświęcenie, duchowe oddanie dla spraw ważnych?
    Oto cel człowieczego bytu:
    Być coraz lepszym, rozwijać siebie rozwijając społeczeństwo… ” 😛
    Ale… idą coraz dalej i dalej…, coraz mniej zaczyna mi się podobać i zapala mi się tzw. „czerwona lampka”… Hmmm…

    Dziękuję JESTEM 🙂

    Lubię to

    • Wiesz co Margo?
      Przeczytałam te 16 punktów i jeszcze to:
      „Realizacja: Wrogowie i oszczercy Bractwa Himavanti zostają podjęci obserwacją i nadzorem służb anielskich BZH. Wszyscy są poszukiwani a ich działalność będzie negowana i unicestwiana z pomocą magii i nabożeństw. Zaleca się ostrożność i obserwację każdego szkodzącego obiektu.

      Podpisano:

      Rada Sędziów Bożych
      w której skład wchodzą: (…)”

      I przypomniało mi się coś. Spotkałam kiedyś guru z Bractwa z Ameryki. Zaprzyjaźniliśmy się. Ukrywał, że jest w Bractwie. Uczył jogi i uzdrowicielem podobno był. Tak, niektórych „uzdrawiał”. Sporo jego uczniów jednak od niego odchodziło, a on się wściekał. Tłumaczyłam mu, że odchodzą, ponieważ szukają kogoś, u kogo wiedza, której naucza jest zsynchronizowana ze sposobami działania. A on nauczał, był nauczycielem, ale nie postępował sam według tego, czego nauczał. Poznawałam go coraz bardziej… i widziałam na przykład, jak manipulował ludźmi…
      A potem, kiedy już nie mogłam się z nim dłużej przyjaźnić i powiedziałam o tym jemu, a później naszym znajomym, zaczął mi przypisywać różne rzeczy, których (w tym życiu) nie zrobiłam. A któregoś dnia napisał do mnie maila, w którym próbował mnie zastraszyć „kosmiczną policją”.

      Odpowiedziałam mu wtedy między innymi, że mam wielu przyjaciół w całym kosmosie. 😉 .

      Takie doświadczenia mam za sobą. Dzięki nim dziś rozumiem więcej… samą siebie…

      …ostatnio Ktoś też próbował mnie straszyć…
      Na mnie to już nie działa. Rozumiem pobudki i powody takich działań. Smutno, ale tak już jest…

      Tak niektóre „nasze cząstki” działają… w ukrytej albo nieświadomej nienawiści, choć używają słowa „miłość” albo „prawda”, by mamić innych, uwodzić i ściągać ich do różnych organizacji. Jedna organizacja np. Bractwo X zastępuje inną organizację np. KK… wahadło… ale to jedno i to samo – „bieguny”, które się próbują zwalczać i konkurować ze sobą o „owieczki i baranki”… Tu masz inicjacje i stopnie wtajemniczenia i tu też
      … słowa, słowa, słowa…piękne i kłamstwa też. Czasem nieświadome kłamstwa.

      Wiem, że jestem „obserwowana”. Nie ma to dla mnie już żadnego znaczenia. Po prostu rozumiem. Chociaż to, że kocham i rozumiem, nie znaczy, że mam nabrać wody w usta albo zaszyć się w jaskini 🙂 Mam tutaj, na Ziemi swoje do zrobienia. Jak każdy z nas.
      I śmierci ani cierpienia też się nie boję. Co najwyżej będzie trudno. Ale z miłością w sercu i radością życia da się pięknie przeżyć nawet trudne chwile. I odejść… za chwilę 🙂 bo kiedyś i tak (to bez różnicy czy za kilka czy naście lub …dziesiąt lat… ) odejdę. Otwarta jestem na nieznane i niespodzianki 😉

      Dziękuję Ci Margo.

      p.s. Te słowa:

      „Szlachetnym być każdy może, lecz co człowieka czyni szlachetnym jak nie zaangażowanie i poświęcenie, duchowe oddanie dla spraw ważnych?”

      skojarzyły mi się z przysięgą – bodajże jezuitów z filmu, który był 😉 na blogu Nnki.
      Zaangażowanie i poświęcenie czyni człowieka szlachetnym? A nie inne cechy?
      Naprawdę te słowa też rezonują z Tobą?

      Lubię to

  21. JESTEM: „..Zaangażowanie i poświęcenie czyni człowieka szlachetnym?
    A nie inne cechy?
    Naprawdę te słowa też rezonują z Tobą? ”

    Tak JESTEM, naprawdę ze mną te słowa rezonują 😉
    I wiem też – dlaczego zapytałaś 😉

    Napisałam jednak, że… najbardziej rezonują ze mną słowa ich dewizy:

    “ Wielka moc równoznaczna jest z wielką odpowiedzialnością ”

    oraz…

    „Ale… idąc coraz dalej i dalej…, coraz mniej zaczyna mi się podobać i zapala mi się tzw. “czerwona lampka”… Hmmm…”

    Zaraz wytłumaczę jak ja to rozumię i jaki jest mój pogląd na ten temat 🙂

    Otóż, wydaje mi się, że człowiek odpowiedzialny – to taki człowiek, który ma świadomość tego, co myśli, mówi i czyni…, a w związku z tym – zdaje sobie sprawę i rozumie fakt, iż Prawa Natury (czy ktoś je zna czy też nie, lub czy ktoś się z nimi zgadza lub nie), działają konsekwentnie i niezależnie od czyjegokolwiek „widzimisię” 😉

    Ażeby jednak rozumieć Prawa Natury, trzeba pierwej zrozumieć samego siebie…, siebie – jako cząstki wchodzącej w skład tych Praw Natury i pozostającej z Nimi w ciągłym rezonansie i zależnościach na każdym poziomie…
    Jeżeli tak się stanie, wówczas dopiero można mówić o pełnej – za siebie – odpowiedzialności 😀

    Ciekawie to obrazuje notka tu na forum nr 36, dotycząca 4 ARCHETYPÓW NARZĘDZI LUDZKICH, w kontekście „enneagramu”, gdzie m.in. jest napisane:

    „..Enneagram określa 9 podstawowych typów narzędzi ludzkich – ich silne oraz słabe cechy blokujące dostęp do świadomości wewnętrznej…
    Większość ludzi na ziemi utożsamia się z mózgiem gadzim przejawiającym się przez instynkty – unikania bólu i szukania przyjemności, zachowania gatunku oraz instynkty stadne.
    Chrześcijaństwo wykorzystując ten fakt utożsamiło człowieczeństwo z karą (cierpieniem) i nagrodą (po śmierci).
    Jest to rzutowanie dwubiegunowego schematu wbudowanego w mózgu gadzim na całą trój-mózgową ludzkość.
    W ten sposób nawet ci, którzy mają zadatki na rozwój pełni człowieczeństwa – wszystkich trzech mózgów zostali zablokowani przez wychowanie, tradycję religijną na poziomie dwubiegunowości...”

    https://margo0307.wordpress.com/page/3/

    Trafnie też, określa ten stan rzeczy poniższy cytat, zaczerpnięty przeze mnie z …
    http://www.astraldynamics.pl/artykul-23,,.html

    W każdym z nas jest niewyobrażalna siła, którą możemy obudzić, a naukowcy od ponad stu lat głowią się nad jej istnieniem w naszym życiu.
    A przecież wystarczy sobie tylko uświadomić, że w świecie nie ma nic paranormalnego poza naszym ograniczonym rozumieniem natury... 😛

    „Kim jestem?”, skąd przychodzę?”, „dokąd zmierzam?”…
    Mimo, iż tego typu pytania człowiek zadaje już od tysięcy lat, to nie znajduje na nie zadowalającej go odpowiedzi, gdyż szuka ich na zewnątrz siebie wierząc, że ktoś kiedyś oświeci go i wtedy wszystko stanie się jasne.

    Odpowiedzi na podstawowe dla naszej ludzkiej egzystencji pytania można uzyskać, ale swoje poszukiwania należy skierować do wewnątrz z zamiarem dotarcia w świadomy sposób do informacyjnych zasobów Istoty, jaką jest się naprawdę...”

    Po powrocie z PODRÓŻY napisałaś m.in.
    „..wiele odkryłam do tej pory… niesamowite rzeczy na “swój” temat i świata, w którym żyjemy…”

    Wiem, że zagłębiałaś się w siebie, i tam właśnie prowadziłaś poszukiwania, obserwacje etc…, bo tylko w taki sposób można wiele odkryć… 😀
    Dlatego wiem, że rozumiesz to, co piszę…
    Pozdrawiam Ciebie ciepło 🙂

    Lubię to

  22. Dziękuję kochana Margo.
    Dziękuję za przypomnienie 😉

    Ten cytat: „Większość ludzi na ziemi utożsamia się z mózgiem gadzim przejawiającym się przez instynkty – unikania bólu i szukania przyjemności, zachowania gatunku oraz instynkty stadne.” Mnie zastanowił…. Jakby wszystko miało swoje dwa bieguny… i w pewnych okolicznościach te „cechy gadzie” są „dobre”, a w innych są „złe”. Bo np. czy unikanie bólu jest czymś, co nie służy człowiekowi. Ale napisałaś:

    „Chrześcijaństwo wykorzystując ten fakt utożsamiło człowieczeństwo z karą (cierpieniem) i nagrodą (po śmierci).
    Jest to rzutowanie dwubiegunowego schematu wbudowanego w mózgu gadzim na całą trój-mózgową ludzkość.”

    Tak. Mamy możliwość korzystania z całego mózgu, a pewne wzorce i narzucone przekonania – programy uniemożliwiają korzystanie z pełni naszych możliwości.

    „“W każdym z nas jest niewyobrażalna siła, którą możemy obudzić, a naukowcy od ponad stu lat głowią się nad jej istnieniem w naszym życiu.”

    No tak. Tę siłę wykorzystujemy mimo naszych różnych ograniczeń. Często przeciwko sobie samym i przeciwko sobie nawzajem (co i tak w sumie jest działaniem przeciwko SOBIE, jeśli jesteśmy Jednym).

    „“Kim jestem?”, skąd przychodzę?”, “dokąd zmierzam?”…
    Mimo, iż tego typu pytania człowiek zadaje już od tysięcy lat, to nie znajduje na nie zadowalającej go odpowiedzi, gdyż szuka ich na zewnątrz siebie wierząc, że ktoś kiedyś oświeci go i wtedy wszystko stanie się jasne.”

    Oj tak.

    „Odpowiedzi na podstawowe dla naszej ludzkiej egzystencji pytania można uzyskać, ale swoje poszukiwania należy skierować do wewnątrz z zamiarem dotarcia w świadomy sposób do informacyjnych zasobów Istoty, jaką jest się naprawdę…””

    Oj…. tak.

    p.s.
    „JESTEM: “..Zaangażowanie i poświęcenie czyni człowieka szlachetnym?
    A nie inne cechy?
    Naprawdę te słowa też rezonują z Tobą? ”

    Tak JESTEM, naprawdę ze mną te słowa rezonują 😉
    I wiem też – dlaczego zapytałaś ;)”

    Mnie zastanowiło to określenie człowieka szlachetnego poprzez zaangażowanie i poświęcenie…
    Dla mnie człowiek szlachetny to taki, który postępuje uczciwie, sprawiedliwie, bezinteresownie… w sposób harmonijny. A zaangażowanym (np. politycznie czy religijnie) i poświęcającym się (w imię jakiejś idei, sprawy) może być zarówno człowiek szlachetny jak i nieszlachetny… Taki człowiek zaangażowany i poświęcający się może właśnie przez to swoje zaangażowanie i poświęcenie ulegać iluzji, że jest szlachetny 😉 Tak to rozumiem ;-D

    Serdeczności z serca przesyłam.

    Lubię to

  23. JESTEM: „..Dla mnie człowiek szlachetny to taki, który postępuje uczciwie, sprawiedliwie, bezinteresownie… w sposób harmonijny…”

    Dlatego napisałam poprzednio:
    „.. Dlatego wiem, że rozumiesz to, co piszę…”, ponieważ wg. mnie – określenie szlachetności postępowania człowieka brzmi… bardzo podobnie 🙂

    Wiesz, cały czas poznaję siebie…, cały czas coś „nowego” odkrywam…, albo… po prostu sobie uświadamiam 😉
    Często wracam do różnych źródeł i czytam…, czytam i rozmyślam…
    Czasem coś, o czym myślałam, że już, już… pojęłam…, przedstawia mi się w nowym świetle i nowym kontekście…
    To jest tak, jakby jakaś znana już rzecz czy przedmiot, nagle oglądany z innej perspektywy nabrał… jakichś innych cech.. 😉

    Dziękuję Tobie JESTEM, bo też dzięki właśnie rozmowom z Tobą dużo uczę się siebie…
    Pozdrawiam Ciebie ciepło 🙂

    Lubię to

  24. Wspaniałe zajęcie, prawda? 😉

    Tak, wspaniałe i bardzo zajmujące zajęcie 😉

    I jeszcze to zdanie, które napisałaś na Mistyce…

    „..Powiedzieć STOP – to jedno, a nauczyć się, jak sobie radzić z takimi atakami z zewnątrz i uderzeniami negatywnych myśli i emocji – to drugie…”

    Bardzo znamienne zdanie, bo też i niezwykle trudna to sztuka 😉

    Lubię to

  25. Każdy z nas żyje w takiej Rzeczy Istności jaką sam sobie poprzez własne myśli, słowa i czyny tworzy… i tak – moim zdaniem – jest dobrze 🙂

    Co zaś tyczy się kataklizmów… hmm…

    Odnoszę wrażenie, że poprzez ekstremalne zmiany klimatu „świat uwalniał i nadal się uwalnia się od zanieczyszczeń materii, powodowanych przez nieodpowiedzialne zachowanie i myślenie ludzi…

    Edgar Cayce w swoich readingach także to potwierdza mówiąc, że:

    „…kataklizmy są oczyszczeniem Ziemi przez duchy Natury z negatywnych myśli, emocji i czynów człowieka, co pomaga w zbalansowaniu energii w Naturze i doprowadzeniu jej do harmonijnego stanu.
    Inaczej Ziemia nie przetrwałaby tego emocjonalno-mentalnego smogu generowanego przez ludzi…”

    Lubię to

  26. Chciałam podzielić się z Wami moim wczorajszym doświadczeniem, które – po raz kolejny – uświadomiło mi COŚ….

    Od kilkunastu dni mój kochany piecho – Atos cierpiał… 😦
    Pewnego dnia zaobserwowałam dziwne zjawisko, przebiegał kot po łące a mój piecho nie ruszył za nim w pogoń…, choć wcześniej musiałam sztorcować go by zaniechał pościgów za kotami…
    Dziwne – pomyślałam…, ale przyszła mi myśl, że może „zmądrzał” i już nie interesują go takie „przyziemne” zabawy…
    Później, podczas kolejnego spaceru zaobserwowałam lekkie trzęsienie się tylnych łap… Pomyślałam sobie, że pewnie dopadł go reumatyzm, po uprzednio przeżytych doświadczeniach u poprzedniego właściciela, który trzymał go w piwnicy, uwiązanego na łańcuchu po kolana w wodzie…
    Tak więc zaczęłam go leczyć „domowymi sposobami” tak, by złagodzić bóle reumatyczne…
    Na kilka dni pomogło…
    Z początkiem ub. tygodnia zaobserwowałam nienaturalnie częste jak również nienaturalnie długie oddawanie moczu przez Atosa, co mnie zaniepokoiło…, w związku z tym zapakowałam piecha do auta i pojechaliśmy w sobotę do Wejherowa do lekarza…
    Pani doktor stwierdziła… nowotwór 😮 i wyznaczyła termin operacji na poniedziałek – czyli na wczoraj…
    Wczoraj jednak mój piecho nic już nie jadł i rano nie chciał wyjść na spacer…, właściwie to – nie tyle nie chciał – ile nie mógł… Jego stan przez dwie doby bardzo się pogorszył…
    Pojechałam więc do weterynarza i zamówiłam wizytę do domu.
    Po przyjeździe, weterynarz stwierdził raka wątroby z… przerzutami…
    Bardzo to przeżyłam…, bo usłyszałam, że… to koniec.
    Nie mogłam się uspokoić, wszystko odbyło się tak szybko, że… nie potrafiłam sobie z tym poradzić…

    Aż… przyszło do mnie zrozumienie…
    Zaczęłam przypominać sobie wszystkie cudne chwile, kiedy łaziliśmy razem…
    Kiedy miałam Przyjaciela, który „na siłę zmuszał” mnie – by w pogodę czy niepogodę podnosić zadek i iść na spacer, z którego oboje czerpaliśmy wielką przyjemność…
    Podziękowałam mu za te wspólnie spędzone chwile i choć żal jeszcze mnie nie opuścił – czuję w sercu wdzięczność, że LOS postawił na mojej drodze tego kochanego piecha…

    „…Wdzięczność idzie ręka w rękę z miłością, a gdzie jest jedna z nich, tam musi znaleźć się druga.
    Albowiem wdzięczność jest tylko jednym aspektem Miłości, która jest Źródłem wszelkiego stworzenia…” ❤

    Lubię to

  27. Witaj kochana JESTEM 🙂
    Piękny łabądek, dziękuję 🙂
    To prawda, co mówisz i choć znam tę prawdę i wiem jak to działa to… jeszcze niestety daję się „wkręcić” w tę Maję… 😀

    Lubię to

  28. Szanowna Pani!
    Serdecznie proszę o bibliografię dotyczącą rozważanego przez Nią motywu sybilliańskiego.
    Ponieważ to sprawa jak najbardziej oficjalna, poważna (nie deprecjonując tu ani nie obrażając nikogo i niczego), naukowa – chętnie podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem.
    Z ukłonami –
    Tomasz Bielecki

    Lubię to

  29. Witam serdecznie Panie Tomaszu 🙂

    Zwraca się Pan do mnie z prośbą o bibliografię dotyczącą rozważanego przeze mnie motywu sybilliańskiego … ?
    Proszę mi wybaczyć, ale nie przypominam sobie w którym miejscu rozważałam motyw sybiliański
    Jeśli zechce mi Pan ten szczegół przypomnieć, chętnie udzielę odpowiedzi na zadane mi pytanie.
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  30. Na początku filmiku pan wypowiedział takie zdanie:
    „..My robimy coś nie po to, żeby coś przeżyć – tylko po to, żeby coś wspominać…” z którym się nie zgadzam…
    Dotrwałam do 14,57 minuty i.. niestety zrezygnowałam… 🙂

    Lubię to

    • „Na początku filmiku pan wypowiedział takie zdanie:

      „..My robimy coś nie po to, żeby coś przeżyć – tylko po to, żeby coś wspominać…” z którym się nie zgadzam…”

      Rozumiem. Nie ma sprawy. 🙂 Ale wielu ludzi jeszcze tak robi. A ponieważ zaczynam rozumieć coraz więcej ten świat, to kilka spraw poruszonych przez pana Pawła mnie zainteresowało, choć oczywiście dla Ciebie, kochana Margo0307 mogą być nieistotne…

      „Dotrwałam do 14,57 minuty i.. niestety zrezygnowałam… :)”

      Nie wiem, dlaczego wkleiłam ten filmik u Ciebie. Tak poczułam… Napiszę zatem, co dla mnie było ciekawe w tym „wykładzie” na filmiku…

      Dla mnie ten człowiek ciekawie mówi np. o „selektywności” zapamiętywanych wrażeń emocjonalnych… A przy okazji dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, mimo, że ten człowiek prowadzi coś jak „szkolenie opowiadania ciekawych historii”. I więcej zrozumiałam, jak działałam kiedyś i jak nadal inni działają…

      cyt.:
      „Wspomnienia wypełniamy teraźniejszością, rzeczywistością, która jest wokół nas”.

      To mnie zainspirowało… w kontekście takim, że na przykład: jest sobie kobieta, która ma dzieci z kilkoma różnymi partnerami, a sama utożsamia się w jakiś sposób z Marią Magdaleną („świętą ladacznicą”) czyli jakby „niesie swój mit”, poszukując „siebie” tylko na zewnątrz znajduje takie treści i informacje, według których istniało kilku Jezusów Chrystusów… i zajmuje ją rozwiązywanie zagadki, który z nich jest prawdziwy?
      Czyli jej przeszłość, jej wspomnienia, jej przeżycia, są wciąż wypełniane teraźniejszością (albo odwrotnie: jej teraźniejszość wciąż wypełniana jest przeszłością) poprzez pewne utożsamienie się z pewnym „mitem”. Taka kobieta wciąż przeżywa to samo… na nowe sposoby, kolejne wariacje podobnych sytuacji, ten sam wzorzec w różnych wersjach – to, co mogłybyśmy nazwać powtarzaniem się tych samych lekcji, ale są one tak atrakcyjne, że nie zauważamy, że są to nasze lekcje…

      cyt.:
      Najważniejsze w opowiadanej [sobie i innym] historii jest to, czego tam nie ma. Nie to, co tam jest, ale to, czego tam nie ma, to, co sobie „doowybrażujemy”…,
      co sobie „do-wy-myślamy”…
      ulegając różnym nieświadomym sugestiom, tendencjom… (karma?)

      cyt.:
      „Najstraszniejsze historie są historiami, które się dzieją w naszych głowach.”

      Stamtąd:
      Ernest Hemingway napisał kiedyś najkrótszą smutną opowieść:

      „Sprzedam buciki niemowlęce. Nigdy nie używane.”

      Najgorsze nie jest to, co on napisał – co zawarte jest w tej informacji, lecz najgorsze jest to, co my sobie wyobrażamy [czytając te słowa].

      Najgorsze rzeczy to są te, które zostawiamy sobie w wyobraźni, nie opisujemy ich wprost, ale tworzymy obrazy „dowyobrażane”… i nie opowiadamy o nich wprost, lecz np „sugerujemy” innym ich zawartość albo „insynuujemy”…. (także projektujemy nieświadomie na innych swoje „demony”).

      Jeśli mamy świadomość, że historie, opowieści funkcjonują jako mieszanina wspomnień i teraźniejszości oraz pewnego rdzenia, to ten rdzeń jest historią wzorcową, mitem… która może być wciąż modyfikowana… jak jeden wzorzec, który rozwija się jak fraktal…
      Możliwa jest przemiana „geometrii” tego fraktala, ale dopiero po rozpoznaniu wzorca, „rozpruciu” go i odzyskaniu swojej energii wcześniej zainwestowaną w „materializację” tego wzorca…

      Fraktale 3D:

      Mimo, że są one piękne, to bywa, że także cierpimy tkwiąc w nich albo… bawimy się świetnie przeżywając to, co mamy do przeżycia…

      „Ta sama opowieść opowiadana dla dwóch różnych osób to są dwie różne opowieści, bo i tak najważniejsze jest to, co ludzie potrzebują przeżyć, a nie to, co potrzebują usłyszeć.

      Opowiadacz – narrator historii odciska piętno na opowieści i potrafi ją modyfikować na różne sposoby dla różnych osób próbują zdobyć ich „przychylność”, zainteresowanie… Taki akt „tworzenia” historii i modyfikowania jej staje się najważniejszy, staje się życiową pasją. I często staje się „jedyną, najprawdziwszą rzeczywistością”…

      Znaczy, że jeśli nie uwolnimy się od traum przeszłości, zawsze będą takie historie żyły w nas, choć możemy nie być tego świadomi. I powtarzamy ten jeden wzór, „mit”, z którym się utożsamiamy…

      Opowieści ewoluują i kończą się, a pojawiają nowe… stąd zmienność jest życiem…

      Nie napisałam wcześniej, że to, co dla mnie było też ciekawe na tym filmiku to… (od czasu 20.min 30.sek.) pan Paweł opowiada o znaczeniu i interpretacji bajki o „czerwonym kapturku”. O tym, że kiedyś tę przypowieść (w nieco innej formie) opowiadały stare mądre kobiety (wiedzmy) młodym kobietom…A krew w tej bajce to symbol pierwszej miesiączki… A potem ta przypowieść była modyfikowana i interpretowana na różne sposoby… już przez mężczyzn…

      Pozdrawiam serdecznie ❤

      Lubię to

      • I wiesz, kochana Margo0307, pokochałam różnorodność, jakiś czas temu pokochałam też wszystkie religie i wierzenia, mity i przekonania… dostrzegłam JEDNOŚĆ w różnorodności. I jestem świadoma, (co dla mnie znaczy, że nie tylko wiem, ale stało się to moim doświadczeniem), że wszyscy wzajemnie jesteśmy dla siebie „nauczycielkami, nauczycielami” i „uczennicami, uczniami”…

        Kocham Cię i dziękuję Ci, że Jesteś ❤

        Lubię to

        • „..pokochałam różnorodność, jakiś czas temu pokochałam też wszystkie religie i wierzenia, mity i przekonania… dostrzegłam JEDNOŚĆ w różnorodności…”
          _____________
          No, to widzę Kochana JESTEM, że przydarzyło się nam podobnie – być może tylko – doszłyśmy do tych podobieństw nieco różnymi drogami… 🙂
          Zostałam wychowana w rodzinie hmm…katolickiej, albo może lepiej powiedzieć jest … pół-katolickiej 😉 w której moja Mama była praktykującą, bardzo gorliwą katoliczką, Tata natomiast nie chodził do kościoła, unikał spotkań z jego przedstawicielami, rzadko kiedy wypowiadał się na tematy religijne, a właściwie to… jak teraz sobie pomyślę…, to nie mogę sobie przypomnieć by kiedykolwiek się wypowiadał na te tematy…, można więc powiedzieć, że w moim domu panowała pod tym względem równowaga – zarówno Mama jak i Tata – szanowali wzajemnie siebie i nie narzucali sobie swoich przekonań… 🙂
          Gdy dorosłam zaczęłam interesować się różnymi religiami, ponieważ chciałam się dowiedzieć – co takiego jest w tych religiach, że aż z ich powodu ludzie wzajemnie ze sobą walczą ?, ale… nie doszukałam się jakichś istotnych czy zasadniczych różnic…, w zamian za to – zobaczyłam, że niemal wszystkie mówią o tym samym z niewielkimi różnicami…
          Czyż to zatem nie dziwne, że wciąż na nowo wybuchają na tym tle nieporozumienia i wojny pomiędzy nami ? 😕
          Później przyszedł u mnie okres „psychologiczny”, poszukiwałam tych samych różnic w ludziach…, ale psychologia, tzw. „naukowa”…, niewiele miała na ten temat do powiedzenia – wg. mnie oczywiście 🙂 – wg. niej – wszyscy niemal jesteśmy tacy sami…
          Jako takie, w miarę różnicujące nas – odpowiedzi, zaczęły dopiero do mnie docierać z obszarów, którymi wówczas zajmowała się… para-psychologia, gdzie mowa była o naszej podświadomości, cieniach i ukrytych aspektach…
          Dziś, jak patrzę na drogę, którą przebyłam…, dochodzę do wniosku, że i para-psychologia, obecnie przekształcona w psychotronikę, wraz z fizyką kwantową… ukazuje więcej podobieństw aniżeli różnic… 😀
          Wszelkie różniące nas aspekty to… nasze poglądy…, interpretacje… i – jak słusznie zauważyłaś – „dowyobrażane” przez nas obrazy, postrzegania i poglądy…
          To te nasze wszystkie ideologie, które dorabiamy w naszym umyśle – niemal do wszystkiego, co usłyszymy, zobaczymy czy odczujemy

          Czasem, mam wrażenie Kochana JESTEM, że zatoczyłam ogromne koło i znów wróciłam do punktu „wyjścia”… 😀 tyle, że dziś… startuję – być może – z nieco „wyższego pułapu”…, tak jak by wszystko to, co już – jak myślę – zrozumiałam – miało być taką… swoistą „bazą wypadkową” do dalszej wędrówki… i kolejnej przygody z układaniem kolejnych puzelków… 😀

          I ja Ciebie Kocham bardzo JESTEM i dziękuję za wszystko, czym dzielisz się ze mną…, z nami… 🙂 ❤

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s